19. OBIAD

Już następnego dnia cała rodzina została powiadomiona o zaręczynach. Maja była przeszczęśliwa, dzieląc się tą radosną nowiną. Jace również podzielił się wieściami ze swoją rodziną... Jedynie pieski zupełnie nie rozumiały tej ekscytacji i bawiły się z królikami z kurzu. 




Jace: Więc, mój tata zaprosił nas na obiad w ten wtorek. W końcu cię przedstawię całej rodzinie.

Maja: Ten wtorek? Całej rodzinie? Tak oficjalnie? Nie mogę najpierw poznać tylko twojej siostry na złamanie lodów? To strasznie mało czasu na przygotowania! 

Jace: Hej! Spokojnie, to tylko obiad.




Maja: Tylko obiad?! Czy ty wiesz, co mówisz? Nasze rodziny się nie lubią. Muszę im się pokazać z jak najlepszej strony!

Jace: Oj tam, ciebie pokochają od razu.

Maja: A jeśli nie, to co wtedy?

Jace: Yyyy...

Maja: Dlaczego się zająknąłeś? DLACZEGO?!




Na szczęście stres związany z obiadem chwilowo minął, gdy Maja odwiedziła Izi i Enue, by podzielić się z nimi wiadomościami. Izi też się wzruszyła na wiadomość, że pierścionek wykonał dziadek Akito. 




Dziewczyny zgodziły się oczywiście być druhnami Mai. Data została wybrana - Dzień Miłości, tak jak ślub rodziców Mai. Izi i Enue akurat zdążą wrócić ze swojej podróży poślubnej. 

Enue: To dlatego tak nagle się zawinęliście podczas ślubu.

Maja: No cóż...





Maja: No i jest ten obiad u Laurentów. Trochę się stresuję.

Izi: A czym tu się stresować?

Maja: Chcę, żeby mnie polubili i żeby nie zniszczyli mojego idealnego ślubu. Po prostu, proszę, pomóżcie mi wybrać coś odpowiedniego do ubrania na tę okazję. 

Izi: Zakupy? To zawsze!




Tymczasem Maja wróciła do pracy. Ma bardzo mocne postanowienie noworoczne, żeby awansować, jednak na drodze nadal stoi jej Leinani. Maja postanowiła ją sabotować. Więc kiedy Monika poprosiła o opinię o pracy Leinani, Maja nie pozostawiła na niej suchej nitki. Dodatkowo udało jej się skraść pomysły Leinani i sama je opublikowała!




Rozochocona swoimi małymi "sukcesami", Maja zaczęła rozpowiadać głośno, co myśli o Leinani. Jednak dostała rykoszetem, bo Monice nie spodobało się jej zachowanie. Maja została uświadomiona, że ostatnio jest strasznie zadufana w sobie! No cóż, może tak właśnie jest, i może Maja dopiero się rozkręca!




Izi: Jesteś pewna, że chcesz kupić sukienkę na obiad tutaj?

Maja: Oczywiście! Patrzcie, ile tu skarbów. Na przykład ta pomarańczowa jest niezwykła. Orientalny styl z ostatniego dodatku!

Enue: Właśnie ktoś ją przymierza.

Maja: Udawaj brak zainteresowania, może ją odłoży.





Maja: Może nawet znajdę jakąś sukienkę ślubną vintage? 

Izi: Hmm...

Maja: Zawsze mogę ja trochę przerobić! Dzień dobry, na razie wezmę tylko tę pomarańczową. A będą jakieś dostawy sukien ślubnych? 

Sprzedawca: Trzeba sprawdzać, kochanieńka, najlepiej codziennie.

Izi: Hmm...





Nadszedł wtorek.

Maja: A więc to jest twój rodzinny dom? Ile on ma pięter?

Jace: Tylko trzy.

Maja: Nic nie przynieśliśmy. Żadnego wina, ani kwiatów. Co za leniwa Narratorka. No cóż, muszę więc ich zachwycić siłą swojego uroku osobistego.

Jace: Będzie dobrze, zobaczysz.




Hector: Wchodźcie, wchodźcie. Dawno cię tu nie było, synu. A ty pewnie jesteś Maja, miło mi cię poznać, mów mi Hector.

Maja: W zasadzie można powiedzieć, że już się znamy, chociaż ostatnim razem ledwo sięgałam do stołu.

Hector: Ach tak? Chyba nie kojarzę...




Greta: Braciszku! Kopa lat! A to musi być słynna Maja Drozd!

Hector: Drozd... coś mi to mówi...

Maja: Ha! Jeszcze nie taka słynna! Greta, tak? To może uścisk? W końcu zostaniemy siostrami!

Greta: No, no, nie przesadzajmy z tymi siostrami. I uściskami.




Greta: Jace mówił, że działasz w social mediach, ale w ogóle cię nie kojarzę. Jaka branża, tak z ciekawości? Modę chyba możemy wykluczyć. 

Maja: Ja...

Greta: Nie zrozum mnie źle, to naprawdę... urocza sukienka. Ale no, nie każdy może nosić Sentate. Ale nie stójmy tak w drzwiach, obiad już podano. Jeszcze zdążymy poplotkować.




Dopełniono tylko reszty prezentacji rodziny. Tak więc obecna żona Hectora, Lara, którą poślubił po śmierci Hilary. Wojciech, młodszy brat Jace'a. I Przemysław Bjergsen, mąż Grety (a wnuk Clary i Bjorna Bjergsenów). 

Maja: Pięknie wszystko wygląda, pani Laurent.

Lara: Oh, dziękuję, ale mów mi Lara. I nie jestem panią Laurent. Z szacunku dla Hilary, z którą się przyjaźniłam, nie zmieniłam nazwiska. 




Greta: Skoro jesteśmy już wszyscy, ja i Przemek chcielibyśmy coś ogłosić. Ale najpierw... służba, nalejcie wszystkim wina!

Lara: Czekamy zatem na te dobre wieści.

Greta: Spokojnie, nie zawiedziesz się. I może wstrzymaj się jeszcze chwilę z piciem. 




Greta: Zatem, tato, pragnę ogłosić, że już wkrótce doczekasz się dziedzica! Jestem w ciąży!

Maja: Gratulacje! Jaka wspaniała nowina!

Greta: Dziękuję. Oczywiście my również gratulujemy Wam zaręczyn.

Hector: Dziedzic! Wspaniale! Wypijmy więc za tę wiadomość. 




Hector: Mogę teraz spać spokojnie, wiedząc że dom i nieruchomości nie przepadną dla jakiegoś NPC czy innego plebsu. 

Maja: To wspaniałe, że wasz dom jest dziedziczony z pokolenia na pokolenie i że mieszkacie wszyscy razem. To by nie zadziałało w naszym przypadku. Nie wyobrażam sobie całej naszej rodziny mieszkającej w małym domu w Sulani.

Hector: Sulani?




Greta: No tak, ty jesteś z Sulani! Cudowne widoki, choć niezrozumiała dla mnie kultura. Pewnie będziecie tam wyprawiać ślub?

Maja: W zasadzie jeszcze nic nie planowaliśmy. Jedynie datę - Dzień miłości, jak moi rodzice. 

Greta: Mogę pomóc w przygotowaniach!

Jace: To miłe, ale chyba poradzimy sobie.



Greta: A jak TY myślisz, Maju? Moglibyście wyprawić ślub tutaj, w Tartosie! We wszystkim bym ci pomogła. Już to widzę oczami wyobraźni, byłoby idealnie! Idealny ślub!

Maja: Myślę, że to doskonały pomysł. I przy okazji poznamy się bliżej.




Greta: No to ustalone! Cudownie. A teraz, kochani, jedzmy! Nie wiem, jak wy, ale ja już umieram z głodu!

Reszta obiadu przebiegła dość spokojnie, na normalnych, przyjaznych rozmowach. Tylko Hector bardzo mało się odzywał. 




Maja: Chyba było w porządku? Twój tata zdaje się już nie pamiętać całej sytuacji z moimi rodzicami. A twoja siostra na początku zachowywała się dziwnie, może to przez ciążę, ale potem była już bardzo miła! Myślę, że przygotowania do ślubu nas do siebie zbliżą. Już nie mogę się doczekać!

Jace: Widzisz, mówiłem, że wszystko będzie dobrze. W sumie, nawet cieszę się, że Greta pomoże w przygotowaniach. Pomimo swoich wad, moja rodzina jednak ma doświadczenie w tematach ślubnych. 





Hector: Do tego ślubu nie może dojść. Nie chcę w rodzinie nikogo z tych durnych Drozdów.

Greta: Spokojnie, mam plan. Ten ślub to już historia. 

Hector: Oby.




<<<Poprzedni rozdział: 18. POWIEDZ TAK 

>>>Następny rozdział: 20. POWIEDZ COŚ



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA