Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2026

47. LA VIE EN ROSE (2)

Obraz
Zbliżał się czas powrotu Ollie do Kasztanowego Grzbietu, a ona miała jeszcze tyle  spraw do nadgonienia w Ciudad Enamoradzie, głównie związanych ze swoją aspiracją, o której Narratorka bezmyślnie zapomniała. Nettie wciąż za nią chodziła i chciała się bawić, i nie rozumiała, że ona po prostu nie miała na to czasu. Na przykład dzisiaj miała kolejną randkę z Diego. Był to Dzień Ciastek, więc chłopak przyniósł pudełko ptysiów. Był naprawdę czarujący z tymi swoimi pomysłami, a Ollie czuła się jak bohaterka filmów romantycznych. Więc kiedy zaprosił ją na bal, zgodziła się bez wahania.  Nie mając w domu Ollie, Nettie skupiła całą swoją uwagę na braciszku, który ją szczerze uwielbiał i był nią zafascynowany.  Nettie: Ollie! Wluciłaś! Pobawis się teras ze mną lalkami? Olimpia: Oj nie,  strasznie jestem głodna i zmęczona. Może jutro? Teraz tylko przyszłam położyć naszego braciszka do łóżeczka.  Czy on właśnie posłał mi buziaczka? Nie wiedziałam, że umiesz już tak robić, ...

46. LA VIE EN ROSE (1)

Obraz
Po ślubie Ollie została na kilka dni u Bastiana. Raz, że chciała spędzić trochę czasu z tatą, a dwa, że musiała nadrobić czas z Eleną. Tak dawno się już nie widziały! Właśnie się do niej wybierała. Była ciekawa, co przyjaciółka powie na jej nowy look. Nettie chodziła za nią krok w krok i marudziła, żeby się z nią pobawić. Olimpia: Nie teraz,  Netuchu-Flejtuchu, nie mam czasu, wychodzę do przyjaciółki. Antonia: Ale ja jestem psyjaciółkom.  Olimpia: Raczej natrętną młodszą siostrą.  Ollie znów przechodziła nastoletni etap podłości i żarty z Nettie bardzo ją bawiły. Nettie miała inne zdanie. Antonia: To nie było gzecne. Pseproś. Olimpia: No dobrze. Przepraszam. Nie jesteś natrętną młodszą siostrą tylko... simorośliną! Antonia: Nie jestem! Olimpia: Pa,  Netuchu-Flejtuchu! Antonia: NIE JESTEM ROŚLINOM!!! Elena: MUSIMY tam pojechać! Olimpia: Nie wiem, czy rodzice mnie puszczą.  Elena: Ale taka okazja może się nie powtórzyć!!! Pomyśl! Hazel & Nuts! W Oazie Zdrój! N...

45. MIŁOŚĆ WISI W POWIETRZU

Obraz
Festiwal muzyki country w Kasztanowym Grzbiecie. Od tygodnia wszyscy mówili już tylko o tym. Przygotowania wypełniły życie małego miasteczka i tchnęły w mieszkańców nowego ducha. Nawet pogoda trochę odpuściła i zrobiło się cieplej, a śnieg topniał w oczach. W programie były oczywiście występy znanych muzyków, zbieranie datków na cele charytatywne, jedzenie, picie, ogólnie dobra zabawa. Tak właśnie Kasztanowy Grzbiet świętował Dzień Dobroci.  Czujne oko pani Grove pilnowało porządku. Krytycznie oceniała, jak Ehane  i Don zakładają kraniki na beczki z sokiem. Donowi nie poszło najlepiej, szkoda będzie takiego dobrego soku. Dobrze, że Marissa i Dani dostarczyły wystarczająco nektaru. Impreza dopiero się rozkręcała, niczego nie mogło zabraknąć.  Ollie cieszyła się, że nie dała się namówić w sklepie na sukienkę, którą wybrała mama. Modne jeansy i luźna bluzka to zdecydowanie bardziej był jej styl. Ale już nowe uczesanie zaproponowane przez mamę bardzo jej odpowiadało. Nie mówi...