14. MISJA NIEMOŻLIWE - PROTOKÓŁ SMOG

Sebastian wziął sobie do serca cel usunięcia smogu z miasta. Najpierw zaczął działać lokalnie: usprawnienie sprzętów, aby zużywały mniej prądu, zamontowanie paneli fotowoltaicznych, posadzenie drzew w okolicy. 



Zajął się również lokalnymi planami działania i zaczął nakłaniać mieszkańców do inicjatywy czystej energii. Każdy reagował entuzjastycznie. Każdy miał dość smogu, nawet listonoszka, która przecież tam nie mieszkała, a jedynie czasem przynosiła pocztę. Ona też podpisała petycję.



W pracy Bastian został wysłany do naprawy usterki, która spowodowała wyciek w laboratorium i uwolnienie do środowiska takiej ilości smogu. Usterkę naprawił, ale wszyscy się głowili, jak pozbyć się smogu. Nic, co robili, nie przynosiło efektu i atmosfera była dość napięta. Ta w biurze i ta na zewnątrz.



Yusun: Hej, gratuluję awansu! Słyszałam, że mocno się angażujesz w tę sprawę smogową. Jeśli jesteś zainteresowany, to Fran kieruje specjalnym projektem środowiskowym. Dostali dofinansowanie na znalezienie rozwiązania.

Bas: Dzięki za cynk! Odezwę się do niego.



Bas: Cokolwiek tu robicie, piszę się na to. 

Fran: Bardzo mnie to cieszy. Zaraz ci dostarczę koncepty, nad jakimi do tej pory pracował zespół, może coś cię natchnie. 

I tak Bas tymczasowo podjął karierę technika ochrony środowiska, z automatu wypełniając aspirację Sima renesansu. I no cóż, ukończył też Podróż Dusz, jako mój najmłodszy Sim.



Yusun: Nie siedź za długo.

Bas: Niedługo kończę, ale właśnie wpadłem na pewien pomysł. Muszę to najpierw spisać.



Następnego dnia Bas chciał dokończyć pracę nad konceptem, ale niestety czymś się zaraził, jakimś Zielonym Złośliwcem. To na pewno przez ten okropny smog... Tak więc zamiast do pracy, musiał iść do naturopaty, co go dodatkowo zirytowało.



Naturopata postawił Bastiana na nogi, więc ten mógł pracować dalej nad konceptem przez resztę dnia.

Bas: Chyba utknąłem. A czuję, że jestem bliski jakiegoś przełomu.

Atlas: Ja o tej godzinie już nie myślę.

Rob: Może ja pomogę?



Rob: Prawdopodobieństwo udanego rozwiązania wzrośnie 10-krotnie, jeśli zastosujesz mechanizm cykloniczny z funkcją separacji cząstek stałych.

Bas: Nie jestem pewien, czy wiem, co masz na myśli...

Rob: Mówiąc prościej - musisz to czymś wciągnąć.

Bas: No tak! Coś jak wzmocniony odkurzacz! Genialne!



Bas pracował całą noc, żeby dokończyć koncept. A następnego dnia, chociaż zmęczony i nadal w tych samych ciuchach, przedstawił Franowi projekt pochłaniacza smogu "Ekomat".

Fran: Świetna robota Bas! Premię masz gwarantowaną. Faktycznie jesteś tak dobry, jak mówili. 



Bas nie chciał tracić czasu. Od razu wziął się do realizacji konceptu. Najpierw musiał jednak zdobyć elementy i fragmenty. Na szczęście miał dużo niepotrzebnych przedmiotów, które poddał recyclingowi. W końcu pochłaniacz smogu był gotowy. 



Bas: Wypróbujmy to cacko!

Panya: Tylko nie rób sobie nadziei. Do tej pory nic nie pomogło.

Bas: To musi zadziałać. Patrz! Wciąga smog!

Panya: Nie widzę różnicy.

Bas: Na pewno zaraz się przejaśni. Tylko patrz. Na pewno zaraz zadziała.

Panya: Aha...



Kilka godzin później.

Bas: Nie rozumiem, czemu nie działasz, głupia maszyno. Działaj! Czy to jakiś nowy bug od EA? Czemu nic się nie zmienia?



Rob: Wygląda na to, że musimy cierpieć. Taki już nasz los. To całkiem możliwe, że ten smog to najstabilniejsza rzecz na świecie i zostanie już z nami na zawsze. 



Bas: Nie pojmuję, czemu to nie działa. A co, jeśli Rob ma rację i ten smog nigdy nie zniknie?

Sofia: Może potrzeba po prostu trochę czasu? Nie przejmuj się tym. Coś wymyślisz. Zawsze w końcu coś wymyślasz. 



Bas: Dzień dobry słońce, jak spałaś?

Sofia: Cudownie. A ty?

Bas: Najchętniej jeszcze bym z tobą tu pospał.

Sofia: Ja też. Szkoda, że niedługo muszę się zbierać i wracać do siebie.

 



Bas: Sporo o tym myślałem ostatnio. Myślę, że powinnaś się wprowadzić.

Sofia: Mówisz serio?

Bas: Serio, serio. Za mało się teraz widujemy, tęsknię za tobą. 

Sofia: A co z moimi studiami?

Bas: Zaraz je kończysz. Mogłabyś dokończyć je stąd.



Bas: I co ty na to? No... nie daj się prosić.

Sofia: Ale ja lubię jak mnie prosisz. 

Bas: W takim razie... Proszę...

Sofia: Dobrze. Ale jednak najpierw skończę studia. To dla mnie ważne. 



Bas: Eh, uparciuch. Nie wiem, jak ja to przeżyję. 

Sofia: Jakoś dasz radę. 

Bas: No nie wiem. Jestem w tobie bezwzględnie zakochany, panno Bennet. Takie rozłąki to dla mnie tortura. 




W końcu Sofia musiała wracać do domu.

Bas: Patrz, miałaś rację! Smog w końcu odpuszcza. 

Sofia: Mówiłam, że potrzeba czasu. Czasem cierpliwość to klucz do sukcesu. 



Bas: Znowu mnie pouczasz?

Sofia: Ktoś musi.

Bas: Jesteś niemożliwa.

Sofia: I to ci się we mnie podoba.

 


<<<Poprzedni rozdział: 13. OSTATNIA PRZYGODA




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA