29. TO MIAŁY BYĆ 4 ZDJĘCIA ZE ŚWIĄT
Święta w Windenburgu to już tradycja, do tej pory tylko raz Drozdowie spędzali Zimową Fiestę gdzieś indziej.
Jace: Niebieskie ozdoby będą pasować bardziej.
Maja: Ale złote będą ciekawsze.
Filip: A wiesz, kto dzisiaj nas odwiedzi?
Bas: Nie... Kto?
Filip: Papcio Mróz oczywiście.
Bas: Dziadku, Papcio Mróz nie istnieje. Nie ma na to żadnych naukowych dowodów.
Filip: Powiedzieliście dziecku, że Papcio Mróz nie istnieje?
Jace: To nie my, musiał gdzieś przeczytać.
Jednak kiedy rodzina zasiadła do stołu, Papcio Mróz faktycznie się pojawił, czym bardzo zszokował Bastiana.
Następny dzień rodzina spędziła czas na zabawach w śniegu, tym bardziej, że w San Sequoi takich atrakcji nie uświadczysz. Bastianowi nawet podobało się rzucanie śnieżkami, chociaż normalnie aktywności fizyczne to nie bardzo jego bajka.
Jednak o wiele bardziej podobało mu się lepienie bałwanów.
Bas: Mamo, możemy zabrać Pana Punka do domu?
Maja: Obawiam się, że się roztopi.
Bas: Nie smuć się Panie Punku, tu będzie ci lepiej, a za rok może znów się spotkamy?
Bas: Nie wiedziałem, że szachy są takie trudne.
Filip: Uczą logicznego myślenia.
Bas: To tak jak gry komputerowe! Mama czasem pozwala mi grać w Bibloka, ale ja chciałbym już grać w trudniejsze gry!
Bas: Dziadku, skąd wiedziałeś, że Papcio Mróz nas odwiedzi?
Filip: W sumie nie wiedziałem, ale wierzyłem. W życiu czasem trzeba wierzyć w coś, nawet jeśli wydaje się to nierealne. To właśnie wiara i wyobraźnia otwierają przed nami drzwi do rzeczy niezwykłych.
Bas: Ale jeśli inni mówią, że coś jest niemożliwe?
Filip: Gdyby wszyscy myśleli tylko o tym, co jest możliwe teraz, nigdy nie powstałyby wynalazki, które zmieniają świat. Bez wiary i wyobraźni, świat byłby bardzo nudnym miejscem.
Filip: Może pewnego dnia to ty dokonasz czegoś niesamowitego. Ale żeby to zrobić, musisz uwierzyć w swoje pomysły, nawet te najbardziej szalone.
Maja: Na pewno możemy iść?
Filip: Idźcie, idźcie i bawcie się dobrze. My się tu z Bastkiem bardzo dobrze bawimy.
Bas: Dziadek nauczył mnie grać w szachy!
Maja: To super, skarbie!
Anna: A nauczył cię też jak wygrywać, czy sam cały czas wygrywał?
Tak więc Bastek został z dziadkami i wujkami, i spędzili razem super Sylwestrowy wieczór.
A Maja i Jace w końcu mieli szansę trochę zaszaleć. Dawno tego nie robili.
Odliczanie do północy... 3, 2, 1...
Jace: Szczęśliwego Nowego Roku Kochanie!
Para obok też świętowała.
[A tak na marginesie, to był to już bardzo dorosły syn Zoe Patel (przyjaciółki Klary) i Mikołaja, razem z żoną, a niedawno urodziła im się córeczka ;)]
Maja: Ale tu pięknie. Całe życie w sumie mieszkam w ciepłym klimacie. Nie wiedziałam, że śnieg może być tak malowniczy.
Jace: Żałujesz tego?
Maja: Eee, nie. Ale następnym razem możemy pojechać na wakacje do jakiejś śnieżnej krainy. Tak dla odmiany.
<<<Poprzedni rozdział: 28. BAS DROZD DO DOWÓDZTWA
>>>Następny rozdział: 30. CASTING
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz