20. NOWA RZECZYWISTOŚĆ
Czas szybko leciał, a Olimpia rosła jak na drożdżach. Wypełniała dom radością i śmiechem.
Bas: Wygląda jakby coś kombinowała.
Sofia: Potrafi już tak dużo. A ledwie wczoraj musiałam jej podtrzymywać główkę!
Rob: Chyba na mnie patrzy! Myślicie, że mnie polubiła?
Sofia jest przeszczęśliwa. To małe cudo patrzy na nią z takim zachwytem i zaufaniem. Wszystko, co się wydarzyło wcześniej jest nieważne, bo to, co jest teraz, jest najważniejsze. Jej córeczka i ich wspaniała więź. Czy serce może być bardziej wypełnione miłością?
Miała wątpliwości, czy przyznawać się Bastianowi do czegokolwiek. "Związek budowany na kłamstwie jest niestabilny i destrukcyjny", tak zawsze powtarza swoim klientom. Ale w tym wypadku, czy prawda nie byłaby dużo bardziej destrukcyjna?
Czy jeśli by się przyznała, pomogłoby to komukolwiek? Przecież kochała Bastiana i naprawdę chciała z nim być. Tamto to było tylko durne i bezmyślne zauroczenie, nadal nie mogła uwierzyć, że mogła tak postąpić. Tak głupio i naiwnie. Mogła wszystko zniszczyć.
Na szczęście, los dał jej drugą szansę. A ona jej nie zmarnuje. Bo ta wspaniała, mała istotka jej potrzebuje. Potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i ciepła prawdziwej rodziny. A oni byli rodziną. Tylko to się liczyło.
Jednak były i gorsze dni... Małe dziecko, mały problem, większe dziecko, większy problem. Olimpia ma teraz o wiele więcej potrzeb, niż gdy była noworodkiem.
Niestety, przez zajmowanie się dzieckiem, Sofia nie miała czasu zająć się sobą. Brudna i trochę chora, wykąpała się szybko. Była zmęczona, szampon wszedł jej w oczy, a wystrój łazienki ją obrzydził. Ale postawiła się na nogi lekami i kawą.
W lodówce nie było nic prócz chipsów...
Ledwie się ogarnęła, Ollie znów się obudziła.
Sofia: No i co ja mam z tobą zrobić i twoim rozbrajającym uśmiechem? Chodź, poczytam ci bajkę o żabce.
Rob: A może ja przeczytam ci bajkę o koniku? Co, piesku?
Nagle zgasło światło.
Sofia: Nie zapłaciłeś prądu??!!
Bas: O Maxisie, zapomniałem!
Sofia: Bas, to był najgorszy dzień w moim życiu! Cała się kleiłam od brudu, dostałam gorączki, dozownik mydła znów nie działa, ochlapałam się i szczypią mnie teraz oczy, i jestem głodna, bo zjadłam tylko chipsy!
Sofia: A na koniec jeszcze wysiadł prąd!
Bas: Ej, miałem prawo zapomnieć. Ja też nie mam lekko. Zajmujemy się Olimpią po równo. Staram się, jak mogę. Też bywam zmęczony. W robocie mnie nie oszczędzają. Nie tylko ty masz gorsze dni. Nie musisz na mnie tak naskakiwać.
Sofia: Rzeczywiście, trochę przesadziłam. Potrzebuję jakiegoś relaksu, Bas. Nie wiem. Chodzić co jakiś czas do spa, żeby odetchnąć. Iść na masaż. Kocham Ollie, ale potrzebuję czasem przerwy.
Następnego dnia od rana Sofia poszła się relaksować do spa, a tymczasem Bas zajął się łazienką i dozownikiem mydła pod prysznicem. No i oczywiście Olimpią.
Bas: Poradzimy sobie, prawda, maleńka?
Olimpia: A gu.
Bas: Co powiedziałaś?
Olimpia: Gu ga gu.
Bas: Zrobię ci coś. Żeby ci się lepiej zasypiało.
Tej nocy ktoś zakradł się do ich domu. Na szczęście ktoś czuwał.
Rob: Czy ty widzisz to, co ja?! To jest prawdziwy włamywacz!!! Co by zrobił Bastian?
Włamywaczka: A ty czym jesteś??
Rob: Nie ważne, czym jestem. Ważne, co ci zROBię!
Robowi udało się przegonić złodzieja!
Włamywaczka: Co to za szalone miejsce! Już tu więcej nie wrócę!
Sofia: A cóż to za hałasy w środku nocy?
Sofia: Ty też się obudziłaś, co? A może dzisiaj trochę inne mleczko? Co patrzysz z takim przerażeniem na tę butelkę? No, moja panno, czas już się pomału odstawiać. Mama jest zmęczona karmieniem. Eh, te twoje słodkie minki roztopiłyby najtwardsze serce.
W weekend zrobili sobie małą wycieczką po okolicy.
Bas: Jakie ładne miejsce widokowe. Widziałaś, Ollie? Hehe, no tak, zasnęłaś.
Sofia: Uuuh! Oreo znów tapla się w kałuży! Nie wytrzymam z tym psem. Teraz ja też jestem mokra!
Gdy dotarli do parku, Ollie bardzo się rozpłakała. Nie lubiła nowych miejsc. Wolała swoje bezpieczne, znane otoczenie, najlepiej w ramionach mamy. Za to Oreo się podobało.
Na szczęście przytulasy i samoloty z tatą to coś, co Olimpia lubi najbardziej, zaraz po przytulasach z mamą, więc dała się szybko udobruchać.
Ogólnie sesja zdjęciowa w parku była bardzo udana i teraz mają już mnóstwo zdjęć do powieszenia na ścianach, nawet za dużo :D
W poniedziałek Bas pracował z biura. Właśnie wybierał się na szybki lunch, gdy nagle...
Bas: Laura?
Laura: O proszę, znowu na siebie wpadamy.
Oboje zamówili Pambazo, oczywiście mięsne wersje :P
Bas: Chyba ci smakuje.
Laura: Ej, nie śmiej się ze mnie, byłam już naprawdę głodna, od samego rana remontowałam dom.
Bas: No przecież nic nie mówię.
Laura: Ale tobie też widzę, że ślinka cieknie. W domu takich nie możesz jeść, co?
Bas: Sofia nie lubi trzymać martwych zwierząt w lodówce, jak to mówi.
Laura: Jak wam się w ogóle układa? Wszystko ok?
Bas: Tak, czemu pytasz?
Laura: Ah, nic takiego. Jak robiłam remont u chłopaków, to czasem słyszałam przez ścianę jak się kłóciliście.
Laura: Ale to pewnie normalne. Dziecko, praca, dom, to pewnie wszystko trochę przytłacza.
Bas: Taak, czasem jest ciężko, a Sofia... Sofia bywa wymagająca. Czasem mam wrażenie...
Laura: Jakie?
Bas: Nieważne. Zapomnij. Jak sama powiedziałaś, małe dziecko, stres, zmęczenie. Ale wszystko to minie i znów się odnajdziemy w tym grajdołku, jestem optymistą. A co słychać u ciebie?
Laura: Moi ojcowie się rozwodzą.
Bas: Ale jak to? Co się stało?
Laura: Nie chcieli mi powiedzieć, ale ja chyba wiem. A przynajmniej podejrzewam. Kiedyś widziałam tatę z jakimś innym mężczyzną. Wtedy to sobie jakoś wytłumaczyłam. Ale teraz myślę, że to było to, miał romans.
Bas: Strasznie mi przykro.
Bas: Maxisie, co się dzieje z tymi Simami. Ostatnio ciągle słyszę o jakimś rozwodzie. Czy Narratorka się od nas odwróciła? Nawet moi rodzice mieli jakieś problemy ostatnio, ale na szczęście z tego wyszli.
Laura: Chyba dlatego sama jestem taka ostrożna w miłości. Nie ufam ludziom za bardzo i nie lubię się spieszyć w tym temacie. Już od dawna z nikim się nie związałam, zwyczajnie nie umiem.
Bas: Nie wiedziałem...
Laura: Tak jakoś wyszło. Miałam kilka przykrych doświadczeń.
.jpg)
Laura: No i wiesz, Bas, nigdy cię nie przeprosiłam. Za nasze rozstanie. To było wtedy strasznie impulsywne i dziecinne. I chyba cię zraniłam. Przepraszam.
Bas: No co ty, byliśmy nastolatkami. Człowiek robi różne rzeczy, jak jest nastolatkiem.
Laura: To prawda... A pamiętasz, jak nas nakryli twoi rodzice? Twoja mama wpadła wtedy w taki szał!
Bas: Haha, pamiętam! A mój tata potem co rusz rozmawiał ze mną o związkach i bezpiecznym bara-bara. Ale na bal nas puścili.
Laura: Fakt, na bank wiedzieli wtedy, że się wymknęliśmy.
Bas: Nie wiem, jak to przetrwam, jak Ollie zacznie randkować. Na razie jest jeszcze taka mała i słodka. Patrz, tutaj chwyta swoje stópki.
Laura: Jest naprawdę urocza. Cieszę się, że jesteś taki szczęśliwy. Muszę już lecieć. To co, widzimy się na ślubie Marii i Orion?
Bas: Pewnie. To do zobaczenia.
Bas nie mógł się doczekać ponownego spotkania z Laurą. Miło było wspominać dawne lata.
A Laura, no cóż...
You've been my golden best friend Byłeś moim najlepszym przyjacielem
Now with post-demise at hand A teraz, gdy koniec jest blisko
I can't go to you for consolation Nie mogę cię prosić o pocieszenie
'Cause we're off limits during this transition Bo jesteś poza moim zasięgiem
This grief overwhelms me Ten żal mnie przytłacza
It burns in my stomach Pali mnie w żołądku
And I can't stop bumping into things I ciągle na coś wpadam
I thought we'd be simple together Myślałam, że będziemy po prostu razem
I thought we'd be happy together Myślałam, że będziemy szczęśliwi razem
Thought we'd be limitless together Myślałam, że będziemy bez granic razem
I thought we'd be precious together Myślałam, że będziemy bezcenni razem
But I was sadly mistaken Ale bardzo się myliłam
Simple Together - Alanis Morissette https://www.youtube.com/watch?v=38hkEHDkL1s
<<<Poprzedni rozdział: 19. WYSOKIE WYMAGANIA
>>>Następny rozdział: 21. NAJGORSZY DZIEŃ W ŻYCIU
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz