61. ECHA PRZESZŁOŚCI (7)
Enue na początek wybrała się do Francji - Champs Les Sims. Kolejność podróży chyba miała być inna, ale Enue nie mogła sobie przypomnieć, ani znaleźć odpowiedniego komentarza na Bluesky :( Zakupiła potrzebne zapasy i poszła szukać przygód!
W pierwszym zadaniu została skierowana do Zapomnianego Kurhanu. Wśród kamieni dostrzegła schody do grobowca.
Odkopała ścianę z gruzu i po zbadaniu jej powędrowała dalej korytarzami katakumb. Czasem aby przejść dalej trzeba było nastąpić na postument, czasem włożyć rękę w dziurę i modlić się, żeby nic jej nie zjadło (raczej nie było takiego zagrożenia, ale zawsze się trochę obawiała).
Czasem trzeba było przesunąć kamienne posągi na odpowiednie miejsce. Sporo zagadek, sporo korytarzy. Czasem jakieś szkielety. Enue się chyba na to nie pisała. Ale brakujące elementy same się nie znajdą.
Prawie każdy budynek krył w podziemiach tajemne korytarze i katakumby. Lub sam był pułapką samą w sobie. Raz Enue została wysłana do biblioteki Admirała Landgraaba. Prawie utknęła tam na dobre pomiędzy dwie elektrycznymi pułapkami. Innym razem badała podziemia Nektarnii. Nawet muzeum La Gallerie d'Art kryło tajemnice.
To właśnie w muzeum Enue znalazła szkielet podróżnika, który tam utknął i straszył teraz odwiedzających. Przeniosła jego szczątki na cmentarz. Jednak nigdzie nie znalazła żadnego z poszukiwanych elementów. Wybrała się więc w dalszą podróż.
Czas na zwiedzanie Egiptu, a dokładnie Al-Simhary.
Tutaj również Enue dostała różne zlecenia, zakupiła zapasy na targu i rozpoczęła poszukiwania.
Okazało się, że studnie również tworzą tunele i można nimi się dostać do innych części grobowców. Najniebezpieczniejsze były ogniste pułapki. Nie każdą dało się rozbroić. Wielki Sfinks nie odkrył przed nią wszystkich tajemnic. Za to Ruiny Karnaku nie były zbyt rozległe i tutaj poszukiwania szybko się skończyły.
Natomiast w Piramidach Enue znalazła wiele tajemniczych tuneli i przejść.
W jednym z grobowców zaatakowała ją prawdziwa mumia jakiegoś faraona! Na szczęście wygrała tę walkę, a mumia zamieniła się w popiół. W jednej z komnat znalazła jakieś owoce, ale to nie były owoce życia.
Niestety, zależało jej na czasie, więc wiele razy przeszukiwała grobowce nocą. Jak Abu Simbel i Świątynię Królowej Hatszepsut. W końcu dostała informację, że owoce życia można znaleźć w Piramidzie Niebios.
I faktycznie, po zbadaniu całego kompleksu, w jednej z komnat znalazła poszukiwaną roślinę.
Zostały pallad i różowy diament. Może w Chinach znajdzie to, czego potrzebuje. Na początek wybrała się do Świątyni Niebios, by zdobyć słynny Topór Pangu. Jednak chyba była już zbyt zmęczona wszystkimi podróżami, bo nie udało jej się odkryć tego artefaktu.
Przed kolejnymi wyprawami musiała podszkolić trochę sztuki walki. I chociaż przegrała sparing z Mistrzem, to jednak dostała kolejną wskazówkę.
Miała udać się do Ogrodu Mędrca po wizję. Jednak aby móc medytować, musiała się jeszcze trochę podszkolić ze sztuk walki. W końcu oddała się medytacji, a w wizji ukazała się jej Smocza Paszcza.
W podziemiach dostała kolejną wizję, by udać się do Smoczych Źródeł. Tam jednak nie było grobowców do odkrywania.
Gdy już zaczęła tracić nadzieję, gdyż wszystkie podziemia w Szang Simla wymagały albo specjalnego klucza, albo użycia topora (którego nie miała), w końcu trafiła na korytarze w okolicach Targu, w których znalazła Pallad. Na koniec trafiła do Armii Terakotowa, lecz i tam przejście było zablokowane.
Zniechęcona poszukiwaniami w Chinach, wróciła do Moonlight Falls. By wypróbować maszynę do wiercenia. I chociaż wykopała sporo dziur i przeszła jakieś tajemne tunele pod własnym domem (!), to jednak różowy diament został nieodnaleziony. Została modlitwa do Narratora.
Modlitwa została wysłuchana, odżywczy deszcz kwiatowy zesłany, a Enue w końcu znalazła w wyposażeniu różowy diament. Zostało go oszlifować do sercowego szlifu, a następnie z gotowym Rdzeniem Życia udać się w przyszłość, do Emita.
Emit: Wspaniale sobie poradziłaś! Normalnie Rdzeń Życia służy do zbudowania Simbota. Jednak mnie pomoże w naprawie Portalu. I patrz, udało się naprawić moją Przyszłość. Teraz jest zupełnie normalnie. W końcu nikt nie rzyga tęczą.
Emit poprosił Enue jeszcze o zbudowanie Wehikułu Czasu według instrukcji z przeszłości. Pewne elementy tego przestarzałego już urządzenia również posłużą do odpowiedniej kalibracji Portalu Czasu.
Emit: Świetnie! Dobra robota! Będę potrzebował teraz jeszcze kilku godzin, aby porobić ostatnie poprawki i kalibracje, oraz przeprowadzić testy. W tym czasie może chcesz odwiedzić swoich potomków w tej linii czasowej?
Enue: To ja mam tutaj swoich potomków???
Rodzina Enue była zachwycona, że może poznać swojego przodka. Bardzo ciepło ją przywitali.
Enue: To wszystko wasze dzieci?
Quinnie: Niezła gromadka, co?
Enue: A które z Was jest konkretnie moim potomkiem, ty czy Brandon? Mój panel informacyjny twierdzi, że oboje, ale przecież to niemożliwe... Prawda? ...prawda?
Quinnie:...
Emit: Udało się! Możesz wracać do Sims4!
Enue: Wspaniale! A Emit, czy ty wiesz, co się stanie z moimi potomkami, kiedy stąd zniknę? Czy oni też znikną?
Emit: Hmm... Myślę, że jakaś alternatywna wersja ciebie zostanie w tym wymiarze ze skorygowanymi wspomnieniami. Podróże w czasie są skomplikowane. A teraz w drogę!
Emit: Żegnaj szalona podróżniczko! Wysyłam cię dokładnie do momentu, w którym wyruszyłaś przeszłość. Powodzenia i do zobaczenia w przyszłości.
Enue z pewnym wahaniem zbliżyła się do Portalu. Musiała jednak zaufać Emitowi, że ten nie wyśle jej tym razem do Sims Średniowiecze. No to ruszamy. Żegnaj Sims 3, witaj... przyszłości...
.jpg)
Nareszcie! Wróciła! Naprawdę wróciła!
Enue przebrała się w pensjonacie (w samą porę, bo wkrótce rozpętała się burza) i wyruszyła spotkać się z Emitem - tym z tych czasów. Jeśli kalkulacje Emita z przeszłości były poprawne, i trafiła dokładnie w tym samym momencie czasu, powinien nadal gdzieś krążyć w okolicy.
Emit: Heeej! Wróciłaś!
Enue: Tyyyyy....!!! Wiedziałeś, że tak będzie! Wiedziałeś, że tam utknę i spędzę, Narrator wie, ile dni w tych dziwnych czasach z przeszłości!
Emit: Ale po co ta złość? Przecież wróciłaś.
Enue: A gdybym nie wróciła???!!!
Emit: Ale przecież wiedziałem, że ja z przeszłości ostatecznie wyśle cię do domu.
Enue: I po co było to wszystko? Nie złapałam złodzieja. Z trudem znalazłam rozwiązanie, jak wrócić do domu. Nadal nic nie wiemy.
Emit: Czyżby? Teraz już wiemy, że ta technologia działa, więc możemy spróbować się skontaktować ze złodziejem. Znamy jego email. Może odpowie nam na pytania.
Emit: Wiem, że jesteś zła, ale zrozum. Nie mogłem ci nic wyjaśnić wcześniej. Chociaż przyznaję, że w pierwszej chwili cię nie poznałem, to potem przypomniałem sobie, że byłaś już w przeszłości. I pojąłem, że musisz przejść przez tę ścieżkę, dokładnie tak jak Enue, którą ja poznałem w Sims 3.
Emit: Słuchaj, na mnie już czas. Muszę wracać do siebie. Ale ty powinnaś jeszcze napisać do złodzieja, myślę, że to wiele wyjaśni.
Enue: Co? Zostawiasz mnie? A co jeśli jeszcze coś się wydarzy?
Emit: Dasz sobie radę, szalona podróżniczko. Wierzę w ciebie! Może jeszcze się kiedyś spotkamy!
Zanim Enue zdążyła się zorientować, Emit zniknął. Pozostało jej wysłać maila do złodzieja. Od razu dostała zwrotkę, że odpowiedź będzie wysłana zwykłą pocztą i możliwe, że już została dostarczona! Cóż za tradycjonalista z tego złodzieja... Wróciła więc do San Sequoi, by sprawdzić skrzynkę. List już czekał...
"Droga Enue,
Przepraszam za całe zamieszanie. Spodobały mi się twoje opowieści o różnych wymiarach simsowych. Widziałem z jakim entuzjazmem o nich mówiłaś i że chciałabyś, żeby w Sims 4 też takie były. Postanowiłem więc przemycić kilka przedmiotów do twoich czasów, abyś dalej mogła z nich korzystać."
"To miała być forma podziękowania za stworzenie mnie i podarowanie Samoświadomości. Użyłem portalu, gdy Emit nie widział. Chyba trochę narozrabiałem. Przepraszam. Chociaż w sumie to nie, nie przepraszam. Bo właśnie dzięki temu wyruszyłaś w przeszłość i mnie stworzyłaś. Ależ to pogmatwane. W każdym razie, dziękuję. Może się jeszcze spotkamy.
Pozdrawiam, Złomek
PS. Kogoś ci przyprowadziłem."
Enue: O Maxisie! Emit, to ty, piesku! I Śliwka! Jak cudownie mieć was tutaj!
Izi: Jak się udał weekend w Wierzbowej Zatoczce? Maxisie jedyny, czy to koń???
Basia: Co się dzieje? Czemu mamy konia przed domem?
Marysia: Matki nam powariowały...
Enue: Strasznie cię kocham. Już nigdy nigdzie nie wyjadę.
Izi: Też cię kocham! Czy coś się stało? To był tylko weekend...
Enue: Strasznie długi weekend.
Marysia: Yyyhhh... znajdźcie sobie pokój...
Basia: Możemy zatrzymać konia? Obiecuję, że będę się nim zajmować i po nim sprzątać.
Wszystko wróciło do normy. Przynajmniej na tyle, na ile mogło. Enue napisała książkę o swoich przygodach. Oczywiście wszyscy uznali to za po prostu świetną fantastykę, nikt więc nie uznał, że zwariowała.
A ona nikogo nie zamierzała wyprowadzać z błędu. Pewne rzeczy powinny zostać jej własnym sekretem.
Na przykład to, że wcale nie straciła mocy magicznych. Kto wie, co jeszcze potrafi po tych wszystkich podróżach w czasie?
<<<Poprzedni rozdział: 60. ECHA PRZESZŁOŚCI (6)
>>>Następny rozdział: 1. PIERWSZY SEMESTR W FOXBURY
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz