17. TO SKOMPLIKOWANE (2)
Atlas: Witaj, piękna. Wróciłem, mówiłem, że ta misja nie będzie długa. Mam na ciebie straszną ochotę.
Sofia: To nie jest dobry pomysł. Musimy porozmawiać.
Atlas: Znowu?! Co tym razem?
Sofia: Lepiej usiądźmy.
Atlas: To co chciałaś mi takiego powiedzieć, że aż musiałem usiąść?
Sofia: Jestem w ciąży...
Atlas: CO?! To niemożliwe. Pilnowaliśmy się.
Sofia: Tak. Ale to nie jest twoje dziecko. Tylko Bastiana.
Atlas: Jesteś pewna?
Sofia: 100%
Atlas: Uff... To dobrze. Nie jestem gotowy na zostanie ojcem.
Sofia: TO jest twoja reakcja?!
Atlas: A czego się spodziewałaś?
Sofia: No nie wiem, może zapewnienia, że skoro nasze DUSZE się połączyły, to że z tym też damy radę wspólnie?!
Atlas: Słuchaj, mnie to ogólnie nie przeszkadza. Ale nie chcę teraz wychowywać dzieciaka.
Sofia: Oh, SPOKOJNIE! To ci nie grozi! Chciałam cię tylko poinformować, że z nami koniec, bo w tej sytuacji to oczywiste, co, a raczej kogo wybieram. Nie wierzę, że dałam się tak omamić.
Atlas: To szerokiej drogi życzę.
Sofia: Ja przynajmniej mam szansę na prawdziwe szczęście. I stworzenie z kimś prawdziwej rodziny. A ty?
Atlas: W sumie to bardzo dobrze się złożyło. Zaproponowali mi przeniesienie się do Oazy Zdrój na specjalne szkolenie i potem długą wyprawę kosmiczną, miałem się zastanowić. Teraz już wiem, co im odpowiedzieć.
Sofia: I tak byś poleciał.
Atlas: Pewnie tak.
Sofia: To chyba oboje podjęliśmy dobre decyzje.
Atlas: Na to wygląda.
Wracając do domu, Bas przeszedł przez Plaza Mariposa, by kupić kwiaty dla Sofii, a także wrzucić do fontanny monetę na szczęście. Zauważył tam dziwnego, smutnego Sima, przebranego za misia.
Bas: Przepraszam, czy wszystko w porządku?
Miś: To długa historia. W skrócie, pierścionek wpadł mi do pobliskiego stawu.
Bas: Mogę go dla ciebie wyłowić, kiedyś łowiłem ryby z dziadkiem, jestem w tym niezły.
Miś: Możesz spróbować, ale ja go chyba w sumie już nie potrzebuję. Jestem w końcu niedźwiedziem.
Bas: Jasne.
Miś: Ale ty też jesteś jakiś przybity, może też chcesz zostać niedźwiedziem?
Bas: Eh, po prostu pokłóciłem się z dziewczyną.
Miś: Miłość bywa problematyczna. W jednej chwili sięgasz nieba, a za moment twoja sympatia nie chce cię znać.
Bas: No tutaj to ja dałem ciała.
Miś: Taaak, w związkach trzeba robić rzeczy, starać się. A to trudne. Łatwiej być niedźwiedziem.
Bas stwierdził, że dalsza rozmowa z Simem, który uważa się za niedźwiedzia nie ma sensu. Jednak coś mu mówiło, że powinien wyłowić pierścionek.
W końcu się udało.* Wewnątrz pierścionka były jakieś dziwne napisy. Język gnomów? Może ten gościu wie, co to znaczy.
*Dziękuję osobom, które wrzuciły ten pierścionek do Galerii, bo mój Sim łowił go przez ponad tydzień i nic nie złowił oprócz setek ryb i śmieci.
Bas: Hej, yyyy, Panie Misiu! Znalazłem twój pierścionek!
Miś: O rety, naprawdę ci się udało. Nieźle. Możesz go zatrzymać. Ten pierścionek emanuje aurą romantyczności. Niewielu potrafi przeczytać te znaki. Wydaje mi się, że jest tam coś o fontannie. Ale co ja wiem, jestem tylko niedźwiedziem.
Fontannie? Bas powinien już wracać do domu, ale podświadomie czuł, że Narratorka chce, żeby rozwiązał tę zagadkę do końca. Na fontannie znalazł kolejny tajemniczy zapis. Według smutnego dziwaka, zapis mówił o ścianie kochanków. To chyba zaraz koło jego domu?
.jpg)
Słynna ściana kochanków w Vista Hermosa. Czy naprawdę coś tu znajdzie? Jest! "Pierścień trzeba potrzeć, żeby go aktywować." Spróbujmy. Oby tylko nie został niedźwiedziem, haha.
Bas potarł pierścionek i poczuł niesamowitą pewność siebie, oraz magiczną moc uwodzenia Simów. Hm... nie zaszkodzi.
Bas: Wróciłem!
Sofia: Oh, cieszę się, że już jesteś z powrotem.
Bas: Myślałem, że nadal się na mnie złościsz.
Sofia: Złoszczę?
Bas: O tę sprawę z Atlasem. W każdym razie, proszę, kwiaty na przeprosiny. I ogólnie zrobię, co zechcesz, żeby ci to wynagrodzić.
Sofia: Piękne są, dziękuję. Kochany jesteś.
Bas: Naprawdę się już nie gniewasz?
Sofia: Oh, nie, przeszło mi. Poza tym, miałeś rację.
Sofia: Problem sam się rozwiązał. Wysłali Atlasa do Oazy Zdrój i ma polecieć na jakąś daleką misję w kosmosie. Kto wie, może już na zawsze zostanie na Sixam, czy gdzie tam doleci? I w sumie to by było dla nas bardzo na rękę.
Sofia: Bo wiesz, mam dla ciebie bardzo ważne wieści, kochanie. Już wkrótce będziemy potrzebować więcej przestrzeni, więc dobrze, że będziemy mieć dom tylko dla siebie.
Bas: Więcej przestrzeni? Kupiłaś jakieś nowe meble pod moją nieobecność?
Sofia: Nie, głuptasie. Jestem w ciąży. Zostaniesz tatą!
Bas: Tatą? O Maxisie!
Sofia: Cieszysz się?
Bas: Czy się cieszę? To jest najwspanialsza wiadomość na świecie! Trzeba to oblać! Nie martw się, jest bez alkoholu.
Sofia: Gdzie ty mnie ciągniesz?
Bas: Tu będzie lepiej. Pod samymi gwiazdami. Chciałbym wznieść toast za moją wspaniałą dziewczynę. I... teraz już wiem, po co rozwiązywałem dzisiaj zagadkę smutnego misia, i po co zdobyłem ten pierścionek.
Sofia: Co ty mówisz, haha, jakiego misia? To na pewno jest bez alkoholu??
Bas: Sofio, czy uszczęśliwisz mnie jeszcze bardziej i zgodzisz się zostać moją żoną?
Sofia: Bas, jesteś pewien? Nie po to ci powiedziałam o ciąży...
Bas: Bardziej pewny już nie będę. Tego właśnie chcę. Chcę ciebie i naszego dziecka.
Sofia: W takim razie, tak. TAK!
Taka szczęśliwa chwila wymagała zdjęcia na pamiątkę. A Bas odkrył w sobie nową cechę - wierny. Ciekawe, jak to wszystko się potoczy dalej.
<<<Poprzedni rozdział: 16. TO SKOMPLIKOWANE (1)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz