50. PRZELANA CZARA GORYCZY
Wracając do domu, Olimpia nie mogła przestać myśleć o tym, co się stało. Poprosiła taksówkarza, żeby wysadził ją na rogu, bo nie chciała, żeby tata widział, że wracała bez Diego i Eleny. Wszystko było beznadziejne. Ona była beznadziejna. Wszystko zawsze musiała popsuć. Do tego jeszcze zaczął padać deszcz.
Elena zaczęła do niej pisać z pytaniami.
"Gdzie zniknęłaś??"
"Co się dzieje? Czemu wracamy bez ciebie???"
"HALLLOOO!!! Odezwij się!!"
Potem było jeszcze gorzej... Elena już wiedziała, co się stało.
"CO TY ODPRDLASZ LASKA???"
"Jak mogłaś z nim zerwać na balu???!!!"
Do tego doszły wpisy Diego na Towarzyskim Króliczku:
"Metka mnie uwiera, muzyka jest za głośna, a moje buty niewygodne. Żałuję, że jestem na balu maturalnym..."
"Cios poduszką prosto w serce. Miną tygodnie, zanim wyczołgam się z tej otchłani smutku".
Tego wszystkiego było już dla Ollie za wiele.
Ale w końcu trzeba się ogarnąć. I jakoś wejść do domu. Może uda się nie zwrócić niczyjej uwagi. Po prostu wejść szybko na górę i już nigdy nie wychodzić ze swojego pokoju.
No i tyle byłoby z próby pozostania niezauważonej...
Bas: Oh, dobrze że już jesteś kochanie. Mam złe wieści...
Olimpia: Co się stało, tato?
Bas: Dziadek Filip zmarł.
Bas: Także pogrzeb jest za 2 dni...
Olimpia: Oh nie... Zaraz, ale.. ale przecież za 2 dni jest koncert.
Bas: Przykro mi, skarbie, ale w tej sytuacji nie możesz pojechać na koncert.
Olimpia: Ale przecież obiecałeś. Zgodziłeś się! Czy nie mogłabym pojechać po pogrzebie?
Bas: Ollie, pogrzeb jest w San Sequoi, a ja jako obecna głowa dynastii mam pewne zobowiązania. Sama ceremonia i spotkanie rodzinne potrwa pewnie z pół dnia, a potem jeszcze formalności, odczytanie testamentu. Dlatego przykro mi, ale nie dam rady zawieźć cię na koncert, a beze mnie nie pojedziesz.
Olimpia: AAAAAA!!!! Rujnujesz mi życie!!!! Nigdy nic nie mogę! Wszyscy moi znajomi mogą już jeździć sami na koncerty! Jestem już w tym wieku, że mogę chodzić, gdzie chcę i robić, co chcę! Czy możesz mnie zacząć traktować jak osobę dorosłą??
Bas: Dopóki nie będziesz pełnoletnia i mieszkasz pod moim lub mamy dachem, to masz robić to, co my uważamy za słuszne! Do plumboba! Mam teraz masę odpowiedzialności i nie mam głowy do twoich fanaberii! Śmierć dziadka spowodowała kryzys we wspólnocie i muszę nad tym zapanować!
Bas: Co ty sobie w ogóle myślisz? Myślisz, że zaplanowałem śmierć dziadka akurat po to, żeby popsuć ci plany? Czemu nie możesz choć trochę przypominać swojej młodszej siostry i po prostu choć raz w życiu nie sprawiać problemów???
Olimpia: ...
Olimpia: NIENAWIDZĘ CIĘ!
Olimpia oczywiście wiedziała, że tata miał rację, co tylko jeszcze bardziej ją wkurzało. Dla niej ten pogrzeb też był ważny. Kochała dziadka Filipa i chciała go pożegnać. Nigdy nie zapomni, że to dzięki jego inspirującej historii o pracy nurka postanowiła również odnaleźć pasję i zaczęła pracować z końmi.
Po prostu czekała na ten koncert tak długo i to było po prostu nie fair. Z drugiej strony, czy w ogóle miała jeszcze z kim na niego iść? Po kilku kolejnych przykrych wiadomościach, Elena zupełnie przestała się do niej odzywać. Zresztą ona też nic jej nie napisała...
Co w ogóle mogła jej odpisać? No i faktycznie źle to rozegrała z Diego. Mogła zerwać z nim wcześniej. Albo po balu. Być delikatniejsza... A Diego... co chwila wrzucał gorzkie posty na Towarzyskiego Króliczka, albo zdjęcia na Simsta, jak robi formę. Urażone ego boli widać najmocniej.
W każdym razie wszystko sprowadzało się do tego, że jej przyjaciele aktualnie nimi nie byli, więc z nimi i tak na koncert by się nie wybrała.
Zawsze wszystko diametralnie psuła i to też popsuła.
To, że rodzice nie byli razem pewnie też była jej wina. Jak wiele innych rzeczy...
I jeszcze do tego okazało się, że napój doprawiony przez Ollie na balu spowodował przykre konsekwencje u paru osób, na bólu brzucha się nie skończyło... Carmen postanowiła więc jednak oczyścić się z zarzutów i znaleźć pogrążające Ollie dowody...
A pomogła jej w tym ta mała gnida, jej siostra.
Musiała, bo jak inaczej Carmen dostałaby się do jej prywatnych wiadomości. (Po co w ogóle pisała o tym do Wrena??? Gdyby nie to, te dwie nigdy nie miałyby na nią dowodu!!!) Widziała, że ktoś włamał się do jej komputera, więc to musiały być one.
Musiały sprytnie zaplanować i skoordynować całą akcję, że się nawet nie spostrzegła, jak knują za jej plecami. Carmen przekazała Netuchowi-Flejtuchowi wszystkie obciążające ją dowody, żeby ta mogła pokazać je tacie.
A potem Carmen podzieliła się bulwersującym sekretem w sieci i skandal był gotowy.
Ollie widziała komentarze: "nigdy się nie nauczy", "nie ma usprawiedliwienia dla bycia zołzą", "już dawno wysłałbym ją do szkoły z internatem". Dla Carmen to był miód na jej serce. W końcu upodliła swoją rywalkę.

Oczywiście jej siostra wredota osobiście i uroczyście doniosła o wszystkim tacie. Jak zawsze, idealna córeczka tatusia. Nie to co ona. I tak oto znów została ukarana. Teraz, gdy dostała szlaban na telefon, nawet nie mogła wyżalić się Wrenowi. Nic już jej nie zostało.
Nettie miała swoją zemstę. Najpierw odebrała jej pokój, potem tatę, a teraz zdawało się, że chce ją zupełnie wygryźć z rodziny. Ollie dotkliwie odczuła to publiczne poniżenie. I choć nikt nie powiedział tego na głos, to już zaczynała czuć się jak wyrzutek we własnej rodzinie.
Aż w końcu tych wszystkich negatywnych emocji było już tak wiele... że wpadła w emocjonalną pustkę. Tak jakby coś wyssało z niej wszystkie emocje i zostawiło tylko pustą, zimną otchłań...
Pogrzeb był skromny, jedynie dla rodziny. Pożegnanie Filipa było bardzo smutne i pełne wzruszających historii. Nie było Sima, który nie uroniłby łzy.
No, może poza Ollie, która nadal trwała w swojej emocjonalnej pustce. Ale nawet ona zapaliła świecę pamięci dla pradziadka. Gdy już nikt nie patrzył.
Jej szlaban na telefon już minął i nie mogła się opanować, żeby nie sprawdzić relacji Eleny na Simsta. Jak widać świetnie się bawili z Diego na koncercie Hazel & the Nuts w Oazie Zdrój, by @loonaserena.bsky.social.
Podczas odczytywania testamentu Ollie nie spodziewała się zupełnie niczego. Także szokiem było dla niej, oraz dla innych członków rodziny, że najważniejsze pamiątki dziadek Filip zapisał właśnie jej: pamiątkowe koło ratunkowe, skrzynię skarbów oraz rodzinne pudełko z pamiątkami. Oprócz tego Bas dostał Księgę Życia, a Jace specjalną bransoletę do kontroli nad wewnętrznym wilkiem. Reszta rodziny dostała zwyczajnie pieniądze.
Nikt nie mógł tego pojąć, a już najbardziej nie mogła tego pojąć Nettie, której dziadek Filip nie zapisał kompletnie nic. Nie pytajcie mnie, czemu to dziecko znów było tak koszmarnie brudne, bo nie mam pojęcia. Ale wiem za to, że zapragnęła tak dopiec Ollie, żeby ta ją całkiem znienawidziła.
Pamiątki po dziadku zmiękczyły serce Ollie i emocjonalna pustka w końcu ją opuściła. W domu na ranczu uważnie wszystko obejrzała. Podejrzewała, że dziadek zostawił jej swoje skarby, by dać jej znać, że wspiera ją w poszukiwaniu pasji i przygody. Ale co oznaczała zawartość szkatułki? Jakieś stare zdjęcia, klucze i notes...
To nie był zeszyt dziadka Filipa... To był pamiętnik jej pra-pra babki Penny! Ollie zaczęła czytać...
<<<Poprzedni rozdział: 49. BAL MASKOWY
>>>Następny rozdział: 51. UTRACONE DZIEDZICTWO (1)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz