15. PORYWY SERCA
Wiosna nareszcie w pełni zawitała do Ciudad Enamorady, a Sofia ukończyła psychologię na Foxbury, przeprowadziła się do Bastiana i podjęła pracę Konsultantki do spraw miłości, na początek jako doradczyni zdrowia emocjonalnego.
Może nie być łatwo zaimponować ekspertce od romansowania w temacie randek, ale Bas stara się pokazać, że mu zależy. Na szczęście Ciudad Enamorada już zupełnie jest oczyszczona ze smogu, więc wspaniałe otoczenie pomaga w nastroju do flirtu i romansu.
A już te noce są po prostu magiczne. Ta randka była zdecydowanie idealna. Nawet ekspertka ds. miłości musiała to przyznać.
Tymczasem Atlas awansował na szefa centrum dowodzenia. Jest coraz bliżej spełnienia marzenia i lotu w kosmos. A właściwie o wiele bliżej niż myślał. Tej samej nocy kosmici postanowili porwać Atlasa, być może ma to związek z jego awansem... Kto wie... Niestety, potem nic nie pamiętał.
Atlas zawsze był mocno kochliwy, ale teraz jeszcze odkrył, że uwielbia życie singla i o ile wcześniej się jakoś hamował, tak teraz w pełni podążył ścieżką Don Lotharia. Raz nawet spiknął się z Leą (nieudaną randką Bastiana) i jej towarzyszem, i całe spotkanie zakończyło się bardzo pikantnie.
Yoltic (towarzysz Lei) nie był zainteresowany Atlasem, ale przedstawił go swojemu przyjacielowi i współlokatorowi - Manuelowi. Manuel był z kolei bardzo zainteresowany Atlasem i vice versa. Jednak jeszcze zanim randka się skończyła, Atlasa oczy już wędrowały w kolejne nieznane obszary.
Podążając za nowym obiektem westchnień, Atlas odnalazł jednak coś, czego się nie spodziewał. Nie mogąc zlokalizować kobiety w czerwonej sukience, zaczął się rozglądać i tak właśnie wpadł na Valentinę i zakochał się od pierwszego wejrzenia. A Valentina odwzajemniła jego żarliwe zaloty.
Atlas zabrał Valentinę do domu, gdzie pokazał jej dużo więcej niż zmysłowy taniec.
Bas: Muszę się czymś z wami podzielić! Dostałem awans w pracy! Teraz będę osobiście nadzorował tworzenie nowych mechanizmów.
Sofia: To świetnie kochanie. Ale musimy o czymś porozmawiać. Tylko skończę ten poziom.
Bas: To zabrzmiało poważnie, powinienem się bać?
Sofia: Eh, nie. Ale chyba mamy problem z Atlasem.
Bas: To znaczy?
Sofia: Nie widzisz, jak się zachowuje? Co chwila tu przyprowadza kogoś nowego. Rozumiem, że jest dorosły i ma prawo, ale właśnie teraz uprawia bara-bara z moją szefową! A przecież ona ma męża!
Bas: Jesteś pewna, że to twoja szefowa? Może jakaś podobna?
Sofia: Wszędzie bym poznała Valentinę, chociaż ona chyba w ogóle mnie nie zauważyła. Może to i lepiej. Już wolę jak coś udawać, że o niczym nie wiem i nic nie widziałam. O Maxisie, co za lamasta sprawa...
Sofia: Ale tak czy siak, on nie może się z nią spotykać! I w ogóle te jego wieczne schadzki już mnie denerwują. Czy on próbuje napisać jakiś Podręcznik podrywu, czy co? Nie wiem Bas, albo ty z nim porozmawiasz, albo ja. Ale trzeba coś z tym zrobić.
Bas: Nie martwiłbym się tak. Znając Atlasa, nie sądzę, żeby to przetrwało dłużej niż dzisiejszy wieczór.
Sofia: Obyś miał rację. Ale tak, czy inaczej. Porozmawiaj z nim. Niech chociaż będzie bardziej... subtelny i dyskretny w swoich działaniach.
Niestety, następnego dnia Bas nie porozmawiał z Atlasem, bo musiał wystąpić na uniwersytecie z wykładem gościnnym z inżynierii mechanicznej.
Tymczasem Sofia wróciła z pracy, i zastała widok, który chciałaby zdecydowanie odzobaczyć i szybko zapomnieć. Bardzo szybko się wycofała, mając nadzieję, że i tym razem sklejona ze sobą para jej nie zauważyła. Co za bezwstydność. Nie uczyli jej na studiach, jak sobie radzić w takich sytuacjach.
Sofia: Bas, ja już tego nie wytrzymam. Wróciłam z pracy, a oni robili to w salonie. W SALONIE! Nie mogli chociaż pójść do pokoju?? Dlaczego on się znów z nią spotkał? Mówiłeś, że na pewno się więcej nie spotkają! Dlaczego z nim nie porozmawiałeś??
Bas: Przepraszam, kochanie. Musiałem dzisiaj jechać do Foxbury przeprowadzić wykład gościnny.
Sofia: Tylko mi się nie wymiguj pracą! To jest twój przyjaciel! Mogłeś ogarnąć temat rano przy kawie!
Bas: Przecież wiesz, jaki jestem w tych tematach. Nie umiem tak bezpośrednio...
Sofia: O nie! To też nie jest wymówka! Musiałam dzisiaj czekać w parku na zewnątrz, aż zobaczyłam, że wychodzi, bo nie chciałam się na nich natknąć!
Bas: Obiecuję. Porozmawiam z nim.
Bas: No już, nie gniewaj się, skarbie.
Sofia: Naprawdę, Bas, jak z nim nie porozmawiasz, to ja, ja po prostu nie wiem! Będziemy musieli się wyprowadzić. Albo on!
Bas: Wiesz, że to nie takie proste. Nie ma wolnych lokum w Ciudad Enamorada, to dlatego musiałem zamieszkać z Atlasem.
Sofia: Wiem... Mówiłeś. Ale ta sytuacja mnie stresuje. Naprawdę musisz coś zrobić.
Bas: Przecież powiedziałem, że z nim porozmawiam. Jesteś piękna, jak tak się denerwujesz, wiesz?
Sofia: To ci się nie uda.
Bas: Że niby co?
Sofia: To, co próbujesz właśnie zrobić.
Bas: W sensie, że to?
Sofia: Nadal jestem zła.
Bas: A wiesz, co mówią, że jest najlepsze na zgodę?
Sofia: Bas...
Bas: Mamy okazję przetestować.
Następnego dnia Bas został wysłany na kilka dni do Oazy Zdrój, do centrum lotów kosmicznych, żeby pracować nad brakującymi komponentami rakiety. Tylko on miał z ekipy potrzebne umiejętności, a terminy goniły.
Sofia: Obiecałeś!!!
Bas: Przepraszam, kochanie. Musiałem pojechać. Nie mieli kogo innego wysłać. To tylko kilka dni. Jak wrócę to z nim porozmawiać. Na pewno.
Sofia: Teraz to poradzę sobie sama!
Sofia postanowiła najpierw trochę się przygotować do tej rozmowy, poczytać, co piszą poradniki psychologiczne, jak poradzić sobie z takimi typami. Co oni wszyscy w nim widzieli? To znaczy, jasne, Atlas był bardzo przystojny. I inteligentny. I wysportowany... W końcu nie każdy kończy szkolenia i testy na astronautę.
I był też zabawny. Tak, poczucia humoru mu nie brakowało... Może nie znali się za dobrze, a mimo to zawsze ją umiał rozbawić, jak rozmawiali. No i to, co wczoraj zdążyła zobaczyć, cóż... ciężko zaprzeczyć, że ma pewne atuty nie do podważenia...
Ale to nie zmienia faktu, że dorosły Sim tak się nie zachowuje. Trzeba mieć odrobinę wstydu! No i romans z jej szefową. Yyyh, okropne. Oby tylko w jakiś sposób nie odbiło się to na jej pracy.
W końcu była gotowa do rozmowy. Atlas grał w salonie. I był bez koszulki. O Maxisie, ubrałby się chociaż, plumbowaty Adonis.
Sofia: Atlas, yyyy, chciałabym z tobą porozmawiać.
Atlas: Co tam, piękna?
Sofia: No więc, przejdę od razu do rzeczy. Twoja obecna dziewczyna...
Atlas: Valentina? Cudowna jest.
Sofia: Tak, no więc Valentina to moja szefowa.
Atlas: Nie miałem pojęcia! Czemu wcześniej nie mówiłaś? Poszlibyśmy na jakąś podwójną randkę!
Sofia: Nie, Atlas, nie. To, co chciałam powiedzieć, to że Valentina ma męża!
Atlas: Co? To niemożliwe... Przecież połączyło nas coś wyjątkowego.
Sofia: Ok, możliwe, nie będę się z tym sprzeczać. Ale to nie zmienia faktu, że ona ma męża i powinieneś się z nią przestać spotykać. Tylko jakoś taktownie.
Atlas: Czemu? Może zostawi dla mnie męża i będziemy szczęśliwi?
Sofia: Czy ty siebie słyszysz?! Atlas, przecież ty masz co tydzień nowy romans! Za chwilę znów kogoś poznasz, zakochasz się, a z Valentiną to w ogóle zapomnisz zerwać! I wtedy to dopiero złamiesz jej serce!
Atlas: Chyba strasznie się tym stresujesz.
Sofia: Oczywiście, że się stresuję! Jedyne, co może z tego wszystkiego wyjść, to to, że Valentina dopatrzy się w tym jakoś mojej winy i mnie zwolni! Ta praca jest dla mnie bardzo ważna i nie życzę sobie, żeby twoje fanaberie miłosne podkopały moją karierę!
I to by było na tyle z dyplomacji i psychologicznego podejścia. Zupełnie inaczej sobie wyobrażała tę rozmowę, ale rozmowa z roznegliżowanym Atlasem okazała się za bardzo rozpraszająca myśli. Sofia nie była z siebie dumna.
Atlas: Hej, nie martw się. Jeśli ci na tym tak bardzo zależy, to już się nie spotkam z Valentiną. I postaram się to zrobić taktownie, tak, abyś na tym nie ucierpiała. W żaden sposób.
Sofia: Naprawdę? Ale przecież przed chwilą mówiłeś...
Atlas: Ah, zgrywałem się. No co ty. Tak jak mówiłaś, zaraz poznam kogoś innego. Valentina już i tak zaczynała mi się nudzić. Nie chciałbym, żebyś przez, jak to określiłaś? "moje fanaberie miłosne" tak się stresowała.
Sofia: Wiesz, mam nadzieję, że w końcu poznasz swoją jedyną wielką miłość.
Atlas: Może kiedyś. Może jeśli spotkam kogoś wyjątkowego.
Sofia: Zasługujesz na szczęście. A Sim, którego wybierzesz, będzie też prawdziwym szczęściarzem.
Atlas: Tak myślisz?
Sofia: Oczywiście, że tak! Wspaniały z ciebie facet, Atlas. Trochę kochliwy i dość rozwiązły, ale jestem przekonana, że to się zmieni, gdy spotkasz tego jedynego Sima.
Atlas: To dla mnie wiele znaczy, dziękuję.
Sofia: Ee... jasne, nie ma za co.
Atlas: Bastian to ma dopiero szczęście. Wiesz, jakoś nigdy wcześniej nie zauważyłem, że masz takie niesamowite, zielone oczy.
Sofia: Co ty robisz?
Atlas: Chyba próbuję złapać szczęście.
Sofia: Atlas, to nie jest...
Atlas: Wiem, że czujesz to samo, widzę to w twoich oczach.
Sofia: Ale...
Atlas: Daj się ponieść.
I put a spell on you Rzucam na ciebie czar
cause youre mine... Ponieważ jesteś mój
You better' stop the things you do Lepiej zaniechaj tego, co robisz
I ain't lyin' Nie kłamię
No I ain't lyin' Nie, nie kłamię
You know I can't stand it Wiesz, że nie mogę tego znieść
You're runnin' around Ciebie biegającego wokół
https://www.youtube.com/watch?v=ua2k52n_Bvw
Nina Simone - I put a spell on you
.jpg)
<<<Poprzedni rozdział: 14. MISJA NIEMOŻLIWE - PROTOKÓŁ SMOG
>>>Następny rozdział: 16. TO SKOMPLIKOWANE
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz