25. NOWE POCZĄTKI
Rodzina Drozdów zebrała się podczas Święta Zbiorów w San Sequoi. Dziadek Filip cieszy się, że ma przy sobie oby dwie córki i wszystkie wnuki. Brakuje dziś tylko jego ukochanej prawnuczki.
Maja: Jak się trzymasz?
Bas: Nie jest łatwo. To była moja decyzja, ale... miewam wątpliwości.
Maja: To raczej oczywiste. Sporo razem przeżyliście. Tylu wspólnych wspomnień nie da rady po prostu wyrzucić i zapomnieć.
Maja: Ale z tego co nam powiedziałeś, to raczej był to dobry krok.
Bas: Chyba tak.
Maja: Bas, wiem, że przechodzisz teraz gorszy czas, bo takie rozstania są zawsze bolesne, ale spójrz na to z innej strony. Jeśli tylko się kłóciliście, to jakby to wpłynęło na Ollie w dłuższej perspektywie czasu?
Bas: Wiem. Sam to powiedziałem Sofii. Po prostu, mam chandrę. Pewnie też dlatego, że Ollie nie ma dzisiaj ze mną. No ale tak postanowiliśmy. Opieka naprzemienna. To święto spędza z Sofią, a Zimową Fiestę spędzi ze mną.
Maja: Sofia wróciła do Chestnut Ridge?
.jpg)
Bas: Tak, powiedziała, że potrzebuje teraz spokoju rodzinnego domu. Niby to zaraz obok, ale już tęsknię za Ollie.
Maja: A jak mała to wszystko przyjęła? Co jej powiedzieliście?
Bas: Powiedzieliśmy, że od tej pory będzie mieć dwa wyjątkowe domy, zamiast jednego. Że czasem będzie spędzać czas w wyjątkowym domu mamy, a czasem w wyjątkowym domu taty. Wydaje się, że ogólnie dobrze to przyjęła.
Bas: Nawet wydawała się podekscytowana.
Maja: Oczywiście, że tak. Jest jeszcze mała, dopiero z czasem zrozumie, co to wszystko znaczy. Myślę, że wszystko będzie dobrze. Nie masz się o co martwić.
Jace: A nawet jeśli coś się wydarzy, to pamiętaj, że jesteśmy tu, żeby cię wesprzeć.
Bas: Dzięki, tato. Dzięki, mamo. I przepraszam, że jestem takim rozczarowaniem.
Maja: Co ty w ogóle opowiadasz?!
Bas: No, prawdę. Jeszcze nikt w naszej rodzinie nie miał tak żałosnego życia miłosnego. Pierwszy dziedzic z rozbitą rodziną. Może lepiej żebym już został sam, bo jeszcze znów coś zepsuję.
Maja: Nie chcę tego słuchać! Ani mi się waż poddawać i mówić takie bzdury. Widocznie twoja wielka miłość jest dopiero przed tobą! I w ogóle to przypomniałeś mi o czymś, co powinnam zrobić dawno temu. I to ja przepraszam, że dopiero teraz to zrobię.
Maja: Twój pradziadek Akito zrobił ten pierścionek zaręczynowy specjalnie dla mnie i twojego taty, żeby nas prowadził w miłości. Po wszystkim, co nas do tej pory spotkało, myślę, że nasza miłość jest na zawsze bezpieczna, więc chciałabym ci go teraz przekazać.
Maja: Niech teraz ciebie prowadzi, a kiedy będziesz gotowy, wręczysz go swojej wybrance serca. Tym razem na pewno tej właściwej.
Bas: Właściwy pierścionek dla właściwej ukochanej... Dzięki mamo!
Bas: I jak było u mamy? Dobrze się bawiłaś?
Ollie: Baldzo dobze!
Bas: Naprawdę? Opowiesz mi?
Ollie: Mama ma takieeeego duzego konika! I on tak sobie skace i biega. I jest tez mała kóska i owiecka.
Cudownie obserwować tę małą, nawet jeśli na razie woli jeść książki, zamiast je oglądać. I umie już tyle rzeczy! Bas jest dumny, bo wie, że do wielu z tych umiejętności przyczynił się osobiście.
Ollie: Pac tato! Ja juz sama umiem lobić siusiu i kupke na nocnik! Szystko juz umiem sama!
Bas: Tak, moja mądra córeczka.
Ollie: Kocham cie, tato.
Bas: Też cię, kocham, Ollie.
Bas i Ollie poszli odwiedzić nową, małą sąsiadkę! :)
Elisabeth Huntington III jest dopiero niemowlakiem, ale dla Ollie to nie problem, szybko polubiła nową koleżankę. Sama Lizzy jeszcze nie jest pewna, co myśleć.
Rom: Pójdę ją położyć spać, bo się robi markotna.
Ollie: A cemu ona idzie spać? Pszeciesz jest dzień.
Bas: Bo jest jeszcze mała.
Ollie: A cemu ona jest mała?
Cristian: Bo jeszcze jest małym bobo, jak ty kiedyś.
Ollie: A cemu?
Cristian: Zadajesz dużo pytań!
Ollie: No tak!
Ollie znów spędza czas w Chestnut Ridge. Bastian wykorzystuje ten czas, żeby podgonić różne prace w centrum kosmicznym. Potem w domu z nudów ulepszył kilka sprzętów i ukończył kolejną aspirację Mózgowca. Najwyraźniej jest w stanie osiągnąć wszystko. Oprócz znalezienia partnerki życiowej.
Na wsi Olimpia bawi się wyśmienicie. Przytulanie owieczki i opowiadanie dowcipów kózce, to dokładnie to, co małe dziewczynki lubią robić najbardziej.
A do tego jeszcze taka wielka przestrzeń, żeby móc się wybiegać za wszystkie czasy.
Sofii dobrze zrobił wyjazd. Powrót na rodzinne ziemie uspokoił ją i pozwala zebrać myśli. Na razie wykorzystuje zaległy urlop i myśli, co dalej. Może otworzy własną praktykę? Czas pokaże.
Zimową fiestę Drozdowie tym razem świętowali u Izi i Enue. Rodzice Izi, Piotr i Yuki już odeszli, tak samo jak mama Enue, Mele. Nikt nie chciał zostawiać ich samych w te święta. Przyszła też Euzebia, młodsza siostra Izi, która do tej pory jakoś nie założyła własnej rodziny.
Poza tym, w domu pojawiło się dwóch małych panów, Antoś i Robert. Wszyscy chcieli ich poznać. Basia nie chciała się przyznać, kto był ojcem.
Enue: Kochani, jedzcie, bo ostygnie!
Ollie nie mogła się już doczekać otwierania prezentów.
Filip: Chcesz już otworzyć swój prezent? To chodź.
Olimpia bardzo się ucieszyła z zestawu Młody czarodziej. Być może będzie mieć po tacie zainteresowania nauką.
Zaraz potem poznała Emita ;)
Euzebia: Czemu w ogóle jest tak ciemno w środku?
Izi: Mamy dzień bez prądu, taki numer nam zrobili w święta.
Bas: To w sumie mogliśmy jeść na zewnątrz, tam jest jaśniej. Chodźmy!
Maja się chyba najadła. A spóźnieni goście z Sulani załapali się jeszcze na rodzinne zdjęcie, chociaż trochę ich nie widać.
I jeszcze jedno zdjęcie, bo jednak nie podobało mi się to pierwsze i postanowiłam zrobić powtórkę. Tym razem wszystkich widać i kilka innych Simów jeszcze się zmieściło ;)
Olimpia: Już jest dzień, już jest dzień! Słyszysz Misiu Tulisiu? Dzisiaj są moje urodziny! Ale nie smuć się, przecież zawsze będziesz moim przyjacielem!
I ostatnie zdjęcia Ollie jako małego dziecka.
Bas nadal czuje się przygnębiony i zraniony, gdy Sofia jest w pobliżu. Z drugiej strony cieszy się, że pomimo ich rozstania, Ollie ma dobry kontakt z ich obojgiem.
Bas: Uwaga, uwaga, tort przybył!
Wszystkiego najlepszego! Ollie wylosowała cechę Żądna przygód! 🥹 Od ostrożnego niemowlaka, po ciekawe świata małe dziecko, aż do teraz! Dałam jej aspirację Guru frajdy.
Olimpia: Widzisz Tuliś Misiu? Nic się nie zmieniło. Jestem tylko troszkę większa. Ale nadal możemy być przyjaciółmi. I zaraz wymyślę plan, co zrobić, żeby zawsze już tak było!
Olimpia: Już wiem! Będę uwieczniać wszystkie nasze zabawy na zdjęciach! W ten sposób nigdy cię nie zapomnę i zawsze będziemy najlepsiejszymi przyjaciółmi! Tak! Od jutra plan wdrażamy w życie. Jesteś gotowy Tuliś Misiu na wspaniałe przygody, które na nas czekają?
<<<Poprzedni rozdział: 24. ZŁA DYNAMIKA
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz