51. UTRACONE DZIEDZICTWO (1)
Pamiętnik Penny Pizzazz
Poniedziałek, SanMyshuno
To miał być kolejny normalny dzień. Wstałam rano, sprawdziłam informację o festiwalu i obejrzałam wiadomości, żeby zainspirować się do kolejnego vloga. Mówili o jakiejś królewskiej emisariuszce. Nic mi to wtedy nie mówiło...
Ale pomyślałam, że to może być temat, którego właśnie potrzebowałam, żeby się wybić. Królewskie skandale, tajemnice! Ostatecznie, było to najciekawsze wydarzenie w San Myshuno od czasu, gdy przypadkowy miastowy prawie umarł od zjedzenia źle przyrządzonego Nigiri z Rozdymki.
Wyszłam na miasto i nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Królewska emisariuszka jak gdyby nigdy nic stała przed budką z jedzeniem w mojej dzielnicy.
Penny: Ekhm, dzień dobry. Czy mogłabym zadać kilka pytań o cel Pani wizyty w naszym mieście? Może mogłabym jakoś pomóc?
Emisariuszka: A zna się Pani na sztuce? Na koneserkę Pani nie wygląda.
Penny: Jestem influencerką więc...
Emisariuszka: Jasne, skarbie. Dziękuję, raczej poradzę sobie sama. Rodzina Drągów zawsze ceniła dzieła sztuki, a ich kolekcje zawierały prace znanych, klasycznych malarzy. Pewnie umiałabyś namalować jakiś obrazek, ale ja potrzebuję prawdziwego znawcę. Nie mam czasu na laików.
Penny: Ej, nie jestem... Co za babsko. Nawet na mnie nie spojrzała. Królewska emisariuszka, też mi coś. Królewskich manier to ona raczej nie ma. Ja jej jeszcze pokażę, że znam się na sztuce.
Wróciłam więc do domu i zabrałam się za swoje własne arcydzieło. Przed chwilą je skończyłam. Simcasso to może nie jest, ale i tak jestem dumna z tego, co stworzyłam. Ciekawe, czy rodzina Drągów doceniłaby mój talent. Jutro znajdę emisariuszkę i pokażę jej, że nie ignoruje się Penny Pizzazz.
Wtorek, Wierzbowa Zatoczka
Dzisiaj udałam się na małe śledztwo do Archiwum w Wierzbowej Zatoczce. Relacja dla fanów gotowa. I tak jak podpowiadała mi intuicja, zjawiła się emisariuszka.
Emisariuszka: Jak mnie znalazłaś? Zresztą nieważne, może jednak możesz mi się do czegoś przydać.
Emisariuszka: Skarb rodziny Drągów jest ukryty gdzieś tu, w starych archiwach. Pomóż mi go odnaleźć.
Penny: Skarb? Prawdziwy skarb? Ale co mam dokładnie zrobić? Masz jakieś wskazówki, gdzie szukać?
Emisariuszka: Nie wiem, na mnie już czas. Daj znać, gdy coś znajdziesz.
Ta kobieta zachowywała się bardzo dziwnie. Ale teraz nie mogłam się już wycofać. Za bardzo zżerała mnie ciekawość na temat skarbu i co jeszcze mogę odkryć.
Nieznajomy: Czy dobrze usłyszałem, że rozmawiałyście o rodzinie Drągów?
Penny: Tak, wiesz coś o nich więcej?
Nieznajomy: Tylko tyle, że ich słynne kolekcje sztuki zaginęły dawno temu i od tamtej pory nikt nie wpadł na ich ślad. Piszę o tym książkę. Gavin Richards.
Penny: Penny Pizzazz.
Gavin: A czemu ciebie interesuje rodzina Drągów?
Penny: W zasadzie to pomagam emisariuszce królewskiej znaleźć ten zaginiony skarb.
Gavin: Myślisz, że to w ogóle możliwe?
Penny: Można spróbować, prawda? Tylko nie bardzo wiem, od czego zacząć.
Gavin: Ja bym chyba zaczął od przeszukania danych archiwum. Może tutaj mają coś na ten temat.
Ten mężczyzna miał w sobie coś przyciągającego. Zapragnęłam poznać go lepiej. Ale na razie miałam zadanie.
Spróbowałam włamać się do komputera biblioteki, ale nic ciekawego nie znalazłam. Plus Gavin ciągle zaglądał mi przez ramię, rozpraszając mnie. Ale potem w końcu znalazłam książkę o Drągach. I niespodziewanie wypadł z niej stary klucz. Ciekawe czy to jego szukała emisariuszka...
Środa, San Myshuno
Rano spotkałam emisariuszkę, ale nie zdradziłam jej nic o kluczu. Zachowywała się podejrzanie i wyglądała na zestresowaną. Wspomniała coś o Kapuletach i ich słabości do romansów. Bardzo dziwna kobieta. Poszła sobie tak szybko, jak przyszła.
Pomyślałam, że może dobrze byłoby jednak sprawdzić ten trop Kapuletów, zaczęłam więc wyszukiwać wszystko, co było na ich temat w Simternecie. Znalazłam głównie te same powielane historie o ich miłosnych zapędach, ale było też coś o miłości do pianina. Wtem, usłyszałam dziwny hałas za drzwiami.
Penny: Nie wierzę, to ty! Podsłuchujesz pod drzwiami? Jak mnie w ogóle znalazłeś? Nie udawaj teraz, że nie wiesz o czym mówię, przyłapałam cię!
Gavin: No dobra. Przyłapałaś mnie. Zaintrygowała mnie ta historia Drągów. Znalazłem cię w Simternecie i pomyślałem, że może razem to rozwikłamy.
Penny: Skąd mam wiedzieć, że mogę ci zaufać? Że nie chcesz po prostu skarbu dla siebie?
Gavin: Nie interesuje mnie sam skarb, ale chcę napisać o tym książkę.
Penny: Powiedzmy, że ci wierzę. Mamy wobec tego do obejrzenia kilka romansów, by się douczyć.
Gavin: Romansów?
Penny: Nie narzekaj. Chciałeś pomóc, to masz.
Gavin: Co to ma być.
Penny: Cicho, oglądaj.
Gavin: Jesteś pewna, że to romans?
Penny: Tak się nazywa ten kanał...
Gavin: Chociaż jakiś happy ending. Wiesz co, nie wiem, co miał nam pokazać ten program, ale jeśli mamy iść tropem miłości, to znam lepsze miejsce niż przed telewizorem.
Penny: Co masz na myśli?
Gavin: Loża w Przestworzach, znasz ten klub? To miejsce idealnie łączy muzykę i miłość.
Penny: To chyba muszę się lepiej ubrać.
Gavin: No co ty, wyglądasz bardzo ładnie. Zresztą jak zawsze.
Penny: Patrz, to emisariuszka!
Emisariuszka: Znowu ty? A kto jest z tobą? Nie znam go.
Penny: Pomaga nam, możemy mu ufać.
Gavin: Idziemy do klubu, podejrzewamy, że u Kapuletów muzyka odgrywa kluczową rolę.
Emisariuszka: Być może... Ale nie mogę w to angażować tylu osób. Nie szukajcie mnie więcej.
Gavin: Rzeczywiście, coś z nią jest nie tak.
Penny: Lepiej jej nie zdradzajmy za dużo. To gdzie ta Loża?
Gavin: Całkiem blisko, zaraz będziemy.
Penny: O rety, daleko jeszcze? Jestem już taka śpiąca, nie wiem, chyba powinnam już iść spać.
Gavin: Jeszcze nie zasypiaj. Dotarliśmy.
Gavin: Dobrze kojarzyłem, że mają tu fortepian.
Penny: Nie mów, że umiesz grać.
Gavin: Znam utwór, czy dwa.
Penny: Utwór, czy dwa?? Jesteś rewelacyjny!
Gavin: Chcesz też spróbować?
Penny: Ja? Żartujesz?
Gavin: Chodź, nauczę cię czegoś prostego.
Penny: Tylko nie waż się śmiać!
Gavin: Jesteś całkiem niezła.
Penny: Wcale nie, haha, nie kłam. Nie wiem, co robię.
Gavin: Naprawdę, dobrze ci idzie, jak na pierwszą lekcję.
Penny: Dobrze się dziś bawiłam.
Gavin: Ja też. Może powtórzymy to jutro?
Penny: Dobrze. Ale jutro ja wybieram lokal.
Czwartek, San Myshuno
Spotkaliśmy się w Niebieskim Aksamicie. Uwielbiam ten klub. Nie wiem, czemu. Ma w sobie coś z minionych lat, nietknięty nowoczesnością, a jednocześnie pełen świeżości. Gavin namówił mnie, żebym zagrała to czego mnie wczoraj nauczył.
Nagle w klubie zjawiła się emisariuszka.
Emisariuszka: Co wy tu znowu robicie?! Mówiłam, żebyście za mną nie szli!
Penny: Przecież to ty przyszłaś tu za nami. To może ty powiesz nam, co tutaj robisz?
Emisariuszka: Ja... Chciałam tylko posłuchać muzyki... i popatrzeć sobie w ogień.
Emisariuszka: Na mnie już czas. [Żeby tylko udało mi się zerknąć do kominka, tak żeby nie zauważyli].
Penny: Co powiedziałaś?
Emisariuszka: Nic, nic. Po prostu chłonę tutejszą atmosferę. No to do zobaczenia. Albo i nie.
Penny: Też to słyszałeś? Mówiła coś o kominku. Chyba warto sprawdzić.
Podczas grzebania w sadzy zauważyłam klucz ukryty za obluzowanym kamieniem. A w zasadzie to klucze... Jeden musiał należeć do Kapuletów! A drugi? Zagadka! I tym razem postanowiłam zaufać Gavinowi, i pokazać mu to odkrycie.
Gavin: Czyli mówisz, że mamy już 3 klucze?
Penny: Tak, czyż to nie ekscytujące? Mam nadzieję, że się nie gniewasz, że wcześniej ci nie powiedziałam o kluczu rodziny Drągów?
Gavin: Żartujesz? Sam bym sobie pewnie nie zaufał, gdybym był na twoim miejscu.
Gavin: Wiesz, całkiem zgrany z nas zespół.
Penny: Tak mówisz?
Gavin: I w sumie właśnie się zorientowałem, jak mało o tobie wiem. Chętnie dowiedziałbym się więcej.
Penny: Ja w sumie też chętnie bym się dowiedziała czegoś o tobie...
Penny: Na przykład czy masz łaskotki!
Gavin: Co??? Hahaha, tak mam! Przestań, proszę. Hahaha, już wystarczy. Hahaha. No dobrze, późno się już zrobiło. Czas już na mnie.
Penny: Do zobaczenia, Gavin.
Gavin: Do zobaczenia, Penny. Słodkich snów.
<<<Poprzedni rozdział: 50. PRZELANA CZARA GORYCZY
>>>Następny rozdział: 52. UTRACONE DZIEDZICTWO (2)































Komentarze
Prześlij komentarz