55. TRENING CZYNI WILKA

Kristopher obiecał pomóc Jace'owi oswoić wilka. Na tyle, aby Jace był gotowy nad nim zapanować podczas kolejnej pełni. 

Kristopher: Nie mamy wiele czasu, musisz nauczyć się sporo rzeczy. Ale spokojnie, zrobię z ciebie pełnoprawnego wilka w ciągu tych paru dni. Ale najpierw musisz przeczytać parę książek.



Jace: Wiedziałaś, że wilkołaki mają bliską więź z psami? To wszystko wcale nie wydaje się już takie straszne. Może będę rozumiał Huntera i Oreo?

Maja: Najpierw postarajmy się, żebyś zapanował nad wilkołaczą furią, a później będziesz rozkminiał psi dialekt. 



Jace więc czytał książki wskazane przez Kristophera. Jednak miał wrażenie, że przygody Petera Barkera i innych nie mówią mu za dużo. Znał bajki o wilkołakach, te historie niczym się nie różniły. Pełnia, sfory wilkołaków, wilk alfa. Ale Kristopher na pewno miał dobre powody. Jace więc czytał dalej. 



Już chciał dać sobie spokój, gdy nagle zaczął dostrzegać dziwne zapiski na marginesach. A więc to jest ta wiedza, którą miał odkryć, odczytywanie księżycowych symboli! Jace w końcu zaczyna rozumieć, co to znaczy być wilkołakiem. 



Jace: Tu jest napisane, że przynależność do sfory pomoże mi zapanować na sobą. Ogólnie Sfora z Moonwood dba o dobrą reputację wilkołaków i chcą żyć w harmonii ze zwykłymi Simami.

Maja: To brzmi bardzo dobrze!

Jace: Tak, chyba wszystko się jakoś ułoży!



Maja coraz bardziej przekonuje się do nowej wilczej i dzikiej natury Jace'a. Jego metody dyplomatyczne zdecydowanie działają. Byle tylko nie używał ich wobec innych osób. A przy okazji Maja odkryła w sobie naturę niepoprawnej romantyczki.



Kristopher zaprosił ich do swojego domu, gdzie poznali jego adoptowanego syna Jacoba, oraz współlokatorkę Lily Zhu. Jace opowiedział historię swojego przemienienia.



W końcu Maja wróciła do domu, jednak Jace'owi Kristopher zaproponował nocleg u siebie w domu oraz dalszy trening. 



Jace: Wszystko słyszę ze zwielokrotnioną siłą! I ciągle jestem głodny! Bardzo ciężko się wtedy kontrolować.

Kristopher: Gdy tracisz panowanie, tracisz siebie. Coś przejmuje nad tobą kontrolę. Zwracaj uwagę na to, jak twoje temperamenty wpływają na bestię, którą masz w sobie i próbuj utrzymać kontrolę.



Lily: Kristopher, czy o czymś przypadkiem nie zapomniałeś?

Kristopher: Ah tak! Masz rację, Lily. Jace, pragnę oficjalnie przyznać ci tytuł przyjaciela naszej Sfory z Moodwood. Przynajmniej do czasu, dopóki nie będziesz gotów w pełni do niej wstąpić.

Tylko Jacob wydawał się nieprzekonany...



Kristopher w końcu pokazał ludzkie oblicze. I rozpoczął się właściwy trening. Chociaż Jace nadal musiał dużo czytać, to teraz odczytywanie księżycowych symboli szło mu sprawniej i co chwila odkrywał nowe tajemnice i nauki. Zaczął też zgłębiać tunele w poszukiwaniu tajemniczej komnaty, z rycinami początków wilkołaków.



W końcu nadszedł moment próby. Jace dostał 3 wyzwania: rozmowę o księżycowym objawieniu, demonstrację przeszukiwania terenu oraz przekazanie rzadkiego przedmiotu, który akurat wcześniej znalazł w lesie. I sprostał im bez problemu. 



Kristopher: Jesteś już dojrzałym wilkiem. Przeszedłeś wszystkie próby i zyskałeś moją aprobatę. Zanim przejdziemy dalej, muszę zapytać, czy akceptujesz wartości, jakie wyznajemy jako Sfora z Moodwood? Pomaganie sobie nawzajem, godne reprezentowanie wilkołaków i dbanie o odpowiednie zasoby?



Jace: Brzmi świetnie! Wchodzę w to!

Kristopher: Doskonale. Mimo, że posiadłeś umiejętności poskramiające furię, pamiętaj, że twoje temperamenty będą ją nasilać. Uważaj też na swój najnowszy wilczy temperament. Podważanie norm społecznych może być niebezpieczne w świecie zwykłych ludzi. Nie daj się sprowokować.



Kristopher: To skoro wszystko jasne, to witaj oficjalnie w naszym stadzie. Na początek dostajesz rangę omegi. 

Jace: Dziękuję bardzo za wszystko. 

Kristopher: Powodzenia! I odwiedzaj nas czasem, bracie. 



Jace: Kochanie, wróciłem. Bardzo się za tobą stęskniłem. Jesteś dla mnie najważniejsza, wiesz? To miłość do ciebie dała mi siłę, aby zapanować nad moją wewnętrzną bestią. Dziękuję, że pomimo tego wszystko, co się stało, zostałaś ze mną i mnie wspierałaś.

Maja: Zawsze. Przecież wiesz, że moje serce należy do ciebie. Tylko do ciebie. 



Przez resztę nocy wspólnie odkrywali różne własne temperamenty. 





<<<Poprzedni rozdział: 54. ECHA PRZESZŁOŚCI (2)





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA