31. TYSIĄC LAT
Następnego dnia spotkali się jak zawsze na lunchu w trakcie pracy. Laura chciała jakoś pociągnąć temat tego, co zobaczyła poprzedniego dnia, ale nie wiedziała, jak w ogóle zacząć.
Bas: Jesteś dziś strasznie milcząca.
Laura: Tak myślę sobie... Zastanawiam się, czy nie myślałeś o tym, żeby zacząć się znów z kimś spotykać.
Bas: Z kimś spotykać?
Laura: No tak. W sensie, po rozstaniu z Sofią. Trochę już czasu minęło. Nie brakuje ci tej bliskości z drugą osobą? Mieć kogoś, z kim mógłbyś dzielić każdą chwilę?
Bas: Ja... Nie wiem, co...
Laura: Bo mnie brakuje. Tęsknię za... za ciepłem, i pocałunkami. Za takim poczuciem, że komuś na mnie naprawdę zależy. Rozumiesz?
Bas: Tak. Mnie też tego brakuje.
Laura: Więc myślałeś już o tym?
Bas: O czym?
Laura: No, żeby się z kimś spotykać?
Bas: Tak… czasem o tym myślę.
Laura: Aha. A jest ktoś konkretny?
Bas: Jest taka jedna osoba. A ty? Myślałaś o tym?
Laura: Chyba w końcu powinnam. Ha! W końcu człowiek nie młodnieje! Ja chyba jeszcze coś sobie zamówię, bo jestem strasznie głodna. Wziąć ci też coś jeszcze?
Później w domu Laura przeżywała rozmowę. Poszło beznadziejnie. Zupełnie inaczej to sobie wyobrażała. Nie powiedział, o kogo chodzi, ale to przecież jasne, że o tamtą! Musiała potem szybko zmienić temat, bo czuła już łzy pod powiekami. A co jeśli zaprosi tamtą na ślub Paula i Karmine? Jak ona to zniesie?
Bas wrócił do domu z mieszanymi uczuciami. Co Laura miała na myśli? Czy naprawdę pytała o nich? Czy to były aluzje, czy tylko mu się wydawało? Czemu kobiety nie były prostsze? Jak np. system stabilizacji lotu... Kilka guzików, trzy tryby pracy i same przewidywalne parametry...
Następne dni Laura starała się skupić na pracy. Dostała dość fajne zlecenie. Dom był duży i piękny, a klient był bardzo sympatyczny i nieustannie zachwalał jej pracę.
Okazało się też, że klient był singlem, do tego całkowicie zauroczonym Laurą. Zaprosił ją więc na randkę.
Laura uznała, że musi się zastanowić. Nie odrzuciła propozycji, ale nie była pewna, czy jest gotowa na ten krok. Z drugiej strony, może to właśnie odpowiedni moment, żeby ruszyć z miejsca?
Nadszedł dzień ślubu. W swojej satynowej sukience od Plazasims, specjalnie wybranej na tę okazję, powinna się czuć jak milion simoleonów. Ale wcale tak nie było. Najchętniej darowałaby sobie ten ślub, ale nie mogła przecież zawieść Karmine. W końcu była druhną.
Dzwonek do drzwi ją zaskoczył. Ale kiedy zobaczyła za drzwiami Bastiana, zupełnie nie wiedziała, co myśleć.
Laura: Co tu robisz?
Bas: No, pomyślałem, że moglibyśmy pojechać razem. W końcu oboje jedziemy na to samo wydarzenie.
Laura: To... miłe z twojej strony. Ale nie jedziesz już z kimś innym? Nie chcę być kłopotem.
Bas: Z kim innym? Kłopotem? Laura, co się dzieje? O czym ty mówisz? Czy ja coś zrobiłem?
Laura: Nie. Nic nie zrobiłeś.
Bas: Więc nie rozumiem czemu...
Laura: Właśnie w tym leży problem, że zupełnie nic nie zrobiłeś. A ja cały czas czekałam aż coś zrobisz, Bas... Ja myślałam, że my może moglibyśmy, no wiesz, zacząć od nowa. Że między nami znów coś jest.
Laura: Ale widziałam cię z kimś niedawno i teraz wiem, że niepotrzebnie czekałam. Więc proszę, odejdź już. Po prostu mnie zostaw.
Bas: Ale ja nie chcę nigdzie wychodzić. A już na pewno nie chcę cię zostawiać.
Laura: Myślałam, że będę mogła się po prostu z tobą przyjaźnić, ale chyba nie dam rady. Nie umiem o tobie przestać myśleć. A kiedy widzę cię z inną, to... to...
Bas: Laura, odwróć się proszę. Spójrz na mnie.
Bas: Porozmawiajmy.
Laura: Po co? Czego ty ode mnie chcesz, Bas? Powiedziałam ci, po prostu mnie zostaw.
Bas: Czego ja chcę?!
Bas: Chcę ciebie! Po prostu!
...
Laura: Co? Ale... A ta brunetka? Pod twoim domem?
Bas: Ale jaka brunetka? O rety, już wiem, ty mówisz chyba o naszej nowej sąsiadce. Nie umawiam się z nią. Ma córkę w wieku Ollie i chciała, żeby dziewczynki się zaprzyjaźniły. To wszystko.
Laura: To wszystko?
Bas: Tak.
Laura: Czyli z nikim się nie umawiasz?
Bas: Przecież ci to właśnie próbuję wyjaśnić. Nie ma żadnej innej, Laura. Jesteś tylko ty. Już od bardzo dawna. Tylko ciebie chcę w moim życiu. Pytanie, czy ty też tego chcesz.
Laura: Naprawdę jeszcze masz wątpliwości?
Bas: Nie, już nie mam.
Christina Perri - A Thousand Years
Colors and promises Kolory i obietnice
How to be brave? Jak być odważnym?
One step closer Jeden krok bliżej
Bas: Spóźnimy się na ślub.
Laura: No trudno.
Darling, don't be afraid Kochanie, nie bój się
I have loved you for a thousand years Kocham cię od tysiąca lat
I'll love you for a thousand more I będę kochać cię przez kolejny tysiąc
Beauty in all she is Piękno we wszystkim, czym jesteś
I will not let anything take away Nie pozwolę, by cokolwiek odebrało
What's standing in front of me To, co stoi przede mną
Every breath, Każdy oddech,
One step closer Jeden krok bliżej
Darling, don't be afraid Kochanie, nie bój się
I have loved you for a thousand years Kocham cię od tysiąca lat
.jpg)
Time has brought your heart to me Czas przyniósł mi twoje serce
I have loved you for a thousand years Kocham cię od tysiąca lat
Epilog
Paul: Chyba musimy zaczynać bez nich.
Karmine: Ale Bas ma obrączki!! Nie możemy zacząć bez niego! Nie wierzę, że jeszcze ich nie ma!
Bas: Przepraszamy, przepraszamy! Transport nam się trochę opóźnił. Wiecie, te ekrany ładowania, czasem trwają wieczność.
Karmine: Dobra, dobra, nie ma czasu, zaczynamy.
Małe wyjaśnienie, czemu połączyłam Paula Robles z Karmine Luną. Paul spotykał się z Karmine w liceum. Później w ogóle nie ingerowałam w ich życie, ani cechy, ani preferencje atrakcyjności, ani nic. Karmine w drodze losowej dostała cechy Niechlujna i Makabryczna.
I okazało się, że właśnie takie cechy są dla Paula bardzo atrakcyjne ^^ Silne zauroczenie było obopólne. Uznałam, że to nie mógł być przypadek, tylko po prostu przeznaczenie.
Bas: Kiedy powiemy o nas reszcie?
Laura: Może później, nie zabierajmy im dzisiaj ich chwili.
Karmine: To kto chce złapać bukiet? Przypominam, że złapanie bukietu panny młodej przynosi szczęście w miłości!!!
<<<Poprzedni rozdział: 30. ZNÓW POD GÓRKĘ
>>>Następny rozdział: 32. W PIERŚCIENIU OGNIA
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz