46. LA VIE EN ROSE (1)
Po ślubie Ollie została na kilka dni u Bastiana. Raz, że chciała spędzić trochę czasu z tatą, a dwa, że musiała nadrobić czas z Eleną. Tak dawno się już nie widziały!
Właśnie się do niej wybierała. Była ciekawa, co przyjaciółka powie na jej nowy look.
Nettie chodziła za nią krok w krok i marudziła, żeby się z nią pobawić.
Olimpia: Nie teraz, Netuchu-Flejtuchu, nie mam czasu, wychodzę do przyjaciółki.
Antonia: Ale ja jestem psyjaciółkom.
Olimpia: Raczej natrętną młodszą siostrą.
Ollie znów przechodziła nastoletni etap podłości i żarty z Nettie bardzo ją bawiły.
Nettie miała inne zdanie.
Antonia: To nie było gzecne. Pseproś.
Olimpia: No dobrze. Przepraszam. Nie jesteś natrętną młodszą siostrą tylko... simorośliną!
Antonia: Nie jestem!
Olimpia: Pa, Netuchu-Flejtuchu!
Antonia: NIE JESTEM ROŚLINOM!!!
Elena: MUSIMY tam pojechać!
Olimpia: Nie wiem, czy rodzice mnie puszczą.
Elena: Ale taka okazja może się nie powtórzyć!!! Pomyśl! Hazel & Nuts! W Oazie Zdrój! Nie musimy jechać nie wiadomo gdzie, tylko do miasta obok!
Olimpia: Jak przekonasz moich starych, to ok.
Elena: Przekonam!
Elena: Wiesz, muszę ci coś wyznać... Regina i ja... powiedzmy, że nasz związek przeszedł na kolejny poziom.
Olimpia: W sensie, że wy... naprawdę zrobiłyście to?!! I jak było?
Elena: No... nie mam do czego porównać, ale było naprawdę bosko!
Olimpia: Ja nie wiem, jak ty to robisz. Co chwila kogoś poznajesz, podobacie się sobie. Teraz Wren kogoś poznał. Ze mną jest chyba coś nie tak, nikomu się nie podobam.
Elena: CO TY WYGADUJESZ!? Wszystko jest z tobą w porządku! Co to w ogóle za myślenie.
Elena: Poza tym, wiesz, znam przynajmniej jedną osobę, której się bardzo podobasz... W sumie, mogłabyś dać Diego szansę, umiera, żeby zaprosić cię na randkę, tylko nie wie, jak zacząć.
Olimpia: Diego? Serialnie?
Elena: Stara, jego zauroczenie trwa jeszcze od kiedy poznaliśmy się na obozie! Tylko mu nie mów, że ci to powiedziałam!
Olimpia: Hmm... no nie wiem... Lubię Diego, ale...
Elena: Słuchaj, nic na siłę. Ale wiesz, fajnie by było, jakby wam wyszło.
Olimpia: Zastanowię się. A teraz, patrz co znalazłam, gdy zbierałam trawę preryjną! Ledwo udało mi się to przeszmuglować pod okiem mamy!
Elena: Prawdziwe wino truskawkowe! Uuuu, i to jakie dobre! Ale fart!
Olimpia: Nigdy nie piłam wcześniej wina, ani w ogóle żadnego alkoholu, no nic, raz się żyje!
Pod wpływem truskawkowego trunku, Ollie wpadła w romantyczny nastrój i podjęła decyzję.
Elena: Dobre było...
Olimpia: To prawda... Wiesz, chyba w sumie mogłabym dać szansę Diego, czemu nie? A jakby nam wyszło, to byłybyśmy jak prawdziwe siostry!
Elena: Byłoby suuuper...
Gdy nad ranem Olimpia wracała do domu, procenty z wina już raczej z niej wyparowały, ale w jej głowie nadal szumiało... Dorośli nazywali to kacem, niezbyt miłe uczucie...
Do tego na swojej drodze zobaczyła znienawidzoną postać... Carmen Benitez. Chciała nastraszyć ją legendą miejską, ale...
Coś nie wyszło...
Carmen: Nie mów, że sama wierzysz w te bzdury! Ej, ty naprawdę się tego boisz! W szkole powinnaś się nauczyć odróżniać prawdę od bajek. A zapomniałam, wyrzucili cię! Hahaha!
Tego było dla Ollie za wiele.
A chcecie wiedzieć, co z mamą Carmen, Guadelupe? Otóż po zawirowaniach z nowym zapisem gry, Sammy Garcia znów ubrał strój niebieskiego niedźwiedzia, a Guadelupe spotkała go zaraz po tym, jak poprosiła fontannę o miłość. Uznała to więc za znak, że ma pomóc temu człeko-niedźwiedziowi.
Jak to się skończyło, można się domyśleć. Tym razem Guadelupe nie pozwoliła, aby nowy potencjalny amant wymknął jej się rąk i szybko uczyniła go oficjalnym amantem. Żyli razem długo i szczęśliwie :P Chyba, że sąsiedzkie historie im namieszają, czego ja już nie będę kontrolować ^^
Tymczasem Ollie faktycznie poszła na randkę z Diego. Niestety, przerwał im lokalny znawca mody. Podsiadł Diego i swoim artystycznym "bla bla bla, bla, bla" ukradł całe show. Ku zmartwieniu chłopaka, rozbawił tym Ollie do łez. Diego zdecydowanie wolał sam rozbawiać Ollie.
Na kolejną randkę wybrali inną aktywność. Przez moment było nawet jakby romantycznie. Diego udało się musnąć rękę Ollie i już, już prawie ją złapał... ale w tym momencie stracił równowagę, a niczego nieświadoma Ollie pojechała dalej. Ale udało mu się ją rozbawić.
W Karnawał wybrali się do lunaparku, bo Ollie miała taką zachciankę. Ollie poznała w końcu obecną dziewczynę Eleny, samą Reginę Landgraab. Nawet nieźle się bawili na tej podwójnej randce.
Kiedy Ollie i Diego robili sobie zabawne zdjęcia, Elena i Regina poszły na całego w Tunelu Miłości.
Ollie i Diego też się wybrali na przejażdżkę. Dziewczyna nie miała żadnych wielkich oczekiwań. W przeciwieństwie do Diego. Jak się okazało, chłopak chciał ją ewidentnie pocałować. Ollie była ciekawa tego nowego doświadczenia, więc popłynęła z prądem. I nawet było to miłe. Ale czy miłe to wystarczające uczucie?
<<<Poprzedni rozdział: 45. MIŁOŚĆ WISI W POWIETRZU
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz