23. ROLLERCOASTER

Niespodziewany wynik testu wytrącił Maję z równowagi. Nie jest pewna, co teraz zrobić. Nie chciała mieć dzieci, jeszcze nie teraz, nie w tym momencie swojego życia. To za wcześnie. Będzie musiała o tym porozmawiać z Jace'm. I zrobi to. Ale już po powrocie. 




Wracając, zawitali jeszcze do Windenburga, po pieski.

Maja: Dziękuję babciu, że się nimi zajęłaś.

Klara: To była przyjemność. Przynajmniej miałam towarzystwo i co robić. I powiem ci, że Karmelkę i Tofika to bym chętnie zatrzymała. Co ty na to?

Maja: To co, zostajecie u babci Klary? Chyba się zgadzają.




Klara: Cieszę się, że wyjazd się udał.

Maja: Było naprawdę cudownie.

Klara: Ale ty Maju, wyglądasz jakoś inaczej...

Maja: Coo? Nie, wcale nie, wyglądam zupełnie tak samo, babciu.

Klara: Przede mną nic się nie ukryje. Ale jak będziesz chciała, to sama powiesz.




Maja wie, że musi porozmawiać z Jace'm, ale to nie takie łatwe.

Jace: O co chodziło tam u babci Klary?

Maja: Co?

Jace: Powiedziała, że wyglądasz inaczej.

Maja: No więc... tak, muszę ci coś powiedzieć.




Maja: Więc dzisiaj, jeszcze przed wyjazdem, źle się poczułam. I myślałam, że to przez pizzę... Ale to nie była pizza...

Jace: Czy to jest...? Czy to jest to, co myślę? Maju, czy to znaczy, że będziemy mieć dziecko?

Maja: Tak. Chyba tak.




Jace: Ale czemu jesteś smutna? Przecież to dobra wiadomość.

Maja: Wcale nie. Ja jeszcze nie chciałam dzieci. Dopiero zaczynam karierę. Dopiero się pobraliśmy, jeszcze nie zdążyliśmy się sobą nacieszyć.

Jace: Ale przecież jedno nie przeszkadza drugiemu. Ja też nie sądziłem, że tak szybko to wszystko się potoczy. Ale zobaczysz, damy sobie radę, będę cały czas przy tobie. Będziemy wspaniałymi rodzicami. 




Rano Maja ma lepszy nastrój. Może rzeczywiście nie ma się co zamartwiać? Najlepiej zabrać się do pracy, dostała przecież zlecenie na reklamę najnowszej konsoli. Może nagrać jakiś filmik ze strojami z jakiejś gry? 

Ale w trakcie zmiany strojów i kręcenia nagle ją zemdliło.




Maja: Kogo ja chcę oszukać, Pianko? To nie miało tak być! I dlaczego jestem taka obolała? Ciąża to miał być piękny stan, a ja od samego początku jestem napuchnięta i mnie ciągle mdli! To jest jakaś masakra!!

...I tak zamiast przebieranek, powstał pomstujący vlog, który, jak się okazało, był strzałem w dziesiątkę. 




Czas na badania.

Lekarka: Wszystko wygląda dobrze. A tutaj ta kropka, to główka. Gratulację, to zdrowy chłopczyk! Trzeba jeszcze wykonać parę badań i możecie wracać do domu.




Maja: Pobieranie krwi? Naprawdę? I co jeszcze? O Maxisie, niech już będzie po wszystkim.

Pielęgniarka: Proszę się nie stresować, to zajmie tylko o chwilę. O, i już po bólu. Wyniki powinny być jutro.

[Na szczęście wszystkie wyniki były w porządku.]




Jace: Widzisz, nie było tak źle.

Maja: Jasne, bo to nie ciebie kłuli! Jak inne kobiety to wytrzymują? Przecież ciąża to męczarnia. 

Jace: Mam pomysł, zrobię ci kolację i masaż, i sobie trochę odpoczniesz.  Zobaczysz, jutro rano na pewno poczujesz się lepiej.  




Jednak rano...

Maja: AAAAAAA!

Jace: Co się stało?

Maja: Jestem gruba! Nie widzisz? Nawet nie mam siły wstać z łóżka! Jestem gruba, brzydka i nieudolna!

Jace: Nieprawda. Jesteś piękna! I nosisz w brzuchu naszego wspaniałego synka. Dzień dobry, maluszku. Jestem twoim tatą, wiesz?




Jace: I masz najpiękniejszą i najwspanialszą mamę na świecie. 

Maja: Przestań...

Jace: A mówiłem już, że jest też bardzo seksowna? I że zaraz jej pokażę, jak bardzo jest seksowna i jak bardzo ją kocham?



W końcu należało też urządzić pokój dziecięcy. Wybrali się więc do sklepu. 

Maja: Nie wierzę, że poświęciłeś swoją siłownię.

Jace: Na razie musi wystarczyć. A z czasem się pomyśli. 




Nazajutrz było Święto Wiosny i urodziny Anny, więc wybrali się do Sulani. Idealny moment na małe Bociankowe z zaskoczenia... Niestety spóźnili się na torta, ale rodzina była zbyt zaaferowana stanem Mai, żeby robić jakiekolwiek wyrzuty. 

Klara: Ha! Wiedziałam!

Anna: I nic nie powiedziałaś?!




Filip: Jakbyście potrzebowali pomocy, to dawajcie znać, w końcu jestem na emeryturze, mam masę czasu. 

Klara: Ciekawe, jakie geny odziedziczy! Myśleliście już o imieniu?

Bea: Tylko nic dziwacznego. Może Florek? Albo Sebastian?

Maja: Pomyślę.

Filip: Hola, hola, u Drozdów imię jest zawsze losowane!

Anna: Taka tradycja!




Jace: Droga szwagierko, co ty w zasadzie robisz?

Filip: No właśnie...

Anna: Beata...?

Bea: To tylko ten idiotyczny lokalny plan działania Wolna miłość. Dla dobra moich relacji z siostrą, udawajmy wszyscy, że to tylko przyjazny i uzdrawiający, syreni masaż. 




Jace: Jak się czujesz?

Maja: A wiesz, że bardzo dobrze. Te ostatnie dni... było mi bardzo ciężko i to wszystko spadło na mnie tak nagle. Ale teraz czuję wreszcie jakiś taki wewnętrzny spokój. Myślę, że naprawdę wszystko będzie dobrze. 




Mała sesja brzuszkowa.




Maja: Robisz wegetariańskie, prawda?

Jace: Tak, wegetariańskie. Proszę, gotowe.

Maja: Jednak nie chcę hamburgerów. Może zrobiłbyś pieczone banany?

Jace: Pieczone banany, raz! Tylko nie zapomnij później, jakim dobrym mężem jestem.



W nocy Maja obudziła się coś przekąsić, kiedy nagle zaczął się poród. Początkowo Jace trochę panikował, ale szybko się uspokoił i wziął sobie do serca swoją rolę.

Jace: Oddychaj, wdech, wydech.

Maja: A co ja niby cały czas robię?!




Ćwiczenia na piłce zdecydowanie przyspieszyły cały proces, chociaż i tak spędzili w szpitalu całą noc i już świtało.

Maja: Pani doktor, mąż może mi towarzyszyć przy porodzie, prawda?

Jace: W sensie, że przy całym?

Maja: Tak, Jace! Przy całym! Nie irytuj mnie już!!!




W końcu nadszedł ten moment. I na świat przyszedł mały Sebastian. Imię oczywiście wylosowane. Naprawdę.

Maja wzięła w ramiona swojego małego synka i przytuliła go do piersi, a on momentalnie się uspokoił. I w tej chwili Maja zrozumiała, że już zawsze będzie kochać tę maleńką istotkę i zrobi dla niej wszystko. 



<<<Poprzedni rozdział: 22. PO PROSTU RELAKS

>>>Następny rozdział: 24. TRYB RODZICIELSTWO



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA