10. FOTOGRAFIA
Maja zrobiła zakupy, korzystając z faktu, że Narratorka wrzuciła sporo nowych CC od Boschiany! Nowa praca, nowy look, trzeba dbać o stylówkę.
Maja: Coś się w Tobie zmieniło.
(Powiedziała, rzucając podejrzliwe spojrzenie i jeszcze bardziej podejrzliwie wykrzywiając ręce :D)
Jace: To pewnie mój zupełnie świeży dyplom ze Sztuk Pięknych.
Maja: Gratulacje! Nie wiedziałam, że to już! Ale nie, to nie to. Już wiem! Masz zarost!
Jace: Ależ ty spostrzegawcza, haha.
Maja: Jak w ogóle wybrałeś te studia?
Jace: Pomyślmy... Mój ojciec chciał, żebym poszedł na ekonomie i przejął potem rodzinny biznes. Ale ja nie chciałem się w to mieszać. Tam są jakieś brudne interesy. Któregoś dnia dostałem od babci aparat. Spojrzałem przez obiektyw i zobaczyłem zupełnie inny świat! Jakbym patrzył oczami innej osoby i mógł tworzyć własną rzeczywistość. Światło, kontrast, kolory, to było niesamowite uczucie!
Maja: Łał! Są naprawdę dobre! Spodobałyby się mamie, ona jest prawdziwym znawcą sztuki. A to jest czysta perfekcja!
Jace: Tak... czysta perfekcja... Maju, chciałbym ci coś powiedzieć.
Maja: Ojej, muszę dziś jeszcze powkuwać na egzaminy. Co chciałeś powiedzieć?
Jace: To może poczekać.
Maja: Dobrze, to do jutra!
Następnego dnia po egzaminach.
Maja: Masz już wyniki?
Enue: Tak! Wszystko zdane!
Maja: U mnie też!
Izi: A ja, moje drogie, mam inne super wieści.
Izi: Nagrywałam wczoraj w studio i nagle dostałam telefon z wytwórni "Nowa Fala". I PODPISAŁAM Z NIMI KONTRAKT!!!
Enue: O Maxisie, TO PLUMSTYCZNIE!
Maja: Gratulacje! Bardzo się cieszę!
*Czego Izi nie wie, a Narratorka uważa to za niesamowity, kolejny zbieg okoliczności, to fakt, że Skye Twilight, który do niej zadzwonił, jest wampirem. Tak. Czy to kolejny wampirzy spisek przeciwko Pogromcy?
Maja postanowiła jeszcze trochę poćwiczyć na uczelnianej siłowni.
Maja: O Maxisie! Przepraszam, myślałam, że jest wolne!
Jace: Nic nie szkodzi, już się ubieram i wychodzę.
Maja: Taak, do zobaczenia. [Ożesz ty Plumbie...]
A wieczorem w Manzanicie gra zespół Tomiego - Renegaci!
Maja jest zachwycona grą swojego chłopaka.
Wokalistka: Zanim powiesz jej, że to był ostatni raz
zanim dzień spłoszy srebrnego ptaka nocy
rozkołysz rozkołysz rozkołysz jeszcze raz...
Maja: Ależ ja mam zdolnego chłopaka.
Tomi: Staram się.
Maja: Nie mówiłeś nic, że macie wokalistkę w zespole. I to taką ładną...
Tomi: Maję? Jest rewelacyjna, jak usłyszeliśmy z Keylonem jej wokal, to od razu ją wzięliśmy.
Maja: Ma na imię Maja? Uh... To świetnie! Świetnie wygląda, świetnie śpiewa, to ma i świetne imię!
Tomi: Zazdrosna?
Maja: Nie, wcale, no co ty.
Maja: Muszę ci opowiedzieć o niezłej akcji, jaką miałam. Zadzwonił do mnie pewien koleś i powiedział, że dostanę spadek po jakimś dziadku, czy wujku, czy dziadku wujka...? Nieważne, w każdym razie, że warunek jest taki, że musimy wziąć ślub. No i nie wiem, czy w to wierzyć czy nie...
Tomi: Pozwól, że ci tu przerwę. Nawet jeśli to prawda, to musisz wiedzieć, że ja nie wierzę w małżeństwo, jestem nieangażującym się Simem.
Maja: Co?
Tomi: Cała ta instytucja małżeństwa to śliska sprawa. Po co to komu. Patrz, moi rodzice tyle lat byli razem bez ślubu i było dobrze.
Maja: Ale w końcu wzięli ślub...
Tomi: Nie rozumiesz mnie!
Maja: No dobrze, może pomówimy o tym kiedyś, na spokojnie.
Tomi: Ależ się zagotowałem. Oddychaj, oddychaj. Uh, już mi lepiej.
Maja: To... dobrze, cieszę się... Ja, muszę iść do łazienki.
Jace: O, tutaj jesteś, fotka?
Maja: Fajnie, że przyszedłeś.
Jace: W zasadzie to już się zbieram.
Maja: Widziałam, że robiłeś zdjęcia podczas koncertu, masz jakieś fajne ujęcia?
Jace: Ee... nie za bardzo, wiesz, światło tu jest kiepskie i...
Maja: No weź, pokaż, przecież widziałam, co potrafisz.
Jace: To naprawdę nie jest dobry pomysł, nie są jeszcze obrobione i...
Maja: Co ukrywasz? Zaraz zobaczymy... Aha... aha... aha...
Maja: Na wszystkich jestem tylko ja.
Jace: Tak. Tylko ty.
Jace: To miało być...
Maja: Jace...
Tomi: Tak myślałem, że to ty, Laurent! Co ty tu robisz, co? [Do Plumbla, jakie niewygodne te stołki.]
Maja: O co ci chodzi?
Tomi: Chodzi mi o to, że Laurentom nie można ufać, oni wszyscy są tacy sami, pazerni, egoistyczni i wyrachowani. Nad jakim lewym interesem pracuje znów twój ojczulek, co?
Jace: Dobra, ja już się zawijam. Przepraszam, Maja. Za wszystko.
Tomi: Tak, spływaj stąd. Wystarczy, że mieszacie w Tartosie swoimi biznesami. A my chyba musimy porozmawiać.
Maja: Tak, chyba musimy.
I na koniec taki smaczek ^^
https://photos.app.goo.gl/ASQi76advVRa9Crz6
<<<Poprzedni rozdział: 9. PROPOZYCJE NIE DO ODRZUCENIA
>>>Następny rozdział: 11. PIĘKNA I BESTIA?
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz