48. GWIEZDNE RYKI

Opuszczamy na razie San Sequoię, by towarzyszyć Mai, która musiała przeprowadzić się tymczasowo do Del Sol Valley na ostatnie 3 odcinki Projektu SimStyl. 3 odcinki, oczywiście tylko jeśli Maja dotrwa do finałowego!



Bastian wyjechał już do Foxbury, by rozpocząć swoje studenckie życie i Maja już pomału zaczyna tęsknić. Przed wyjazdem Bas był jakiś nieswój, cały dzień pakował rzeczy i nie chciał z nikim rozmawiać. Maja się trochę martwiła, ale Jace stwierdził, że to pewnie stres przed wyjazdem i żeby dać mu spokój.



Tak więc Maja odpuściła. Zresztą, na usprawiedliwienie, myślami była gdzieś indziej, bo ją też czekało wielkie, dość stresujące wydarzenie. Jej pobyt w Del Sol Valley rozpocznie się rozdaniem Gwiezdnych Ryków! Czy dostanie nagrodę za ostatnią nominację? 



Szkoda, że Jace nie mógł z nią przyjechać. Dostał jakiś ważny kontrakt od Estelli Laandgrab i musiał być gdzieś indziej. No, nie ma co panikować. Słońce chyli się ku zachodowi, ceremonia wkrótce się rozpocznie, trzeba znaleźć dobre miejsce na widowni. 



Dobre miejsce było dobre, do czasu aż puste miejsce obok zajął Artur Zest. Były Mai z czasów liceum. Maja bardzo długo starała się zachować neutralną postawę i kamienną twarz. 

Artur: Długo będziesz udawać, że mnie nawet nie znasz?



Maja: Słucham? 

Artur: Zwykłe "cześć" byłoby ok. Lub skinięcie głową.

Maja: Ah, to ty. Wybacz, nie poznałam cię. 

Artur: Jasne.

Maja: Minęło sporo czasu.

Artur: Ty się prawie wcale nie zmieniłaś.

Maja: No cóż, ciebie czas nie oszczędził, a teraz wybacz, wracam do oglądania ceremonii. 



Artur: Chciałbym z tobą porozmawiać. 

Maja: Słuchaj, nie mam teraz ochoty na rozmowy z tobą. To dla mnie ważny wieczór i nie pozwolę, żebyś go zepsuł.

Artur: Nie mam takiego zamiaru! Chcę przeprosić! 



Maja: Teraz? Minęło tyle lat. Czy naprawdę uważasz, że mi zależy?

Artur: Mnie zależy. Słuchaj. Zmieniłem się, zostałem mężem, ojcem. Mam córkę, niedługo zostanie nastolatką. To zmienia... perspektywę. Chciałem sobie pewne rzeczy... przepracować. Dla siebie. Dla niej. Dla ciebie też, za to, jak się wtedy zachowałem. Proszę.



Prowadząca: A teraz nagroda za najlepszy film roku. Przypomnijmy nominowanych...

Artur: To co, dasz się zaprosić na kolację po ceremonii?

Prowadząca: ...a nagrodę zdobywa...

Maja: Ok, ale tylko kolacja i dasz mi spokój.

Artur: Ok.

Prowadząca: MAJA DROZD za film Świąteczna Gorączka!!! Gratulujemy!!!



Maja: Kiedy na 3 semestrze studiów zaproponowano mi pracę w mediach społecznościowych, chociaż już wtedy była to moja pasja, nie sądziłam, że otworzy mi też drzwi do takiej sławy. To z pasją, odwagą przekonań i silnym poczuciem siebie stawiamy kolejne kroki w świecie, pamiętając, że pierwsze wrażenia nie zawsze są trafne.



Maja: Trzeba zawsze mieć wiarę w ludzi. A co najważniejsze, trzeba zawsze mieć wiarę w siebie. Teraz mogę to sobie powiedzieć - Maju Drozd - dałaś radę! Dziękuję!



W restauracji Chez Lama Maja wciąż się zastanawia, czemu się zgodziła tu przyjść z tym bufonem. No i prawda jest taka, że Artur wcale tak źle nie wygląda, jak mu powiedziała... wskaźnik zauroczenia raczej nie kłamie...

Artur: Dziękuję, że się zgodziłaś porozmawiać. 

Maja: Mam nadzieję, że nie będę żałować.



Artur: Słuchaj, wiem, co o mnie myślisz. Zachowałem się wtedy jak kretyn. Ale nigdy nie chciałem cię skrzywdzić. Byliśmy nastolatkami. Malcolm miał zawsze na mnie zły wpływ, a ja łatwo dawałem się podpuszczać. Nie próbuję się usprawiedliwiać, po prostu chcę powiedzieć, że żałuję i że jestem teraz innym Simem.



Maja: Wiesz, to nie tak, że rozpamiętuję, to co się wtedy wydarzyło. Było mi przykro, byłeś moim pierwszym chłopakiem. I chyba tyle. Ale było, minęło. Jestem szczęśliwą żoną i mamą. Z tego, co zrozumiałam, ty chyba też jesteś szczęśliwym mężem i ojcem. 



Artur: Tak, Melissa jest cudowna. Poznaliśmy się na planie filmowym.

Maja: A więc poszedłeś w ślady matki. Judith pewnie jest dumna w zaświatach.

Artur: No nie wiem, aż tak daleko nie zaszedłem, mam tylko 3 gwiazdki. Ale gra w sitcomach jest dość opłacalna. No i łączę tak aktorstwo z komedią, więc spuścizna ojca też nie poszła na marne. 



Maja: No i macie córeczkę.

Artur: Tak, Diana jest wspaniała. Chociaż trochę się o nią martwię. Od ostatnich urodzin przejawia pewne... makabryczne cechy. Ale mam nadzieje, że z tego wyrośnie, niedługo stanie się nastolatką.

Maja: Nastolatki bywają jeszcze bardziej makabryczne! Tak tylko mówię.



Maja: Ale skoro ty wyrosłeś na Sima, to myślę, że dacie radę. Tylko pilnuj, żeby nie miała złych wpływów w otoczeniu, a powinno być dobrze. 

Artur: Spokojnie, z Malcolmem od dawna nie utrzymuję kontaktów! Zresztą Diana nie ma żadnych kuzynów z tej strony rodziny. Ale będę na to zwracać uwagę, dzięki za radę!



Maja: Miło tak porozmawiać. To w co jesteś teraz zaangażowany, jakiś nowy serial?

Artur: Właśnie o tym też chciałem z Tobą porozmawiać...

Paparazzi: Uśmiech do aparatu! Pani Drozd, dzisiaj bez męża? Proszę o komentarz dla fanów! Czy powinni o czymś wiedzieć?

Maja: O nie...



Artur: Zajmę się tym.

Maja: Tylko spokojnie, nie chcemy wywołać skandalu.

Artur: Masz tutaj, ooo, tyle powinno starczyć za twój czas i aparat. A teraz znikaj stąd, nie nagabuj bezbronnych ludzi i nie szukaj sensacji na siłę! 

Paparazzi: Jasna sprawa, szefuńciu, już mnie nie ma.

Artur: Widzisz? Załatwione.



Paparazzi: Frajerzy...



Maja: To było całkiem, całkiem, Zest. 

Artur: Dzięki. I przepraszam. Myślałem, że tutaj paparazzi nie mają wstępu, mój błąd. To co, może jeszcze jeden drink? Dobrze byłoby oblać tę twoją nagrodę.

Maja: W sumie, czemu nie? A słyszałeś, że Thorne wygrał w ostatniej loterii? jak słowo daję, jest chyba ostatnim Simem, który by potrzebował więcej simoleonów...



Barman [w myślach]: Nie płacą mi wystarczająco dobrze. 



Kilka drinków później...



<<<Poprzedni rozdział: 47. CISZA PRZED BURZĄ

>>>Następny rozdział: 49. PROJEKT SIMSTYL: W RYTMIE ROCKA



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA