52. UTRACONE DZIEDZICTWO (2)
Piątek, San Myshuno
Rano poszłam pobiegać. Musiałam pomyśleć, co właściwie łączy mnie z Gavinem. Nasz mały wspólny projekt bardzo nas do siebie zbliżył, ale tak mało go znałam. Do tego ta cała emisariuszka była dość podejrzana. Nie mogłam jej rozgryźć.
Moje przemyślenia przerwała oczywiście emisariuszka.
Zaskoczona spotkaniem, wyznałam jej, że mamy już 3 klucze.
Emisariuszka: Dobra robota. Nie jesteś jednak taka bezużyteczna. Pozostaje skarb Kordelii Antyk. Ale tu trzeba być dobrym strategiem. Zdradzę więcej, jeśli udowodnisz mi, że umiesz myśleć logicznie i wygrasz ze mną w szachy.
W sieci znalazłam jedynie informację, że księżniczka Kordelia uwielbiała obrazy, a swój skarb to w ogóle zdobyła poprzez kradzież. Niezłe ziółko. Trochę mało tych informacji. Potrzebowałam Gavina. Czułam, że on mógł wiedzieć coś więcej.
No i bardzo chciałam go znów zobaczyć.
Gavin: Nie żartowałaś z tym strojem do biegania.
Penny: Pomyślałam, że trochę ruchu nam się przyda. A potem nauczysz mnie grać w szachy.
Gavin: Skąd wiedziałaś, że umiem grać w szachy?
Penny: Przeczucie.
Gavin: Nie wiem, czy nauczę cię gry w szachy w jedno popołudnie, ale mogę ci coś powiedzieć o księżniczce Kordelii. Prowadziła podwójne życie, była piratką. Swoje skarby nauczyła się chować jak piraci.
Penny: Ej, jak to zrobiłeś, że wygrałeś??
Gavin: Bo dobrego szachisty nie oszukasz, Penny. Ale emisariuszkę może się uda.
Gavin: Już przybyła. Gotowa?
Penny: Chyba tak. Bardzo chciałabym rozwikłać tę zagadkę, a skoro ona ma element układanki, to muszę z nią wygrać w te piekielne szachy.
Emisariuszka: A więc się nie poddajesz, dobrze więc, zaczynajmy.
...
Penny: Szach-mat.
Emisariuszka: To niemożliwe. Jakim cudem ciągle jesteś o krok przede mną? To frustrujące... Eh... Skontaktuję się z tobą później. Powiem ci, co wiem.
Sobota, San Myshuno
Emisariuszka nie odezwała się do nas wczoraj. Ani dzisiaj. Za to podczas wiadomości w telewizji pojawiła się informacja, że nowe obrazy od rodziny Antyków są wystawione w Muzeum. To mogła być ważna informacja.
Postanowiłam więc sama zadzwonić do emisariuszki. Ale ta ewidentnie mnie zbywała. Na moje pytanie o muzeum powiedziała tylko: "Tak, tak, możesz tam pojechać, to będzie dobrze wykorzystany czas."
Penny: Ona coś kombinuje, nie masz takiego wrażenia?
Gavin: Tak, ale i tak warto pojechać do muzeum, i sprawdzić te obrazy. Zresztą, nie mamy lepszych poszlak.
Oglądanie obrazów nic nam nie dało, ale Gavin znalazł w muzeum rzeźbę przedstawiającą samą księżniczkę Kordelię! U podstawy posągu był sprytnie ukryty kod. I kolejny stary klucz. To mógł być przełom w naszych poszukiwaniach!
Zadzwoniłam do emisariuszki w sprawie kodu, ale ta tylko się zaśmiała i powiedziała, że się spóźniliśmy. Że kod został już wykorzystany przy ławeczce. Że też tak kobieta musi mówić takimi zagadkami. Ławeczce? Ale której? Przecież tyle ich jest wszędzie!
Przeszukaliśmy z Gavinem wszystkie ławki na terenie należącym do muzeum. Robiło się już ciemno, gdy w końcu pod jedną z ławek znalazłam przyczepione pudełko otwierane na kod. Znaleziony wcześniej kod zadziałał, ale pudełko było już puste!
Nie zależy mi na skarbie, ale na pewno nie dam z siebie robić idiotki. Teraz jest to sprawa honoru, aby odkryć, co kombinuje emisariuszka. I ja, Penny Pizzazz, zdemaskuję ją na oczach moich obserwujących, i całego świata.
Niedziela, Wierzbowa Zatoczka
Penny: Musimy ją znaleźć.
Gavin: Może ktoś ją tu widział, rozdzielmy się i popytajmy ludzi.
Penny: Dzień dobry, czy widziała pani może królewską emisariuszkę? O wygląda tak...
Dziewczyna: Tak, widziałam ją. Śmiała się i mówiła coś o luksusowym domu, który w końcu będzie mogła kupić.
Zszokowana, zadzwoniłam do emisariuszki, ale ta nie odbierała. Za to z pobliskiego śmietnika usłyszałam dźwięk jakby dzwoniącego telefonu. I faktycznie, był tam, telefon emisariuszki. Na telefonie odkryłam zabezpieczony plik "Mój genialny plan emerytalny". Coś takiego!
Niedziela, San Myshuno
Penny: Musimy otworzyć ten plik i przesłać go odpowiednim organom! Nie możemy tak tego zostawić.
Gavin: Daj ten telefon, żaden ze mnie hacker, ale może coś zdziałam.
Penny: Ona od początku była jakaś dziwna. Mogłam ją sprawdzić, albo coś... Może nawet wcale nie jest emisariuszką...
Penny: A może spróbuj ten kod z posągu?
Gavin: Zadziałało! Tu są wszystkie szczegóły jej planu! Od początku chciała zagarnąć skarby dla siebie i je sprzedać, by się obłowić. Mamy ją! To niepodważalny dowód.
Penny: Wróćmy do Wierzbowej Zatoczki, ktoś mówił, że szła do pobliskiego klubu.
Penny: Dzień dobry, czy widziała tu pani może ostatnio emisariuszkę królewską?
Barmanka: Czy widziałam? Sporo tu wypiła, świętując, jak to określiła, rejs ku nowemu życiu w bogactwie i luksusie.
Gavin: Wie pani, gdzie się potem udała?
Barmanka: Może ją jeszcze złapiecie, miała łapać prom nad jeziorem. Powodzenia, dzieciaki.
Gavin: Tam jest!
Emisariuszka: Co ty tu robisz??
Penny: Wszystko już wiemy, znamy twój cały genialny plan. Nie ujdzie ci to na sucho!
Emisariuszka: To nie tak jak myślisz! Czy można mnie winić? Te rodziny mnie wykańczały. Ja chcę tylko szczęścia w wielkim domu z hydromasażem!
Emisariuszka: Może się dogadamy? Jeśli mnie puścisz, obiecuję oddać skarby. Wolę to, niż utratę reputacji.
Penny: Na to chyba trochę za późno! Zresztą, już i tak zawiadomiliśmy odpowiednie służby. To było niemądre porzucić swój telefon.
Emisariuszka: Zapłacisz mi za to! Jeszcze zobaczysz!
Gavin: Wszystko w porządku?
Penny: Taaak, tylko mnie wyprowadziła z równowagi.
Gavin: Jak odchodziła, to widziałem, że coś jej wypadło z kieszeni. Gdzieś tutaj. O jest! Piąty klucz!
Penny: O rety, Gavin, jesteś niesamowity!
Penny: Ee... Czy zrobiłam coś nie tak?
Gavin: Nie, skądże znowu. Po prostu mnie zaskoczyłaś. Prawdę mówiąc, już od dawna chciałem cię sam pocałować. To ty jesteś niesamowita, Penny.
Penny: Czekaj, ale to oznacza, że mamy teraz 5 kluczy, bo nigdy jej nie oddałam tamtych. Myślałam, że to kod z posągu jest rozwiązaniem, ale może...
Penny: Może to właśnie te klucze prowadzą do... W zasadzie gdzie one mogą prowadzić? Myślisz, że powinniśmy je oddać policji?
Gavin: Myślę, że jeśli są ważne, to ktoś się o nie upomni. Na razie zatrzymajmy je na pamiątkę po tej dziwacznej przygodzie. I tak nie wiemy, co otwierają.
Rok później...
"Lokalna policja dementuje jakoby skarb rodzin królewskich został skradziony, jednak z pewnego źródła wiemy, że część kolekcji zaginęła ponad rok temu, a główna oskarżona, Marina Corsair, była emisariuszka królewska, odmawia współpracy, twierdząc że nic nie wie."
Penny: GAVIN!!! WODY MI ODESZŁY!!!
Dopisana notka
"Nigdy nie znaleźliśmy zaginionego skarbu królewskiego. Do końca też nie odkryliśmy, co otwiera te 5 kluczy. Twój tata za szybko odszedł z tego świata, a ja potem nie miałam już siły bawić się w detektywa z 3 dzieci. Przekazuję ci je córko, licząc, że może kiedyś tobie uda się rozwikłać do końca tę zagadkę."
---------------------------------------------------------------
Córko... A więc Penny przekazała pamiętnik prababci Annie. A prababcia... ciekawe czy go przeczytała. Pradziadek Filip zawsze lubił przygody... Ciekawe, czy chcieli podążyć tropem tajemnicy i odkryć zaginione skarby. Czy te skarby są w ogóle jeszcze zaginione??
Sprawdźmy. Niestety, po tym jak włamywacz ukradł jej laptopa, Ollie musiała używać komputera mamy, gdy czegoś potrzebowała. Zobaczmy... zaginiony skarb, rodzina Drąg, Kapulet i Antyk... Hm... wygląda na to, że zagadka nigdy nie została rozwiązana!
No to czas najwyższy, żeby ktoś ją rozwiązał! Tak! Znajdzie skarb, odda go prawowitym właścicielom, i wszyscy zapomną o wszystkich skandalach z jej udziałem. Zostanie bohaterką! Może nawet pasują ją na... na jakąś lady????
Musiała najpierw tylko napisać jakieś oświadczenie za ostatnią akcję na balu. Z przeprosinami oczywiście. Może to chociaż trochę złagodzi nastawienie wobec niej. Tak, to jest dobry plan, na pewno wszystko pójdzie dobrze.
Napisała też list, w którym wyjaśniła, dlaczego musiała wyjechać. Dla mamy. I dla Wrena. Może kiedyś jej wybaczą, że wyjechała tak bez pożegnania. Oby zrozumieli, że musi zrobić pewne rzeczy sama. Pewnie zaczną jej szukać, ale ona wtedy będzie już daleko stąd. Trzeba jeszcze spakować kilka rzeczy...
Potrzebowała prowiant, wodę, ubrania, śpiwór, pieniądze... Miała odłożone 10 tysięcy z wygranych za konkursy i z pracy. Powinno starczyć. No to w drogę.
Olimpia: Czeka nas koniku długa droga.
I know I should sleep, but the voices in my head go...
*Wiem, że powinnam iść spać, ale głosy w mojej głowie robią tak...
https://www.youtube.com/watch?v=w6eH6nJjTfA&list=OLAK5uy_nUMUODWtSRSecmw7lf8R4laXHi7q0aFDI
<<<Poprzedni rozdział: 51. UTRACONE DZIEDZICTWO (1)




























.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz