19. WYSOKIE WYMAGANIA
Podczas sesji zdjęciowej bawili się świetnie, do czasu aż Sofia straciła cierpliwość i oświadczyła, że więcej pozować nie będzie, bo jest zmęczona. Na szczęście w domu wrócił jej dobry humor.
Kolejne USG pokazało, że dziewczynka nadal rośnie zdrowo i że wszystko jest w porządku. Przyszli rodzice byli bardzo wzruszeni.
W porę wrócili do domu. Robowi przepaliły się chyba jakieś obwody i spowodował niemały pożar! Bastian pobiegł pomóc gasić i o mały włos bym nie zauważyła, że sam stanął w ogniu. Nawet piesek trochę ucierpiał, ale wszyscy przeżyli!
Sofia, jesteś już w 3 trymestrze ciąży. Chyba powinnaś sobie darować ekstremalne biegi na bieżni. Wczoraj prawie twój narzeczony umarł, a ty co teraz próbujesz zrobić?? Wystarczy dramy w tej historii!
Sofia: Wszystko mnie męczy! Mam dosyć!!! Kiedy ta ciąża się już skończy.
Bas: Jeszcze trochę, kochanie, dasz radę.
Sofia: Co ty możesz wiedzieć! I czemu znów robisz tofu?!
Bas: Przecież lubisz tofu!
Sofia: Nie korzystaj z telefonu przy stole.
Bas już też pomału ma dosyć. I Sofii w ciąży. I tofu.
Sofia przechodzi straszną huśtawkę nastrojów i wszystko jej przeszkadza. Wszystko. Pogoda za oknem. Problemy z roślinami. Przeszkadza jej to, że jej wszystko przeszkadza. I odkryła, że jest Simem o wysokich wymaganiach. Może zawsze taka była, a może dopiero ta ciąża to spowodowała.
W każdy razie, Bastianowi też już puszczają nerwy i w końcu mógł wykorzystać wywar spokoju, który dostał podczas wizyty u naturopaty. Oby przetrwać do końca tej ciąży. Potem będzie lepiej.
Aby jeszcze bardziej się zdystansować, poszedł pobiegać i prawie wpadł na Laurę. A raczej ona prawie wpadła mu pod nogi, potykając się o własne (niezdarny Sim...)
Bas: Hej, co tu robisz?
Laura: Rom ci nie mówił? Zatrudnili mnie z Cristianem jako ich dekoratorkę wnętrz.
Bas: Ale jak to? Gdzie się zatrzymałaś?
Laura: Wynajmuję małe mieszkanie w centrum. Miałam szczęście, akurat ktoś się wyprowadzał.
Bas: To jesteśmy prawie jakby sąsiadami.
Laura: Prawie, hehe.
Bas: Chodź, odprowadzę cię do chłopaków.
Bas: Nie uwierzysz kogo spotkałem! Laurę! Przeprowadziła się do centrum i będzie urządzać dom Roma i Cristiana.
Sofia: Oh... Cudownie.
Bas: Prawda? Może mogłaby urządzić nam pokój dla małej?
Sofia: Zupełnie nie trzeba, już to ogarnęłam rano. Ojej, Bas... chyba się zaczęło.
Jeden z lekarzy zachowywał się bardzo dziwnie...
Sofia: Czy ty widziałeś, co ten lekarz robił??? On się gapił! Gapił się na mnie! Bas, znajdź mi moją panią doktor! I przynieś mi coś do jedzenia...
Bas: Wszystko jest w porządku, mamo. Sofia jeszcze nie urodziła, ale już jest blisko. A u was w ogóle wszystko ok? Na weselu Roma miałem wrażenie, że się pokłóciliście. I tata stracił kontrolę...
Maja: Tak, wszystko dobrze. Mieliśmy małe nieporozumienie z twoim tatą, ale już wszystko sobie wyjaśniliśmy. Nic się nie martw.
Bas zaniósł wegetariańskie kanapki Sofii, a sam uraczył się kanapkami z bekonem, sprzedawanymi w maszynie z przekąskami. Ależ dawno nie jadł prawdziwego mięsa! Aż mu się humor poprawił.
I tak oto przyszła na ten simowy świat mała Olimpia i od razu skradła wszystkie serca.
Maja, Jace i Filip odwiedzili młodych rodziców i dali prezent, nowe ubranka dla noworodka. Ale nie chcieli przeszkadzać, więc szybko zostawili nowych rodziców z ich małym szczęściem.
Rozpoczął się nowy rozdział w życiu Sebastiana. Bycie tatą.
Sofia i Bas mają naprawdę dużo pomocy w domu, zarówno w sprzątaniu, jak i w opiece nad dzieckiem. Nawet Oreo pomaga, pilnując małej. Rob robi co może, żeby domu nie opanowały robale. Zadanioboty skanują cały dom. Pani od sprzątania nie powinna mieć już nic do roboty, to czemu jest taka wściekła??
Sofii bardzo zależy, żeby wrócić do formy sprzed ciąży. Ale co zabiera się za ćwiczenia, to Olimpia zaczyna płakać. Tym razem Rob nie może pomóc, bo się ładuje. Mała od razu uspokaja się na rękach mamy.
Ktoś napisał. Atlas! Zaprasza ją do domu w Oazie Zdrój! Ten to ma tupet, naprawdę! Pomimo zmęczenia, Sofia musi teraz wyładować swoją złość. Nie ma lepszej metody, jak bieżnia.
Mimo, że mają tyle pomocy to i tak jakoś ciężko wszystko połączyć. Bastian stara się pracować z domu, kiedy może. Dzięki temu ma trochę więcej czasu dla Oreo. Zajmuje się Olimpią, kiedy Sofia jest zbyt zmęczona. Ale on sam też nie czuje się najlepiej.
Po ciąży miało być łatwiej, ale jakoś nie jest. Dzisiaj w ogóle nie zamienili z Sofią ani słowa. Kiedy przyszedł do pokoju, ona już spała, wyczerpana.
Bas: No już spokojnie, maleńka. Ciii, ciii... Nie budźmy mamusi, niech sobie pośpi. Ja się tobą zajmę. Wszystko będzie dobrze.
A w domu obok.
Laura: No i jak wam się podoba, panowie? Tutaj nie zmieniałam za dużo, bo baza była już dobra, to wam się podobało. No i budżet był ograniczony. Ale dodałam kilka akcentów, takich waszych.
Laura: Na piętrze zmieniłam trochę więcej. Ale tego pustego pokoju na samej górze na razie nie ruszałam, bo mówiliście, że jeszcze nie macie na niego planów. Może być? Czy mam zacząć od nowa?
Cristian: Jest idealnie.
Laura: Uff... To dobrze, bo się stresowałam.
Rom: Widać, że tworzyłaś to wnętrze z myślą o nas. W końcu ten dom opowiada jakąś historię. Naszą historię. Dziękujemy.
Laura była z siebie mega dumna i miała dobry powód. To pierwsze zlecenie umożliwi jej stworzenie portfolio i zyskanie nowych klientów. Już kilka osób się do niej odezwało! No i uszczęśliwiła przyjaciół, a to nie miało ceny.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz