18. GANG ZNOWU W KOMPLECIE

Tego dnia w Ciudad Enamorada był piękny dzień. Idealny, żeby się pobrać. Dla Romualda i Cristiana to bardzo ważny dzień. Motyw przewodni: róż, wszyscy goście musieli mieć coś różowego.



Zebrali się już wszyscy. Oczywiście rodzina: młodsze siostry, brat i rodzice. Są też Maja i Jace, bo od zawsze ich rodziny się przyjaźniły. Są też oczywiście wszyscy przyjaciele z Gangu z Domku na Drzewie: Basia, Maria z Orion Michaelson, Laura, Paul z Karmine Luną, i oczywiście Bas z Sofią.



Rose: Co tu robimy? 

Malcolm: To w końcu twoja rodzina.

Rose: Ale mi rodzina, piąta woda po kisielu. 

Malcolm: A jednak, Romuald Huntington III jest twoim kuzynem. Może nie są zbyt majętni, ale nadal mają tytuł. Nigdy nie wiesz, kiedy to się może przydać.



Dziewczynki spisały się bez zarzutów. Cała ceremonia przebiegła zgodnie z planem, w miłej atmosferze. 



Goście byli zachwyceni. Nie wiem, czemu tata Roma, Dominik, był taki naburmuszony. Ale wszyscy inni klaskali zawzięcie.



No, może prawie wszyscy.

Rose: Długo jeszcze???

Malcolm: Jeszcze trochę, moja droga. 

Rose: Nasz ślub był krótszy.

Malcolm: Nasz ślub był jedynie spełnieniem wymogów przedłużenia rodów. Nie ma tu nic do porównania.  



Zaczęło się przyjęcie! Wielu gości nie widziało się wieki, więc trzeba było nadrobić. Karmine okazała się ogromną fanką Mai, aż ciężko było się od niej uwolnić. Basia i Maria też miały sporo do nadrobienia, bo Maria cały czas jeszcze mieszkała w Foxbury i kończyła studia. 



Maja jest zachwycona wiadomością o wnuku i zaręczynach. Chociaż nadal nie wyobraża sobie siebie jako babci, to cieszy ją, że jej syn jest taki szczęśliwy. 



Tymczasem młoda para porzuciła na trochę imprezę, żeby odpocząć i nacieszyć się swoim towarzystwem. 



Bastian i Laura też postanowili nadrobić... Tym razem Bastian czuł się o wiele swobodniej w jej towarzystwie. [Ciekawe, jakież to Laura ma zamiary.]

Bas: Bara-nara? Jesteś pewna?

Laura: Haha, czemu nie, może być zabawnie. 



Bas: A gdzie jest Augustyn? Nie chciał przyjechać?

Laura: Augustyn? W tym momencie pewnie gra we własne bara-nara z Theo. Są właśnie w podróży poślubnej w Tomarangu. Pewnie by mnie wyratował swoim towarzystwem, gdyby wiedział, że wybieram się tu sama, ale nie zamierzałam psuć im wakacji. 



Bas: A ja myślałem... Jak dostałem od niego zaproszenie na ślub... 

Laura: Nie mów, że myślałeś, że on i ja jesteśmy razem. Przecież ci mówiłam, że to tylko przyjaciel.

Bas: No tak, ale... Zresztą, nieważne.



Bas: Super, że udało nam się wszystkim przyjechać. Gang z Domku na Drzewie znowu razem. Czyli Rom jako pierwszy z nas wszystkich powiedział "Tak". 

Laura: Niezupełnie. Paul się nie chwalił, ale dowiedziałam się, że on już dawno temu się hajtnął przez sąsiedzkie historie.  



Laura: Ale teraz to już się rozwodzi z tą swoją obecną żoną. Podobno powiedziała mu, że czuje do niego wstręt... Okropne, co? A dzisiaj przyszedł tu razem z Karmine Luną, ale nie wiem, czy to znaczy, że wrócili do siebie, czy co.

Bas: Jestem w szoku. Masz dla mnie jeszcze jakieś plotki?



Laura: Tylko takie, jakie odkryjemy, gdy w końcu zaczniemy grać.

Bas: Haha, no tak, nawet jeszcze nie zaczęliśmy. To jak to w ogóle działa? 

Laura: Zadajemy sobie ryzykowne pytania o doświadczenia z bara-bara. O to, co nas kręci, co nas odrzuca. Takie tam.



Laura: Chociaż nie wiem, czy w naszym przypadku jest, co odkrywać. W końcu znamy się całe życie. I trochę razem przeszliśmy. Chyba aż tyle się nie zmieniło przez te ostanie lata?

Bas: No może troszeczkę. Ale nie za dużo.

Sofia: Bas, skarbie, przedstawisz mnie znajomej?



Bas: Sofia, kochanie, to jest Laura, z naszej szóstki z Gangu. Na pewno ci o niej opowiadałem. 

Sofia: Nie kojarzę.

Laura: Yy... cześć. Ojej, jesteś w ciąży! 

Sofia: Tak, razem z Bastianem spodziewamy się dziecka. Na pewno ci o tym mówił, skoro jesteście przyjaciółmi. Jak również o tym, że się zaręczyliśmy.



Bas: Właśnie miałem się chwalić najnowszymi nowinkami.

Laura: Chyba was zostawię, muszę jeszcze porozmawiać z Basią i...

Rom: Tutaj jesteście! Słuchajcie, robimy grupowe zdjęcie Gangu, jeszcze tylko muszę zgarnąć Marię, ale ona chwilowo jest zajęta z Orion. 



Laura: Naprawdę bardzo Wam gratuluję. Musicie być bardzo, yyy, szczęśliwi.

Sofia: Tak. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. 

Bas: To co, idziemy na to zdjęcie?

Sofia: Idźcie, idźcie. Jestem pewna, że nie zobaczycie się ponownie za szybko, więc to może być ostatnia okazja do wspomnień. Miło było cię poznać, Lauro. 

Laura: Wzajemnie, Sofio. 



Gang z Domku na Drzewie znowu razem. Co ich jeszcze czeka i jak skrzyżują się jeszcze ich losy?



A to dorastający Gang ;)



Tymczasem w innej części imprezy...

Malcolm: Maja Drozd. Nie wierzę, że się tutaj spotykamy. 

Maja: Malcolm Laandgrab. Ja chyba śnię [swój koszmar...]. Co za niespodzianka.



Malcolm: Chyba nie znasz jeszcze mojej żony. To Rose, z Villarealów. 

Maja: No proszę, więc w końcu się ustatkowałeś. Miło mi cię poznać, Rose. Powiedz, czym też Malcolm skradł twoje serce?

Rose: Rachunkiem bankowym.

Malcolm: Hahaha, cała, kochana Rose. Nigdy nie owija w bawełnę.



Malcolm: Opowiadałem właśnie Rose, jak chodziłaś w szkole z moim kuzynem, Arturem. Cóż to były za czasy. Podobno spotkaliście się jakiś czas temu, podczas rozdania nagród. 

Jace: Czy to było wtedy, gdy zdobyłaś Gwiezdny Ryk?



Maja: Tak, faktycznie wpadliśmy wtedy na siebie. 

Jace: Nic nie wspominałaś.

Maja: Bo w sumie nie było o czym. 

Malcolm: Artur mówił co innego. Że nawet wystąpiliście razem w odcinku Projektu SimStyl, i że załatwił ci potem dalszy kontrakt. 



W czasie, gdy Maja odpowiadała na niezbyt wygodne dla niej pytania, Orion odpowiadała na zupełnie inne pytanie. I odpowiedziała dokładnie tak, jak Maria chciała. Paul natomiast wspominał czasy szkoły z Basią. Czy aby tylko wspominał? No i wszyscy zapomnieli, że dziś pełnia...



Maja: Zadowolony, Malcolm? Musiałeś zepsuć ten wieczór? Nie wystarczy ci bycie skurczylamą na codzień? Serdecznie współczuję twojej nowej małżonce i waszym przyszłym dzieciom. A teraz wybaczcie, my już wrócimy do domu, zanim mój mąż rozerwie ci gardło albo coś innego.



Reszta towarzystwa nic nie zauważyła i dalej się bawili. 

Rom: No i co myślisz? Byłabyś zainteresowana?

Laura: Rom, to świetna oferta. Ale jesteście pewni, że chcecie taką nowicjuszkę? Na rynku jest sporo innych specjalistów, z większym doświadczeniem.



Cristian: Rom mówi, że zawsze miałaś dobre oko do szczegółów, no i ci ufa. Po co brać kogoś obcego, jak możemy zatrudnić przyjaciółkę. 

Rom: To jak? Chcesz to zrobić?

Laura: Wyremontować Wam cały dom? To kiedy mogę zaczynać?

Rom: I to mi się podoba!



Wracając do domu przez park, Bas zobaczył śpiącego na ławce niebieskiego misia.

Bas: Patrz, mówiłem ci, że on istnieje, a ty nie chciałaś mi wierzyć.

Sofia: No rzeczywiście. 

Niedźwiedź: Oh, to ty.

Bas: Panie Misiu, jednego nadal nie rozumiem. Czemu jest pan w ogóle niedźwiedziem? 



Niedźwiedź: Wydaje mi się, że zacząłem się przebierać za niedźwiedzia po tym, jak narzeczona oddała mi pierścionek. On był chyba przeklęty... A jak byłem dzieckiem przebierałem się za niedźwiedzia, jak byłem smutny. W sumie, mógłbym już zdjąć ten strój. 



Były niedźwiedź: Tak w ogóle, jestem Sammy. Dziękuję, przyjacielu. 

Bas: Nic takiego nie zrobiłem.

Sammy: Wręcz przeciwnie. Pokazałeś mi, że o miłość warto walczyć. Idę więc oświadczyć się lamie.

Bas: Oh, to cudownie. My już też sobie pójdziemy. Szybciutko. Prawda Sofia?



Bas postanowił, że już nigdy więcej nie będzie rozmawiał z dziwnymi niedźwiedziami. A jednak, chociaż Sammy miał wyraźnie problemy z głową, to powiedział coś, czego Bas nie mógł zapomnieć. Że pierścionek może być przeklęty. Ale nie ma się czym martwić. Prawda? 


<<<Poprzedni rozdział: 17. TO SKOMPLIKOWANE (2)

>>>Następny rozdział: 19. WYSOKIE WYMAGANIA


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA