27. DRUGA SZANSA

Ollie idzie dzisiaj pierwszy raz do szkoły. Jest bardzo podekscytowana.





Tymczasem Bastian od rana spotkał się z Laurą w kawiarni. Mieli trochę do nadrobienia, bo chociaż ostatni raz widzieli się podczas Sylwestra, to dotychczas nie mieli właściwie okazji, żeby spokojnie porozmawiać o ostatnich wydarzeniach.




Bas: No i zostałem samotnym ojcem. Chyba nie tak wyobrażałem sobie swoją dorosłość.

Laura: Przykro mi. Ale, wybacz, że to powiem, nie wydajesz się zbytnio przybity. 

Bas: Chyba już to sobie przepracowałem wewnętrznie. Trochę czasu już upłynęło. 



Bas: Początkowo miałem pewne wątpliwości, czy to była dobra decyzja. Z różnych powodów. Ale widzę, że Ollie to w ogóle nie przeszkadza, przynajmniej teraz. A dom jest teraz taki spokojny. Może nie powinienem tego mówić w ten sposób, ale znów chce mi się tam wracać.





Bas: Ale cały czas ja tylko gadam, a co słychać u ciebie?

Laura: Niewiele się zmieniło. Chociaż jest jedna dobra wiadomość, moi ojcowie próbują naprawić swoje relacje.

Bas: O proszę, czyli wierzą w drugą szansę!




Laura: Czasem chyba warto mieć nadzieję, nawet jeśli wcześniej wszystko wydawało się stracone.

Bas: Tak, niektóre historie zasługują na lepsze zakończenie.





Bas: A ty, spotykasz się teraz z kimś?

Laura: Nie. Chyba cały czas czekam na tego właściwego.

Bas: To chyba jesteśmy na tym samym etapie.

Laura: Na to wygląda. 




Po powrocie ze szkoły Olimpia postanowiła spróbować pojeździć na łyżwach na ich całorocznej ślizgawce pod domem. Niestety, jako, że to były dopiero jej początki, szybko zaliczyła upadek i wybiła zęba! Nie, żeby tym się jakoś mocno przejęła. Może tylko troszeczkę. 



Bas: Co zrobiłaś?!

Olimpia: Przecież nic takiego się nie stało.

Bas: Teraz nie, ale Ollie! Musisz być ostrożniejsza! Mogłaś złamać rękę, albo nogę!

Olimpia: Oj tato, ale nie złamałam przecież. To co, pomożesz mi z tym zębem?




Oczywiście, Bastian jej pomógł i szybko ubytek był naprawiony.

Olimpia: Jesteś najlepszy tato! Jesteś najfajniejszym dorosłym!

Bas: No coś takiego! Tylko uważaj jednak trochę bardziej na siebie, dobrze?

Olimpia: No dobrze, tato. Ale tylko trochę, ok?



Oczywiście, Bas jako dobry tata robi dla Ollie codziennie drugie śniadanie do szkoły. 



Ten dzień w pracy nie był zbyt dobry dla Bastiana. Kolega z pracy ośmieszył go przed wszystkimi. Bastian walczy o opatentowanie swojego projektu, ale istnieje ryzyko, że Mikołaj opatentuje swój projekt jako pierwszy. Rozpoczęła się rywalizacja...



Dla odreagowania poszedł do siłowni. Ostatnio częściej tam chodził, szczególnie po rozstaniu z Sofią. I chociaż nadal nie uważał się za aktywnego Sima, to jednak ćwiczenia pomagały mu uporać się z problemami. No i dawno nie miał już takiej sylwetki!



Olimpia też ćwiczyła. Zaraz po szkole poszła na nowy plac zabaw na Plaza Mariposa. Ależ to była dobra zabawa!





Szkoda, że w jej sąsiedztwie nie ma aktualnie żadnych dzieci, z którymi mogłaby się pobawić. W szkole wszyscy tylko siedzą i się uczą. A przerwy są za krótkie. Ciężko się z kimś zaprzyjaźnić.




W Chestnut Ridge Sofia przypomina sobie jak się jeździ konno. Przejażdżki pośród malowniczych widoków to było to, czego potrzebowała. Za dzieciaka kochała konie, kiedyś nawet wygrała konkurs jeździecki. A teraz będzie mogła pokazać swoją pasję z młodości córce. 




Czas na pobyt Ollie na ranczu. Już nie mogła się doczekać, kiedy mama pozwoli jej dosiąść swoją klacz, Mo. Ale okazuje się, że to wcale nie takie proste!




W końcu się udało. No proszę, to jednak wcale nie jest takie trudne, jak się z początku wydawało!



Następnego dnia pogoda zaczęła się zmieniać. Przez większość dnia panowała wręcz zamieć. Zaczym Olimpia wróciła ze szkoły, cały świat był już pokryty śniegiem, a ten nadal padał. 





Tego samego dnia Sofia dostała telefon ze szkoły, że Olimpia ściągała podczas sprawdzianu i została wysłana do dyrektora.
Sofia: Ollie, powiedziałam dyrektorowi, że to był na pewno przypadek. Bo był, prawda? Przecież byś nie ściągała, zawsze lubiłaś się uczyć.





Olimpia: No jasne, mamo. Nauczycielka zauważyła, że patrzę na kartkę koleżanki z klasy i od razu posądziła mnie o ściąganie. A ja po prostu się zamyśliłam! Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, gdzie patrzę, do momentu, kiedy mnie wywołała.



Sofia: Rozumiem. W takim razie na drugi raz uważaj. Sprawdzian to nie jest najlepszy czas na uciekanie myślami nie wiadomo gdzie.
Olimpia: No tak, mamo. Będę pamiętać.



Sofia: Mam dla ciebie mały prezent. Tak pomyślałam sobie, że jak jest taka pogoda jak teraz, to pewnie ci się trochę nudzi. A większość zabawek zostawiłaś u taty. I jak, podoba ci się?
Olimpia: Pegarożec? Jest super! 





Olimpia: Ale jesteś simfastyczna! Będziemy się świetnie razem bawić. Pokażę ci całe ranczo i okolice! I wiesz, zdradzę ci sekret, tylko nikomu nie mów, ok? Ja naprawdę ściągałam. Wczoraj miałam taką frajdę, że zupełnie zapomniałam się nauczyć na ten sprawdzian!
Pegarożec: Ktoś mnie wzywał? No cześć!




Pegarożec: A więc mówisz, że ściągałaś i w dodatku okłamałaś mamę?
Olimpia: Yyy, no tak.
Pegarożec: W takim razie, wydaje mi się że... zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami! I zobaczysz, nauczę cię taaaakich ekstra rzeczy, jakie twoim rodzicom się nie śniły! I tak w ogóle to jestem Złośnica. 


<<<Poprzedni rozdział: 26. PRZYJACIELE NA ZAWSZE





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

11. OSTATNIA WOLA