7. JAK W DOMU
Dziewczyny nie skończyły tego wieczoru na popijaniu soku z trzciny cukrowej. Prosto z nocnego bazarku udały się do nocnego klubu, gdzie przetańczyły całą noc.
Olimpia: Wiesz, że chyba pierwszy raz jestem w klubie nocnym?
Vanesha: O Maxisie, naprawdę? Ja kiedyś byłam stałą bywalczynią. Teraz aż ciężko to sobie wyobrazić. Dawno się już tak dobrze nie bawiłam. Dzięki, że mnie wyciągnęłaś.
Olimpia: Wiem, co jeszcze powinnaś dziś zrobić.
Vanesha: No nie wiem, dawno już nie próbowałam.
Olimpia: Dasz radę. Jak coś, masz już pierwszą fankę.
Ollie patrzyła, jak podekscytowana Vanesha dawała czadu na konsoli i nagle zdała sobie sprawę, że dzisiaj pierwszy raz w ogóle nie poczuła tęsknoty za domem.
A w nocy miała jakieś bardzo przyjemne sny, niestety naprawdę nie wiem o kim, hehe.
Następnego dnia Ollie udała się do biblioteki, żeby poszukać informacji o tajemniczym lub tajemniczej XK. Niestety mały kac i zmęczenie po nocnej imprezie nie pozwalało jej się skupić i myśleć logicznie.
Olimpia: Naprawdę myślałam, że znajdę tu coś przydatnego, ale nie ma tu ani jednej książki o piratach, nie mówiąc już o samym Johnie Wilsonie. Albo jestem zbyt zmęczona.
... : Trzeba było nie szlajać się po klubach do białego rana.
Olimpia: Słucham??
Olimpia: Ach, to ty, Zhafira.
Zhafira: Nie tylko się szlajałaś z moją siostrą, ale też odkryłam twój skarpetkowy sekret.
Olimpia: Mój... że co?
Zhafira: Aha, przede mną nic się nie ukryje. Pytanie, co zrobisz, żeby to się dalej nie rozeszło.
Olimpia: Ale żeby co się nie rozeszło?
Zhafira: No wiesz... twój sekrecik. Ale ja obiecuję, że nic nie powiem. Tylko pozwól mi szukać skarbu z tobą.
Olimpia: Więc o to ci chodzi. Daj spokój, Zhafira.
Zhafira: Dobrze, to wszystkim powiem.
Olimpia: Cały czas mówimy o skarpetkach?
Zhafira: No weź, Ollie... Ja też chcę znaleźć skarb! W końcu coś się tutaj dzieje! W końcu mam szansę przeżyć jakąś przygodę, cokolwiek! Pozwól mi pomóc! Prooooszę!
Olimpia: Yhhh, w porządku. Tylko żebym tego nie żałowała.
Zhafira: AAAA! Naprawdę??!! To od czego zaczynamy wspólniczko? Vanesha mówiła o teorii z piratami. I o odkryciach w jaskini. Mogłybyśmy tam wrócić razem i sprawdzić jeszcze raz tę płaskorzeźbę. Może jest tam coś jeszcze, czego nie zauważyłaś, i...
Olimpia: Ej! Ej! Miałam tego nie żałować.
Zhafira: No dobra, dobra, ale naprawdę mogę pomóc! Tylko powiedz, co mam robić!
Olimpia: Hmm... może faktycznie mi się przydasz. Na początek, próbuję rozwikłać, co znaczą inicjały XK. Były na płaskorzeźbie, razem z inicjałami pirata Brodatego. Ewidentnie, XK to była jego miłość.
Olimpia: Szukałam książki o Brodatym, ktoś przecież musiał kiedyś coś napisać o jego romansach, czy coś. Ale nic nie znalazłam.
Zhafira: Szukałaś książki? Maxisie, skąd ty się urwałaś? Ja rozumiem, że chodzi o piratów, ale to nie średniowiecze!
Zhafira: Mamy przecież Simternet. A ja potrafię znaleźć wszystko o wszystkich.
Zhafira zabrała się do poszukiwań. Niestety nie znalazła tak dużo, jak myślała, że znajdzie. Ale w końcu natrafiła na jakiś trop.
Zhafira: Ha! Mamy to! Co? No nie, nie wierzę...
Olimpia: Co tam znalazłaś?
Zhafira: No więc, jest jedna taka książka, Historia Verdemaru, i tam w indeksie jest wzmianka o Brodatym. Ale niestety nie ma jej w tej bibliotece.
Olimpia: Myślałam, że coś gorszego! Dobrze się spisałaś!
Zhafira: Mówiłam, że znajdę wszystko! Chociaż trochę bez sensu, że i tak trzeba przeczytać książkę...
Olimpia: Przepraszam, czy jest szansa zamówić do biblioteki Historię Verdemaru?
Bibliotekarka: Chyba tak, sprawdzę. Ale to będzie trwało.
Olimpia: Długo?
Bibliotekarka: No trochę na pewno. Wszystkie książki tutaj sprowadzamy zza oceanu.
Wracając do domu, Ollie zatrzymała się na targu. Zauważyła, że handlarka ma jakieś frędzle na sprzedaż, więc wykorzystała okazję. Teraz miała już trzy frędzle: purpurowy, różowy i jasnozielony.
Nagle jej uwagę przyciągnęło coś jeszcze i Ollie wpadła na pomysł.
Pod drzwiami prawie się rozmyśliła, ale Vanesha zdążyła ją już jakoś wypatrzeć.
Vanesha: Wchodź, wchodź, nie stój tak na tym deszczu.
Olimpia: Właściwie to mam coś dla ciebie. Za pomoc i za gościnę. Taki drobiazg. Mam nadzieję, że będą ci smakować.
Vanesha: Szyszki z popcornu? Uwielbiam je!
Vanesha: Jak mogłaś nie oglądać Wietrznych Wzgórz? Przecież to klasyka!
Olimpia: Ej, nie śmiej się ze mnie. Po prostu tak wyszło. To o czym to jest? Brzmi trochę jak romans.
Vanesha: O nie, nic ci nie powiem. Musisz po prostu oglądać uważnie.
Olimpia: A tak w ogóle, to twoja siostra jest całkiem szalona. Dzisiaj mnie szantażowała, żebym pozwoliła jej brać udział w poszukiwaniach skarbu.
Vanesha: Eh, zawsze taka była. Jeszcze jak rodzice żyli, to już była wścibska i trochę wredna. Nie wiem, może się jeszcze zmieni.
Olimpia: No dobra, ale co ja mam z nią zrobić? Ona chce, żebym ją zabrała do jaskiń. Nie wiem, czy powinnam. A jak coś się stanie?
Vanesha: Wiesz co, jak ona sobie coś postanowi, to i tak jej nie powstrzymam. To może już lepiej, jak będzie z tobą i będziesz mieć na nią oko.
Olimpia: Ej! Aresztowali go! Myślałam, że oni będą razem!
Vanesha: Nic ze mnie nie wyciągniesz. Polityka zero spoilerów.
Olimpia: To on tak teraz będzie w tym więzieniu pisał do niej listy??
Vanesha: Ależ ty jesteś niecierpliwa. Czasem na szczęśliwe zakończenie trzeba poczekać.
Olimpia: Jej! Czekała na niego przez te wszystkie lata! Ależ to romantyczne.
Vanesha: No nie wiem, stracili bez sensu tyle lat, przez jego konszachty. Ej, zupełnie zapomniałam o szyszkach z popcornu, które przyniosłaś. Jadłaś je kiedyś?
Olimpia: W sumie to nie.
Vanesha: To musisz spróbować. Czekaj chwilę, zaraz z nimi wrócę.
Vanesha: Proszę. Jestem ciekawa, czy ci zasmakują. Ja zawsze je uwielbiałam.
Olimpia: Hmm... Pyszne są, ciekawy smak.
Vanesha: Haha, poczekaj, pobrudziłaś się. O tutaj.
Vanesha: Już, gotowe. Wiesz, od jakiegoś czasu chcę już coś zrobić...
...
Olimpia: Poczekaj.
Vanesha: Przepraszam. Powinnam najpierw zapytać, czy mogę...
Olimpia: Nie... To znaczy... Po prostu, jeszcze nigdy tego nie robiłam. W ogóle z nikim, ani kobietą, ani mężczyzną.
Vanesha: Rozumiem... Nie musimy nic robić, jeśli nie chcesz.
Olimpia: Chcę. Bardzo chcę.
Vanesha: Jesteś pewna?
Olimpia: Tak, jestem.
Vanesha: Obiecuję, że będę delikatna.
Makes me want to lose myself in your arms
*Feels like home - Chantal Kreviazuk
.jpg)
<<<Poprzedni rozdział: 6. PRAWDA O TOMARANGU
>>>Następny rozdział: 8. SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz