4. DO BOJU HOMARY
Ostatni wieczór przed egzaminami Bas kuł zaciekle w klubie studenckim i wrócił do akademika dopiero po północy (zresztą jak co dzień).
Jednak tym razem był pewien, że wszystko zda na 6, więc poszedł na egzaminy spokojny i spokojny też z nich wyszedł. Nawet jeśli brakło mu jakiś punktów z przedmiotów, członkostwo w Prymusach powinno załatwić sprawę.
Cristian: Idziecie na beforek? A dołączycie do nas w barze, już po meczu?
Rom: No jasne, że idziemy, prawda, Bas?
Cristian: Chodźcie! Będzie super. My Prymusi przez cały semestr się mocno uczymy, ale po sesji umiemy wyluzować.
Bas: No zobaczymy, ok?
Rom: Przekonam go.
Bas: Rom? Mam pomysł. Ale musisz mi pomóc.
Rom: No i to się nazywa zabawa!
Bas: Tylko trzymaj mnie mocno ok?!
Rom: Dasz radę!
Bas: Ej, to nie było nawet takie trudne.
Bas: Mam już oceny! Średnia 6.0 utrzymana!
Rom: No i tak to się robi! Nasze zdrowie, za świetną zabawę!
Student w czerwonym swetrze: Reflektujesz na partyjkę sok-ponga?
Bas (już po 2 lub 3 kubkach): Jasne! A co to jest?
Bas: Czyli trzeba tak rzucić, żeby się odbiło i trafiło do kubeczka... Patrzcie, trafiłem! A jednak fizyka w końcu na coś mi się przydała! Pijesz!
Student: Szczęście nowicjusza! Zobaczymy, czy dalej też będzie ci szło tak dobrze. A teraz ty pijesz.
Bas: Ostatni rzut i nowicjusz wygra, haha. Rzucam z zamkniętymi oczami! I trafiłem!
Atlas: Wybaczcie chłopaki, właśnie skończyłem ostatni egzamin i potrzebuję tego w tym momencie bardziej niż wy.
Atlas: No to do zobaczenia na meczu. Do boju, Homary!
Bas: Ależ on mi działa na nerwy. Serio.
Rom: To chyba dobrze, że nie zapisałeś się do jego klubu.
Bas: Chodźmy na ten mecz. A wiesz, że chyba dzisiaj gra mój współlokator? Przekonajmy się, jaki jest dobry.
Tymczasem beforek zamienił się na zwykłe party, a potem after party ;D
Homary niestety przegrały mecz, co nie przeszkodziło Basowi i Romkowi w dotarciu do pubu. W końcu świętować można też inne rzeczy, zakończenie semestru jest wystarczającym pretekstem. Bez problemu znaleźli resztę Prymusów.
Bas: Hej wszystkim.
Cristian: Dotarliście! Simfastycznie! My już tutaj zaczęliśmy. Ale, ale! Uwaga wszyscy, Bastian obronił perfekcyjną średnią 6.0!
Bas: Eee.. dzięki!
Cristian: Co pijecie? Polecam jęczmień pitny. A jak coś mocniejszego to Monika przyrządza genialną słoną lamę.
Kilka drinków później.
Bas: Muszę przyznać, że miałeś rację. Już dawno tego potrzebowałem.
Rom: W końcu wyluzowałeś! Chyba nigdy cię takim nie widziałem.
Bas: A ta stójka na beczce? Nie wiedziałem, że umiem takie rzeczy!
Bas: Ale jutro mam sporo pracy, więc będę się już zawijał do akademika.
Rom: Przecież jutro sobota!
Bas: Muszę się przygotować do rozgrywek e-sportowych i do konkursu botów w niedzielę.
Rom: Ja jeszcze zostanę.
Bas: To do zobaczenia!
...
Następnego dnia, jak tylko udało mu się wstać, Bastian wziął się do pracy nad swoim botem na konkurs. Większość pewnie jeszcze spała po wczorajszej imprezie, bo był zupełnie sam w pracowni. Nie mógł się jednak w pełni skupić, ciągle myśląc o tym, co zobaczył poprzedniego wieczoru.
Przed dzisiejszym meczem powinien jeszcze trochę popracować nad analizą strategii przeciwników. To było pierwsze wydarzenie, w którym Bas miał aktywnie reprezentować zespół, musiał dać z siebie wszystko.
Rom: To powodzenia! Pokaż im, Homary, do boju!
Bas: Szkoda, że rozgrywki e-sportowe nie są tak popularne, jak piłka nożna, raczej nie spodziewam się tłumów.
Rom: Oj tam, po prostu daj z siebie wszystko. Ja będę cię wspierał z widowni.
Bas: Dzięki. Jesteś dobrym przyjacielem, Rom.
Niestety, Homary nie miały szczęścia w tym tygodniu. Simstarcie również przegrali.
Bas: Będzie lepiej następnym razem. Do zobaczenia!
Jednak tydzień się jeszcze nie skończył. Przed Bastianem konkurs botów.
Maskotka: Homary, do boju!
Bas: Chyba trochę za późno.
Konkurs Botów - Bas jest w swoim żywiole!
Sędzia: Chcesz wziąć udział w konkursie?
Bas: Tak, to jest mój Naprawobot.
Sędzia: Uuu, ambitnie! I dobrze wygląda. No dobrze, zobaczmy, co jeszcze potrafi...
Bas: O Maxisie! Jesteś Servobotem! Jeszcze nigdy żadnego z Was nie poznałem!
Servo: Witam, jestem Błąd.
Atlas: Widzę, że poznałeś mojego Servo.
Bas: Twojego? Ty go zbudowałeś? Sam?
Atlas: Prawie sam. W Znawcach robotów uczymy się od siebie nawzajem.
Atlas: Każdy pracuje samodzielnie, ale jeśli mamy blokadę, problem, zawsze możemy liczyć na siebie i wspólną burzę mózgów. Dzięki temu jesteśmy w stanie zrobić więcej. Ale jednocześnie nie wchodzimy sobie w paradę. Nadal uważam, że powinieneś do nas dołączyć.
Bas: Eee... no tak, jakoś tak mi nie po drodze. Wiesz, mam dużo obowiązków, Prymusi i drużyna e-sportowa. A właśnie, Link, przykro mi, że w piątek przegraliście. Moja drużyna też przegrała. Homary coś nie mają szczęścia w tym sezonie.
Link: Homary nie mają szczęścia? I może myślisz, że to co robisz, to prawdziwy sport? Coś ci powiem, harcerzyku. Pracowałem na to ciężko całe studia! Godziny treningów i kontuzje. A to mój ostatni rok! Wiesz, co to znaczy??!! Że wszystko przepadło! Koniec szans na zrobienie wrażenia na łowcach talentów!
Bas: Ej, o co ci chodzi?! Chciałem być miły!
Atlas: Spokojnie, chłopaki. Link, daj spokój. Wiem, że to był dla ciebie gorszy okres, ale nie powinieneś się wyżywać...
Link: AAAA!! Ja prdl, Atlas! Powinieneś być po mojej stronie, a nie jego! Spadam stąd.
Atlas: Wybacz, ciężko przeżył przegraną. Ale tylko trochę dramatyzuje. Z tego, co się orientuję, bez problemu dostanie angaż po studiach.
Bas: Nie musiałeś mnie bronić.
Atlas: Wiem. Ale spoko gość z ciebie, Bas. Lubię cię. Natomiast mam wrażenie, że ty nie za bardzo lubisz mnie.
Bas: To nie tak...
Atlas: A jak? Dalej, wyrzuć to z siebie.
Bas: Mogę cię o coś spytać?
Atlas: Pytaj.
Bas: Czemu się rozstaliście z Laurą?
Atlas: Czułem, że o to chodzi.
Bas: Przepraszam...
Atlas: Spoko, przecież powiedziałem, że możesz pytać. Wiesz, po prostu tak wyszło. Jak to sam określiłeś, gdy się tu spotkaliśmy po raz pierwszy: "studia i w ogóle". No więc tak to mniej więcej wyglądało.
Atlas: Miałem dużo nauki, poznałem sporo nowych, ciekawych ludzi. Ja i Laura oddaliliśmy się od siebie. No dobrze, to JA się oddaliłem. W przenośni i dosłownie. Nie ma tu większej filozofii, ludzie się rozstają. Ale nigdy nie życzyłem jej źle.
Bas: Przepraszam, nie chciałem być wścibski, po prostu...
Atlas: Jasne, spoko, Bas. Słuchaj, domyślam się, że pewnie ze względu na Laurę czujesz się przy mnie niekomfortowo, ale serio, nie gryzę. Prymusi to fajny klub, ale nie da ci tego samego, co Znawcy Botów.
Sędzia: Sebastianie Drozd, gratuluję! Twój Naprawobot wygrywa dzisiejszy konkurs!
Bas: Serio?! Udało się? Naprawdę?
Atlas: Widzisz, kolejny dowód, że pasowałbyś do naszego klubu. Pomyśl, co mógłbyś osiągnąć z nami. Na razie, Bas!
Bas: I co teraz? Szkoda, że nie jesteś Decyzjobotem. Może wtedy pomógłbyś mi podjąć decyzję. Czemu czuję, że jeśli dołączyłbym do Znawców, dałbym radę stworzyć Decyzjobota bez problemu? Ostatecznie, z Laurą nawet nie mam już kontaktu, może wcale nie będzie dziwnie.
<<<Poprzedni rozdział: 3. PRYMUSI
>>>Następny rozdział: 5. ZEW NATURY
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz