57. ECHA PRZESZŁOŚCI (3)

Enue nagle obudziła się w zupełnie nowym otoczeniu. Nie było już tak rozpikselowane, ale nadal to nie były jej czasy. Zdecydowanie nie. Ale przynajmniej była już do siebie bardziej podobna. No i tym razem nie była sama, piesek Emit przeniósł się razem z nią. 



Nauczona doświadczeniem z TS1, szybko znalazła mieszkanie w Jaskini Pokrzyku, niezbyt drogie, oraz zaczęła szukać pracy. W tym nowym świecie w gazecie było dużo ciekawych rzeczy. I aż 3 ogłoszenia o pracę na dzień. To jakiś postęp. Szybko udało jej się znaleźć pracę dziennikarki. Przynajmniej to jedno się nie zmieniało na przestrzeni czasu.



Enue szybko też zdała sobie sprawę z faktu, że w tym świecie niestety się starzeje. A to już był problem. Z panelu Sima wywnioskowała, że wcale nie ma tak dużo czasu, aby znaleźć sposób na przeniesienie się do swoich czasów, jeśli nie chce wrócić jako staruszka. Trzeba się zabrać ostro do poszukiwań.



Zaczęła od zakupów. Najpotrzebniejsze, czyli jedzenie, bo jakoś musi wyżyć. Kupiła też gazetę nt. zjawisk nadprzyrodzonych, być może znajdzie tam wzmiankę o podróżach w czasie. No i oczywiście ubrania na zmianę, bo tutaj pogoda się zmieniała. Ciekawe, że wszystkie ekspedientki miały rude włosy... jakiś wymóg, czy co?



Przechodząc przez park, zobaczyła dziwnie tańczącego Sima. Okazało się, że to był nauczyciel break dance'u. Enue nauczyła się tańczyć ten dziwny taniec. Czy przyda jej się do powrotu do przyszłości? Pewnie nie, ale niech chociaż ma coś z tych wszystkich podróży.



Simowie w tym świecie byli dużo bardziej towarzyscy niż w TS1. Dość szybko nawiązała sporo znajomości. Przydadzą jej się w pracy. Przy okazji każdego delikatnie podpytywała, czy zna jakiś podróżników w czasie, lub chociaż szalonych naukowców. Przecież musiał istnieć sposób na powrót, prawda?



Enue zaczynała się stresować. Upłynęło już kilka dni, wypełnionych pracą, ćwiczeniami, trochę rozrywką, ale przede wszystkim poszukiwaniem wskazówek. Czasem nawet spotykała Simy, które niby coś wiedziały, ale wszystko to ostatecznie prowadziło donikąd.



Pewnego dnia jadła w lokalnym barze i nagle zobaczyła to zdjęcie! 

Enue: Przepraszam, czy wie pani, gdzie znajdę tego mężczyznę?! 

Kucharka: Tego? Nie kojarzę. 

Enue: A może, gdzie zostało zrobione to zdjęcie? 

Kucharka: Wygląda jak... tak, chyba tak. To wyspy Twikkii. 

Enue wiedziała, że musi się tam udać. Bo na zdjęciu przed nią był nikt inny jak młody Emit Relevart.



Wyszła z lokalu z bardzo mocnym postanowieniem, aby od razu po powrocie kupić bilet do Twikkii. Zaabsorbowana, nagle na kogoś wpadła.

Enue: Ej, uważaj jak chodzisz!

Czarownica: Wyczuwam w tobie magię... ale nie z tego świata, uśpioną. Jeśli chcesz, mogę podzielić się z tobą swoją wiedzą.



Enue oczywiście się zgodziła. Pamiętała, jak jej życie stało się łatwiejsze w TS1, gdy w końcu opanowała magię. To również dzięki magii udało jej się ostatecznie wydostać z tamtego dziwnego świata, chociaż nie wszystko poszło jak planowała. Ale magia na pewno nie zaszkodzi.



Jednak magia zielonej wiedźmy okazała się drogą ciemności. Na to Enue nie mogła się zgodzić, wobec czego zaczęła praktykować magię światła, aż w końcu ohydny zielony kolor ustąpił z jej ciała i przeszła na stronę dobra. Robiła niesamowite postępy. Ale żadne zaklęcie nie wyglądało na przenoszące w czasie. 



Owszem, nauczyła się zatrzymywać czas i teleportować, gdziekolwiek chciała, ale tylko wewnątrz tego czasu. I mimo, że dużo czytała i wiedziała już chyba wszystko o zjawiskach paranormalnych, okultyzmie i nauce, nadal nie wiedziała nic o podróżach w czasie. Kiedy spadł pierwszy śnieg, wreszcie przypomniała sobie o podróży do Twikkii.



Przybywszy do Twikkii, Enue poczuła się jak w domu! Ah, to miejsce tak bardzo przypominało jej ukochane Sulani. Tak dawno nie widziała się z mamą i siostrą. Jak wróci, to musi je odwiedzić. Tego dnia, zamiast odkrywać tajemnicę Emita, Enue po prostu oddała się lenistwu i nostalgii nad morzem.



Ale już od następnego dnia zaczęło się zwiedzanie wyspy i poszukiwanie wskazówek. Enue chciała wypytać miejscowych, ale ci jedynie nauczyli ją tańca hula i przywitania luzaka. Enue nie uszło też uwagi, że w sklepie z pamiątkami znów pracowała ruda ekspedientka...



Wieczorem przy ognisku towarzystwo stało się bardziej rozmowne.

Sim przy ognisku: Miejscowi czasem opowiadają legendy o takim jednym z niebieskimi włosami. Podobno przybył z przyszłości. Tańczący z ogniem może powiedzieć ci więcej. 



Tańczący z ogniem: A więc szukasz niebieskowłosego podróżnika? Mój dziadek opowiadał, że niebieskowłosy chciał się nauczyć tańca z ogniem, mówił coś o "przeznaczeniu w świetle". Mówił, że pomoże mu to znaleźć drogę do domu. Może tobie też pomoże?

Więc Enue nauczyła się tańczyć z ogniem. 



Następnego dnia poszła do świątyni poprosić starożytnych bogów o pomyślność. Może Will Wright znów ją wysłucha i wyśle, byle tym razem do dobrych czasów. Nic takiego się oczywiście nie stało, ale za to Enue olśniło, gdzie powinna jeszcze szukać informacji. Natychmiast tam poleciała.



Na Plażę Południową, do starego wraku statku, aby porozmawiać z miejscowym duchem - kapitanem. Kto jak kto, ale duch powinien najlepiej pamiętać, co się wydarzyło w przeszłości. 

Przy okazji Enue znalazła mapę do miejsca o nazwie "Ukryta nora". Ciekawe, może się przydać później.



Kapitan: Oczywiście, że pamiętam. Niebieskowłosy podróżnik chciał znaleźć czarownicę. Poradziłem mu to samo, co powiem teraz tobie: wdrap się na gniazdo i gdy dojrzysz najdalszą wyspę - tam właśnie będzie Wiedźma Twardziel. 



Enue poleciała do Tajemniczej Chatki. Na miejscu czekała już na nią Wiedźma.

Wiedźma Twardziel: Czułam, że wkrótce przybędziesz, podróżniczko w czasie. Jeśli naprawisz mi kilka sprzętów, odpowiem na twoje pytania. 

Enue dość szybko uporała się z naprawą. 



Wiedźma Twardziel: Nie mam dla ciebie gotowych odpowiedzi, jedynie dalsze wskazówki. Niebieskowłosy podróżnik posiadł wiedzę, jak wrócić do domu od Smoka Takemizu. Pomogłam mu zrozumieć część z przepowiedni, ale to było dawno temu. Jej treść zatarła się już w mojej pamięci. Przykro mi.



Enue poleciała więc do Wioski Takemizu, aby odnaleźć smoka. Cokolwiek to znaczyło. Przy okazji pozwoliła sobie trochę pozwiedzać i poznać zwyczaje miejscowych. Mała modlitwa do dobrych bożków tego miejsca nie zaszkodzi.



Wieczorem w ogrodzie Zen była właśnie w trakcie medytacji, gdy tajemniczy Ninja wyłonił się z ciemności i zapytał:

Ninja: Przed walką lepiej poznać siebie czy przeciwnika? 

Enue: Eee... przeciwnika? 



Ninja: Nie znając siebie, szybko zginiesz. Chociaż duch medytacji jest w tobie silny, nie jesteś jeszcze gotowa na naukę.

I zniknął. Jednak coś po sobie zostawił. Mapę do Pagody w Cieniach...



Starzec: Witaj. Poszukujesz spokoju czy prawdy?

Enue: Jednego i drugiego, chyba. 

Starzec: Mogę ci podarować prawdę, ale najpierw musisz sama osiągnąć spokój. Nauczę cię jak. Powtarzaj za mną te ruchy, a tai chi uspokoi twoje zbłąkane ciało i umysł.



Starzec: Jesteś już gotowa, by wysłuchać Smoczej Przepowiedni:

Kto w świetle przeznaczenie złoży,
Teleportacji trzy wrota otworzy.
Gdy pozna sekret epickiej zabawy
I w tyle zostawi wszelkie obawy,
Ten czasu istnienia klucz odnajdzie
I przyszłość, której szuka — znajdzie.



Enue długo rozmyślała nad znaczeniem tych słów, ale nie mogła ich zrozumieć. Światło, teleportacja i zabawa. Ale co to znaczy? Emit nauczył się tańca z ogniem, czyżby to było światło? Teleportację już umiała. Ale o jaką zabawę chodziło? Postanowiła odwiedzić "Ukrytą Norę". Do tej pory szczęście jej sprzyjało. Być może to nie przypadek, że znalazła mapę do tego miejsca.



Ukryta Nora znajdowała się w miejscu zwanym Trzy Jeziora. Enue spotkała tam Wielką Stopę. 

Wielka Stopa: A więc szukasz źródła epickiej zabawy? Trzy Jeziora to idealne miejsce! Jest tu wiele atrakcji. Spróbuj! Być może coś sprawi, że osiągniesz stan nirwany. 



Osiągnąć stan nirwany? Enue nie była pewna, co jej w tym pomoże, więc zaczęła po kolei próbować wszystkich aktywności. Nie była jednak pewna, czego oczekiwać. Za każdym razem myślała, że nirwana już, już się zaraz pokaże, ale nic się nie zmieniało.



Nawet po cudownym masażu, nawet po tańcu-klepańcu. 

Enue: Nirwana? Dobre sobie!

Rudowłosa dziewczyna: Też kiedyś nie wierzyłam w nirwanę. Ale to nie mit! Musisz tylko konsekwentnie spełniać swoje pragnienia, a plumbob zrobi się biały! Działaj dalej, siostro!



Pierwszym pragnieniem Enue po powrocie do domu była zmiana wyglądu. Poszła więc do fryzjera. Nowy styl bardzo jej przypadł do gustu, ale nadal nie zauważyła zmiany koloru plumboba.



Potem było zdjęcie w budce, granie w MISZUNO (niestety przegrała...), gra w karty i zakup świnki morskiej. Enue się nie poddawała.



Aż nagle któregoś pięknego dnia, Enue wykonując tai chi w parku poczuła się naprawdę spełniona. Tak wyjątkowo i niesamowicie. A jej plumbob nareszcie stał się biały! Jednak na krótko. Ale teraz Enue już wiedziała, że to naprawdę jest możliwe. Chyba rozgryzła ten kawałek układanki. 



Nadal nie będąc pewną, co robić dalej, Enue odwiedziła osobę, którą uważała osobiście za najmądrzejszą w tym Simowym świecie - Bardzo dobrą wiedźmę. 

Bardzo dobra wiedźma: Ach, to przecież proste! "Kto w świetle przeznaczenie złoży" - ty już to zrobiłaś! Przecież jesteś dobrą czarownicą!



Bardzo dobra wiedźma: "Teleportacji trzy wrota otworzy" - aby podróżować w czasie trzeba poznać 3 sposoby teleportacji, odpowiadają za przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. A epicka zabawa, jak sama odkryłaś oznacza stan spełnienia. Wówczas znajdź przedmiot, który doda ci prędkości, wypowiedz zaklęcie i poszybuj przez czas! Powodzenia!



Tej nocy Enue czuła, że jest bliżej powrotu do domu niż kiedykolwiek. Umiała już odnaleźć radość, znała magię światła i znała już 2 metody teleportacji, magiczną i dzięki medytacji. Musi wrócić do Takemizu i poznać ostatni sposób teleportacji. 



Ninja: Więc wróciłaś. Co jest ważniejsze, wojownik, czy jego miecz?

Enue: Wojownik bez miecza jest niczym ryba bez wody, lecz miecz bez wojownika jest tylko zwykłym kawałkiem stali.

Ninja: Jesteś gotowa. Zacznijmy więc!



W domu Enue postanowiła wydać przyjęcie pożegnalne. Zbliżały się jej urodziny, więc na tym etapie pośpiech był wskazany! Impreza się udała wyśmienicie, chociaż podobało się tylko Narratorce. Uczestnicy wyglądali na zadowolonych tylko na zdjęciach. Potem ocenili imprezę na nudną. 



W końcu nadeszła ta arcyważna chwila. Enue już nie mogła się doczekać spotkania ze swoją rodziną. W końcu właściwe czasy. Jeszcze tylko momencik. 



Wszystko już gotowe. 



TEMPUS INTERRUPTUS!



Ktoś: A kim ty jesteś?

Enue: O nie...

Ciąg dalszy nastąpi...


<<<Poprzedni rozdział: 56. ZNAK SYRENY





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA