6. PRAWDA O TOMARANGU

Bua Bun Ma: Już myślałam, że do mnie nie zawitasz. Wejdź do środka, dziewczyno zza oceanu. Zrobię nam herbaty i porozmawiamy. 



Bua Bun Ma: Musiałam poczytać pamiętniki matki, żeby sobie odświeżyć jej opowieści. Dużo tego było. Zawsze lubiła wspominać swoje przygody i odkrycia z młodości. No dobrze, herbata gotowa. Możemy zaczynać opowieść. Nie jestem tylko pewna, czy to będzie opowieść o skarbie, to będziesz musiała odkryć sama.



Bua Bun Ma: Na pewno słyszałaś już legendę o Khun Mae. Jednak jestem przekonana, że nie poznałaś całej prawdy. Ale po kolei. Dawno temu miejscowi zostali zaatakowali przez Bestie. Khun Mae zaakceptowała misję daną jej przez Starszych, aby uratować odnaleźć Strażnika i uratować wioskę.



Bua Bun Ma: Legenda dalej głosi, że Khun Mae została przemieniona przez Strażnika w tygrysa. Obdarzono ją dziką siłą i przerażającą zwinnością. Jednak nawet wtedy nie dałaby rady sama przegonić bestie. Zanim wróciła z pomocą, zniszczyły już 1/3 krainy. Części zniszczeń nigdy nie odbudowano.



Bua Bun Ma: Jednak ziemia z czasem się uzdrowiła, lasy odrosły. Jednak wracając do Khun Mae, ta w postaci tygrysicy wyprosiła tygrysy o pomoc. Wspólnymi siłami tygrysy i ludzie odparli najeźdźców, ale w miarę upływu czasu Wielka Matka coraz bardziej słabła. 



Bua Bun Ma: Według rysunków znalezionych w jaskiniach, bestie zaczynały niestety wygrywać. I wtedy jeden członek Starszyzny wyszedł w sam środek walki, a bestie rzuciły się na niego. Wielka Matka ochroniła go własnym ciałem, a cios bestii rozpłatał ją na pół, dzieląc na postać ludzką i tygrysią. 



Bua Bun Ma: To poświecenie ostatecznie pokonało bestie. Khun Mae żyła jeszcze długo i chroniła zarówno lud Tomarangu, jak i tygrysy. Mówi się, że jej dusza wędruje przez kolejne pokolenia tygrysów i przygląda się, czy jej obietnica ochrony tych zwierząt jest nadal dotrzymywana. I tyle z legendy.



Bua Bun Ma: Jednak według mojej matki i jej odkryć to nie tygrysy pomogły ludziom Tomarangu, chociaż dzisiaj wszyscy ci tak powiedzą. 

Olimpia: Skoro nie tygrysy, to co pomogło wiosce?



Bua Bun Ma: Piraci! 



Olimpia: Piraci?!

Bua Bun Ma: Moja matka znała historię przekazywaną w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie, jak to w czasach najeźdźców do zatoki Tomarangu wpłynął statek pod piracką banderą, zwany Tygrysią Lilią. Khun Mae zawarła umową z piratami, aby pomogli jej przepędzić naszych wrogów.



Bua Bun Ma: W zamian piraci mogli korzystać z tutejszych jaskiń jako swojej kryjówki.

Olimpia: Tygrysia Lilia! No tak, to dlatego potem opowieści mówiły, że to tygrysy uratowały Tomarang!

Bua Bun Ma: Najpewniej tak właśnie było. 



Bua Bun Ma: Chociaż w pamiętniku mamy znalazłam też wzmiankę, że może piraci to były jednak bestie z opowieści... W każdym razie, na przestrzeni lat było też wiele plotek o tym, że piraci przebywali w okolicy Brodatej Jaskinii. A gdzie piraci...

Olimpia: Tam może być też skarb!

Bua Bun Ma: Dokładnie tak.



Olimpia: A zatem, następny przystanek poszukiwań to Brodata Jaskinia! Pani Bun Ma, nie wiem, jak pani dziękować.

Bua Bun Ma: Najpierw znajdź skarb, dziecko. Na podziękowania przyjdzie czas później. 



Następnego dnia Olimpia obudziła się w kiepskim nastroju. Jednak szybko przypomniała sobie, że czeka ją dzisiaj przeszukiwanie jaskini.



Dostanie się do tej części wybrzeża nie było łatwe. Na szczęście Ollie bardzo dobrze pływała. Na plaży udało jej się znaleźć fioletowy frędzel. Mimo, że nadal była sceptycznie nastawiona do idei ich zbierania, schowała go, a nuż się przyda. Tymczasem jaskinia czekała.



Chodząc po Brodatej Jaskinii, Ollie natknęła się na piękną płaskorzeźbę - serce zwisające ze szponów lecącej papugi, a w środku inicjały XK i PBJW. Kimkolwiek byli ich posiadacze, musieli się mocno kochać. Ollie na wszelki wypadek uwieczniła płaskorzeźbę na zdjęciu. 



Niepostrzeżenie nadeszła noc, a wraz z nią przypływ. Skały w jaskini zrobiły się śliskie od wzbierającej wody. Ollie próbowała wspiąć się na suchą skalną półkę, jednak spadła na dno jaskini. Na szczęście wyjście było już blisko. Posiniaczona i brudna, na dzisiaj Ollie zakończyła poszukiwania. 



Po przygodzie w jaskini, Ollie ogarnęła się w domu i wyszła jeszcze na miasto. Tomarang tak naprawdę ożywał w nocy. A wszystko pod czujnym okiem Wielkiej Matki.

Olimpia: Czego mi nie chcesz zdradzić, Khun Mae? Czy naprawdę w jaskiniach znajdę skarb? Czy to tylko ślepy zaułek? Jaka jest twoja tajemnica? 



Vanesha: Skoro rozmawiasz z posągiem, to albo już tak mocno wchłonęłaś naszą kulturę, albo jesteś tak zmęczona.

Olimpia: A jest możliwe, że i to, i to? Dzisiejszy dzień dał mi w kość.

Vanesha: Znam fajne miejsce z dobrym jedzeniem. Opowiesz mi, co dziś się wydarzyło. Co ty na to?



Vanesha: To opowiadaj, co odkryłaś?



Vanesha: Piraci, a nie tygrysy? Naprawdę?

Olimpia: Ta teoria ma sens. Jest wiele historii o piratach na tych wodach. 

Vanesha: W sumie... Jakby się nad tym zastanowić Brodata Jaskinia mogła zdobyć swą nazwę od tego słynnego pirata, Brodatego, John Wilson się nazywał. 



Olimpia: Czekaj, czekaj, jak mówisz? Pirat Brodaty John Wilson? Patrz, jaką płaskorzeźbę znalazłam w jaskini. Widzisz inicjały? PBJW! To by pasowało! Serce i papuga to na pewno znak piratów. Tylko kim jest XK? 

Vanesha: XK? Nic mi to nie mówi. 



Olimpia: To na pewno coś znaczy i to odkryję! Czuję, że jestem blisko jakiegoś przełomu. I pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu nie miałam żadnych śladów, a teraz sama nie wiem, jakim tropem podążyć najpierw. Chodź, trzeba to oblać! 



Olimpia: XK... XK... Czuję jakbym powinna to wiedzieć. 

Vanesha: Może... nie wiem... Xenia Kaliente? 

Olimpia: Co? Jak te siostry z tego reality show? Ale tam chyba nie było żadnej Xenii! Poza tym, to wcale nie musi być kobieta...

Vanesha: Fakt!

Olimpia: XK... Jeszcze dowiem się kim jesteś.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

45. MIŁOŚĆ WISI W POWIETRZU