Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2025

5. ZEW NATURY

Obraz
To był piękny dzień w Windenburgu. Idealny na małą wycieczkę do lasu Bramblewood. To właśnie pomyślał Filip, wychodząc przed dom i czując rześkie, poranne powietrze na twarzy. Zapowiadała się piękna, słoneczna pogoda. Anna: Coś ty znowu wymyślił. Głodna jestem. Filip: Bez obaw, jestem przygotowany na całe to wydarzenie.  Anna: Piknik? Jak romantycznie. Filip: Zdziwiona? Myślałem, że już dawno temu udowodniłem ci, że aktywności na świeżym powietrzu mogą być bardzo nastrojowe.  Anna: To był jednak dobry pomysł, żeby tu przyjechać. Pamiętasz, jak spędzaliśmy tu czas jako dzieci?  Filip: Jak mógłbym zapomnieć? Brzydziło cię, że łapałem żaby. Anna: Ale też trochę imponowało!  Anna: To też mi coś przypomina.  Filip: Ale ty byłaś wtedy na mnie zła, że cię zabrałem na głupie ryby! Anna: To było ostatnie, o czym wtedy marzyłam. Ale patrz, teraz idzie mi dużo lepiej! I chyba złapałam nam kolację!  Filip: No proszę, a ja tym razem tylko jakieś śmieci. Filip: Ta przypo...

4. DO BOJU HOMARY

Obraz
Ostatni wieczór przed egzaminami Bas kuł zaciekle w klubie studenckim i wrócił do akademika dopiero po północy (zresztą jak co dzień).  Jednak tym razem był pewien, że wszystko zda na 6, więc poszedł na egzaminy spokojny i spokojny też z nich wyszedł. Nawet jeśli brakło mu jakiś punktów z przedmiotów, członkostwo w Prymusach powinno załatwić sprawę. Cristian: Idziecie na beforek? A dołączycie do nas w barze, już po meczu?  Rom: No jasne, że idziemy, prawda, Bas? Cristian: Chodźcie! Będzie super. My Prymusi przez cały semestr się mocno uczymy, ale po sesji umiemy wyluzować. Bas: No zobaczymy, ok? Rom: Przekonam go.  Bas: Rom? Mam pomysł. Ale musisz mi pomóc. Rom: No i to się nazywa zabawa! Bas: Tylko trzymaj mnie mocno ok?! Rom: Dasz radę! Bas: Ej, to nie było nawet takie trudne. Bas: Mam już oceny! Średnia 6.0 utrzymana! Rom: No i tak to się robi! Nasze zdrowie, za świetną zabawę! Student w czerwonym swetrze: Reflektujesz na partyjkę sok-ponga? Bas (już po 2 lub 3 kubkach...