25. DZIEŃ DZIECKA

Dzień Dziecka to idealny czas na wizytę rodziny i poznanie najmłodszego jej członka! Z tej okazji Maja robi dziś sałatkę ogrodową (bo niewiele więcej potrafi) i wykorzystuje tę unikalną okazję do nagrania filmu zamówionego przez kanał "Jedzenie na ekranie". Sama jest zaskoczona, że tak dobrze jej poszło!




W końcu dziadkowie przybyli poznać swojego pierwszego wnuczka. 

Anna: Ależ on rozkoszny.

Klara: Pamiętam, jak Maja i Bea były takie malutkie .

Maja: Chyba muszę go już położyć spać.

Klara: Daj go mnie, niech utulę swojego prawnuka do snu. 




Klara: Chodź, kochanie, babcia położy cię spać. Na pewno wyrośniesz na wspaniałego człowieka. Mnie już tutaj nie będzie, ale będę cię obserwować z góry. Dobranoc, aniołku.





Maja: A co u Beaty?

Filip: Wyznała w końcu Vaei, że jest syreną, a on odkrył, że zawsze czuł się dzieckiem wysp, i powiedział, że chce z nią dzielić syreni świat.

Klara: Został syrenem?

Filip: Trytonem, mamo!

Klara: Zwał jak zwał. 




Anna: ...Więc porozmawialiśmy z babcią i wszyscy wspólnie ustaliliśmy, że dom w Sulani zostanie dla Beaty i Veai.

Filip: A my wprowadziliśmy się do babci, żeby nie była sama i żeby pomóc w domu.

Maja: Myślę, że to świetne rozwiązanie.





Filip: Ale Was oczywiście też nie zostawimy w potrzebie. Plus nadal podtrzymuje ofertę pomocy przy Bastku.

Maja: To może jutro? Akurat oboje z Jace'm pracujemy.

Anna: Jednego dnia przyjedzie tata, a drugiego ja. Ale obiecujemy nie narzucać się za bardzo. 




Maja: A Izi jest w ciąży! Będą mieć bliźniaki, uwierzysz??

Anna: O Maxisie! Jak one sobie poradzą w czwórkę w tym małym mieszkanku?

Maja: Pewnie niedługo będą szukać czegoś większego...





Klara: Mam dla was mały prezent. To tak na przyszłość, żebyście i wy mogli zamieszkać w czymś większym i przede wszystkim własnym.

Maja: Babciu... Jejku... Nie musiałaś!

Klara: A co mam niby robić z tymi wszystkimi pieniędzmi? Niech wam dobrze służą. Kocham cię, wnusiu. 





Babcia Klara tak dobrze położyła Bastka do snu, że wcale się nie obudził, nawet po olbrzymim wycieku z pieluszki. Narratorka nie od razu zauważyła i tak, pieluszka została zmieniona dopiero nad ranem, gdy obudził ich dzwonek do drzwi i przyjazd dziadka Filipa.





Dziadek Filip szybko przejął stery opieki nad małym Sebastianem.

Filip: No proszę, bawię się z tobą dopiero od 2h, a już nauczyłem cię chwytu i obrotu na plecy! Chyba dobrze mi idzie! To co porobimy dalej? Już wiem! Wiesz, twój dziadek zawsze był bardzo aktywny, więc pójdziemy sobie na energetyczny spacer!





Maja wróciła z pracy.

Maja: Jest mój tata?

Jace: Jeszcze na spacerze z Bastkiem.

Maja: A ty jesteś bardzo zajęty?

Jace: Właśnie skończyłem projekt do filmu, a co?

Maja: Jak to co? Mamy wolny dom i przynajmniej 15 minut!




Po spacerze trzeba było zmienić pieluszkę. Maja szybko pożałowała, że się do tego wyrwała, bo została od góry do dołu osiusiana. 

Maja: Poleż tu chwilkę. O ty skubany, już się sam odwracasz na brzuszek? 

Tymczasem Filip postanowił pomóc jeszcze z naczyniami i śmieciowymi krzakami.





Nad ranem przed wyjazdem Filip jeszcze zrobił im śniadanie.

Maja: Dzięki tato, za wszystko.

Filip: To była przyjemność.

Po dniu z dziadkiem, Bastek pierwszy raz przespał całą noc! I obudził się w tak świetnym humorze, że aż zaczął gaworzyć.





Ale już odłożenie na matę mu się nie spodobało. 

Maja: O Maxisie, Bastek, czy to jakaś twoja zemsta, że cię na chwilę tu zostawiłam? Mama też czasem musi siusiu. I teraz oboje musimy się wykąpać. Eh, powiedz, co ja mam z tobą zrobić.





Czysty i przebrany, Bastek zademonstrował Mai swoją nową umiejętność.

Maja: Ty już siadasz! Cudownie! Jak przyjdzie babcia, to spróbujemy w końcu karmienia w krzesełku!

Bastek: A gu, ga ga. [Patrz mamo, zaraz też włożę sobie stopę do buzi!]





Anna: Ooo, ktoś ma tu chyba duży apetyt. Bardzo dobrze! Na początek puree z marchewki. No proszę, stare sprawdzone zupki zawsze najlepsze, a nie jakieś nowoczesne wymysły. Jak puree z awokado, kto to widział dawać takie coś dzieciom. A co ty robisz?! O ty psotniku! 




Babcia musiała iść do łazienki, a tymczasem Bastek uznał, że woli łapać nos Pianki niż zabawki. 

Pianka: Hau hau! [Ani mi się waż, mały człowieku, nie dam ci mojego nosa! I kiedy w ogóle nauczyłeś się pełzać? Państwo powinni cię lepiej pilnować. No dobrze, chodź, ja cię popilnuję.]




Tymczasem Maja miała niesamowite szczęście w pracy. Wygrała transmisję swojego kanału podczas okna transmisji swojego ulubionego influencera! Co tu dużo mówić, Maja zdobyła wielu nowych obserwujących i zapewniła sobie pozycję sieciowej liderki. 




Po południu rodzinka wybrała się do parku. To był bardzo miło spędzony czas. Bastek odblokował nowy etap, a Hunter pokonał tor przeszkód z zaledwie 1 błędem. 




Kilka zdjęć na pamiątkę do rodzinnego albumu musi być :D




<<<Poprzedni rozdział: 24. TRYB RODZICIELSTWO

>>>Następny rozdział: 26. KRĄG ŻYCIA


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA