27. GANG OSIEDLOWY

Chociaż jesień dobiegała już końca, to w San Sequoi nadal panowały bardzo ciepłe dni. Aż szkoda by było nie skorzystać. 

Maja: Nie wierzę, że za kilka dni znów Strachudła. 

Izi: Przebieracie się w tym roku?

Maja: Chyba odpuścimy.




Maja: Uwierzycie, że to podczas ostatnich Strachudeł zaczęłam być z Jacem?

Izi: Ależ ten czas leci. A teraz jesteśmy wszystkie mamami.

Maja: I to sławnymi mamami!




Niektóre rzeczy nie trwają wiecznie. Dobry apetyt pozostał jedynie wspomnieniem. Biastian jest teraz wybredny w jedzeniu.

Bastian: Bas nie lubi! Fuj!

Jace: Bastian! Nie wolno rozrzucać jedzenia!

Bastian: Bas smutny! Mamaaaa!




Ale są też sukcesy.

Maja: Bardzo dobrze! Tylko następnym razem zdejmij spodenki i pieluszkę zaczym usiądziesz na nocniku. No nic, nauczysz się. A teraz czas do łóżeczka.




W nocy Bastian miał swój pierwszy koszmar. Poszedł więc obudzić rodziców. Dla niego to nie lada wyprawa, bo trzeba zejść po schodach na sam dół! Ale się udało. Maja się zastanawia, czy ona też miała koszmary jako małe dziecko, nie może sobie przypomnieć. 

[No i niestety nie może, bo wszystkie jej etapy z wieku niemowlęcego i małego dziecka zniknęły...]




Zwykły poranny rozgardiasz. A Maja dostała smsa od koleżanki z pracy, Alicji, która jak się okazało, zaczęła się spotykać z kolegą z pracy - Dominikiem! Alicja napisała, że adoptowali dziecko! Sytuacja ją trochę stresuje, więc poprosiła Maję o pomoc. 




Alicja: Słyszałam, że teraz lepiej powstrzymać się od podróży, przynajmniej w różne miejsca.

Monika: Tak, panuje jakiś nowy wirus, Błąd 123, czy jakoś tak.

Dominik: Aż cud, że całego tego świata jeszcze szlag nie trafił. Narratorka ma nas chyba w swojej opiece.




Alicja: Chłopcy się chyba polubili. Fajnie, że Romek będzie miał kolegę.

Maja: Nasi sąsiedzi, Jaden i Jamar, mają też córeczkę w tym samym wieku, Laurę. A znajomi Jace'a mają synka Pawła. 

Alicja: To szykuje się niezła paczka z podwórka!




Bastian jako dziecko ciekawe świata, często potrzebuje uczyć się czegoś nowego. I jeśli długo się nie uczy się nowych rzeczy, wpada w zły nastrój, a nawet w histerię... Na szczęście cała rodzina dba o rozwój tego małego geniusza. 




Bastian nauczył się już wchodzić po schodach i ruszać się w rytm muzyki. I nie tylko.

Bastian: Mamo, moja pupa juś ziobiła kupke!

Maja nie może sobie czasem przypomnieć, jak wyglądało jej życie bez Bastka.

Maja:... i żyli w odległej krainie, zwanej Abrakadabrowo, gdzie można było kupić prawdziwego smoka.





Bastek jest porannym ptaszkiem. I już z samego rana chce się uczyć.

Maja: To już powinieneś umieć, no, to co tutaj widzisz?

Jace: A to jest liczba 9. Powtórz, dzie-więć.

Maja w głębi duszy sama jest trochę dzieckiem, więc zabawy z Bastkiem sprawiają jej dużo frajdy. Aż zupełnie zapomniała, że dzisiaj Strachudła... Może jednak się przebiorą?





Maja: Super, że dołączyliście! 

Dominik: Miałaś fajny pomysł z tą zabawą w żłobku. Niech się dzieci poznają.

Laura: Ty jesteś trzy!

Bastian: A ty jesteś sex!

Maja: O nie! On chciał powiedzieć "six"! Właśnie uczy się liczb z piosenek po angielsku!





Laura: Ja chce piosenki.

Jace: To jest moja lala.

Paweł: On mi zabrał!

Po takim wyczerpującym dniu i zabawie, czas trochę odetchnąć. 





Oczywiście po Strachudłach przyszedł dzień Wspominek. W tym roku wyjątkowo smutny.




Maja jest teraz 4-gwiazdkową celebrytką i dostaje od fanów mnóstwo wiadomości. Przeważnie bardzo miłych, co łechce jej próżność. Ma szczęście, że przez jakiś błąd nie dostała już więcej dziwactw od sławy. 




 

Bas: Dawno, dawno temu, była sobie mama. I koniec. 

Jace: To może pójdziemy się jeszcze pobawić na placu wodnym?

Bas: Patrz, tato. Ja biegam. Po wodzie sobie biegam. 





Wieczorem zabawa przeniosła się do domu Drozdów.

Maja: Bas wszystko nam już umie powiedzieć. Straszna gaduła z niego. 

Bas: Lisek skacze, kic, kic. Nie skacz lisku.

Laura: Niedobry lisek.

Romek: A po co lisek skacze?




W końcu są urodziny bliźniaczek, Basi i Marysi. Zebrało się całe osiedlowe przedszkole. I bliźniaczki dołączyły do paczki.




Podczas dobrej zabawy nie wiadomo kiedy zdobywa się nowe umiejętności. Bastian rozwinął już maksymalnie umiejętność poruszania się i wyobraźni.




Niestety, wszystko, co dobre, szybko się kończy.

Laura: Nie chce do domu. Ja się jeszcze bawię.

Jamar: Ale skarbie, już jest późno, musimy wracać, patrz, inni rodzice też już zabierają dzieci.

Laura: NIE!

Ciekawe, co z nich wyrośnie.




Pozostała jeszcze nauka liter i maksymalne rozwinięcie umiejętności myślenia. No i oczywiście zapoznanie z prawdziwą sztuką. Która wywarła na młodym duże wrażenie. Może trochę za duże.

Jace: Nie! Bas! Nie wolno!

Bas: Dlaciego?

Jace: Bo zniszczysz.

Bas: Dlaciego?




Maja i Bastian mają dynamikę Kawalarzy. Myślę, że to bardzo pasuje do Mai, biorąc pod uwagę jej dziecinną cechę i ogólnie jej nastawienie do życia i wcześniej do dzieci.




Jace: Znalazłem dla nas idealny dom. Teren jest tak duży, że zmieściłby nawet Yamachana. Bas miałby większy pokój, ty porządny gabinet, a ja w końcu mógłbym mieć własne studio fotograficzne. Rodzina Ruano wyprowadza się i zgodzili się nam go sprzedać.



<<<Poprzedni rozdział: 26. KRĄG ŻYCIA

>>>Następny rozdział: 28. BAS DROZD DO DOWÓDZTWA


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA