6. MORSKIE OPOWIEŚCI (1)

Przyszły wyniki egzaminów. Maja i Enue zdały. Ale Izi niestety znów oblała, i to te same przedmioty! 

Izi: Zostałam zawieszona! Rodzice mnie zabiją! A mówiłam, że lepiej byłoby studiować w Britechester, babcia Klara nigdy by nie pozwoliła, żeby jedną z nas zawiesili!

Maja: Czy ja wiem, babcia Klara ma mocny kręgosłup moralny...




Maja: Halo? Mama? 

Ania: Dziecko, kiedy nas odwiedzisz? Stęskniliśmy się!

Maja: A wiesz mamo, chyba jutro przyjadę, bo skończył się semestr i mamy krótką przerwę wakacyjną.

(...)

Maja: Nie martw się, Izi, pojedziesz do domu, odpoczniesz, nabierzesz perspektywy, a po powrocie zobaczymy, co da się zrobić z twoim zawieszeniem.




Przed wyjazdem do domu trzeba spotkać się z jeszcze jedną osobą.

Jace: Chciałem cię przeprosić za wczoraj, nie wiem, co we mnie wstąpiło... 

Maja: Rozumiem, też mam za sobą kiepski związek. 

Jace: Nie mówiłem ci o tym wcześniej, ale moja mama umarła jakiś czas temu, wiesz, sąsiedzkie historie... I ogólnie pogodziłem już się z tą myślą, ale kiedy wczoraj Chenoa zaczęła o niej mówić paskudne rzeczy... Po prostu ogarnął mnie szał. 




Maja: Nie musisz się tłumaczyć. U mnie było trochę inaczej. Mój były na mojej imprezie upił się, naćpał, kto go tam wie, jakich modów użył... Potem podrywał moją koleżankę, a potem zaczął się do mnie dobierać. Ależ miałam ochotę go stłuc. 

Jace: Czasem dobrze jest zamknąć pewien rozdział. Kto wie, co nas czeka za następnymi drzwiami?




Maja wróciła do Sulani, ale najpierw całą rodzinę czeka pożegnanie babci Penny. W rodzinnym domu Anny w Windenburgu zebrała się już cała rodzina.

Ania: To wasz dziadek, Gavin Richards, szkoda, że go nie poznałyście. Odszedł jeszcze kiedy byłam dzieckiem. 




Filip: Moje kondolencje dla was wszystkich, pewnie jest wam ciężko.

Bea: Szkoda, że tak słabo znałam babcie. 

Dorota: Ale wyrosłaś, od kiedy ostatnio cię widziałam. Wiesz bardzo przypominasz babcię Penny, zdecydowanie wrodziłaś się w Richardsów i Pizzazzów.

Filip: Rzeczywiście! Za to Maja ma zdecydowanie więcej genów Drozdów.




Ania: Jakbyś czegoś potrzebował Sebastianie, to dawaj nam znać.

Sebastian: Dzięki, siostro.*

Ania: Wszyscy jesteście zawsze mile u nas widziani.

* Sebastian to syn Penny i Marcusa Flexa, z którym Penny się związała po śmierci Gavina. Dorota, Ania i Adrian to dzieci Penny i Gavina. 




Powrót do Sulani dla niektórych jest łatwy. Ale nie dla Ani, która przeżywa trudne chwile. Nie wiadomo, czy to śmierć mamy to wyzwoliła, czy coś innego, ale Ania przeżywa kryzys wieku średniego. Przecież jest znaną i cenioną Krytyk sztuki. Czegóż więc brakuje jej w życiu, skąd nagle te czarne myśli? Im dłużej Ania ogląda najnowszą wystawę morską, tym bardziej jej myśli klarują się, niczym morze po gwałtownej burzy.




Ania: Kochanie, zdałam sobie sprawę, że wszystko w życiu mnie omija. Brakuje mi przygód! Adrenaliny! Przyspieszonego oddechu i dreszczyku wrażeń! 

Filip: W takim razie... czemu się nie wybierzemy na jakąś przygodę? 

Ania: Mówisz poważnie?

Filip: A jak! Ściągniemy jakieś mody, CC, czy coś, coś się wymyśli!




Ania: O rety! To cudownie, że się zgadzasz!

Filip: Dziewczyny są już duże, mogą zostać parę dni same w domu. 

Ania: Kocham cię.

Filip: Też cię kocham. 




Następnego dnia wszystko jest gotowe do drogi. Filip jest w swoim żywiole.

Filip: Ahoj, przygodo!

Maja: Bawcie się dobrze!

Anna: Dziewczynki, żadnych imprez i uważajcie na siebie. 

I wypłynęli. 




Bea: Słyszałaś, żadnych imprez. Powiedziałaś im, że Tomi dzisiaj przyjedzie?

Maja: Tak, wiedzą. Poza tym jestem już dorosła, w przeciwieństwie do ciebie, małolato.

I Tomi faktycznie przyjechał, szykuje się romantyczny wieczór.




Gdzieś na Oceanie Simlanckim. 

Anna: Ależ piękna, bezludna wyspa!

Filip: Myślisz o tym, co ja? 




Podczas gdy Anna próbuje zaspokoić swoją potrzebę przeżywania przygód (i niektóre punkty pewnie uda jej się zrealizować), Bea znów postanowiła podążyć za przeczuciem i poznała nowego przyjaciela!




Tymczasem Maja przeżywa swój pierwszy raz i chociaż nie ma jeszcze porównania, to stwierdziła, że to było bardzo satysfakcjonujące przeżycie i ogólnie bara-bara jej się bardzo podoba. 




Następnego dnia rano. Bea znów przechodzi ciężki etap...

Bea: Ale hałasowaliście w nocy! Stękałaś, jak zepsute łóżko Murphy'ego.

Maja: O Maxisie! Co jest twoim problemem, Becia?

Bea: Jestem Bea, nie Becia, nie mam już 5 lat.

Maja: Serio? Bo zachowujesz się jak rozwydrzony bachor!





Bea poszła szukać pocieszenia w spokojnych wodach sulanijskich. 

Bea: O, przypłynąłeś! Nazwę cię Promyk, bo tylko ty ostatnio rozświetlasz moje dni.

Promyk: Klik, klik, klik [nie smuć się człowieku, płyń ze mną w głębiny, odkrywać podmorskie krainy].

Bea: Hej, nie uciekaj! Poczekaj na mnie! Nie zostawiaj mnie tu!




Bea podjęła decyzję. Postanowiła popłynąć za delfinem. Wkrótce znalazła się na nieznanych wodach. Pogoda też zaczęła się zmieniać. Tylko spokojnie, gdzie się mógł podziać Promyk? O nie! To zdecydowanie nie był Promyk! Lepiej zejść na ląd...




W samą porę, bo pogoda robiła się coraz gorsza. Ale gdzie ona trafiła? Co to jest za miejsce? Hop, hop! Czy ktoś tu w ogóle mieszka? 

Dziewczyna: Hej! Skąd się tu wzięłaś? Chodź do środka, bo całkiem zmokniesz.




Bea: Jestem Bea, przypłynęłam tu za delfinem, ale się zgubiłam. 

Dziewczyna: Biedactwo, chodź ogrzejesz się, niczym się nie martw. Jestem Maira. Pewnie jesteś głodna, jedzenie będzie zaraz gotowe. A to moje siostry, Viviane i Ava.




Bea: Ale ciekawe miejsce!

Ava: Tak, to dobra kryjówka przed nieprzychylnymi spojrzeniami.

Bea: Przydałoby mi się takie miejsce.

Maira: Możesz tu zostać dzisiaj, przecież nie wrócisz o tej godzinie do domu, na pewno padasz ze zmęczenia.

Bea: Faktycznie, nagle poczułam się bardzo zmęczona.




Bea: Chyba zdrzemnę się na chwilę...

Viviane: Jesteś tego pewna, Maira?

Maira: To jedyny sposób.

Ava: Obyś się nie myliła.



<<<Poprzedni rozdział: 5. DEJA VU

>>>Następny rozdział: 7. MORSKIE OPOWIEŚCI (2)




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA