5. DEJA VU

Po ostatnich wydarzeniach Maja kupiła Piance obrożę z informacją o właścicielu.

Maja: Proszę, już mi się tak nie zgubisz, mój kochany piesku. 




Tak jak sobie obiecały, dziewczyny poświęciły niedzielę na naukę i przygotowywanie prac semestralnych. Siedziały nad wszystkim aż do wieczora. Niestety Maja padła w domu ze zmęczenia i zupełnie zapomniała o koncercie Tomiego.





Wydaje się, że Maja dobrze zaczęła semestr, jeśli chodzi o naukę.

Jace: Kogo to ja znów widzę, ciągle na siebie wpadamy, Piękna!

Maja: Wybacz, ale nie mam siły na rozmowę, jestem wykończona, zakuwałyśmy do późnej godziny, a dziś od rana zajęcia.

Jace: Pozwól zatem, że zrobię ci kawę z rodzinnego tajnego przepisu. 




Jace: Sekretem jest... odpowiedni młynek do kawy!

Maja: To jest chyba zwykły młynek z dodatku Spotkajmy się?

Jace: Spróbuj.

Maja: No dobra, daje kopa. 




Jace:... a lama na to: Niemożliwe!

Maja: Hahaha, co za suchar, ale nawet zabawny! 

Jace: Lubię cię rozśmieszać.

Maja: Ej, czy ty ze mną flirtujesz?

Jace: Spokojnie, spotykam się z kimś. Po prostu cię lubię i lubię z tobą rozmawiać.




Izi: Mam dość, musimy dziś się rozerwać. Mój pasek rozrywki znów jest cały czerwony. Co wy na to, żeby zrobić imprezę?

Maja: Piszę się na to!

Izi: No to ustalone!




Maja zadzwoniła do Tomiego, raz, żeby przeprosić go za nieobecność na koncercie, a dwa, żeby zaprosić go na dzisiejszą imprezę. Niestety, Tomi wrócił już do Tartosy, więc nie będzie mógł wpaść. Może uda się spotkać w następny weekend. 




Dziewczyny zaprosiły większość osób, które znały z uniwerku, także część wspólna Placu Eukaliptusowego szybko zapełniła się żądnymi imprez studentami. Pojawił się również ich sąsiad, Kyle, który jak się okazało, również miał słabość do sok-ponga.





Maja: O, przyszedłeś, fajnie!

Jace: Tak, a to jest moja dziewczyna, Chenoa.

Chenoa: Miło mi cię poznać. Podobno masz swojego modowego Simstagrama, chętnie obejrzę!

Jace: I co myślisz o Chenoa?

Maja: Wydaje się bardzo miła. 

Jace: To co? Rewanż sok-pongowy?

Maja: Tak!




Ogólnie to była całkiem przyzwoita studencka impreza!




Po posprzątaniu Maja wróciła do mieszkania i zastała Izi i Enue w dość niedwuznacznej sytuacji!

Maja: Ale jak to?

Enue: Nic ci nie mówiłyśmy, ale to już trwa jakiś czas. 

Izi: Jesteśmy w sobie zakochane!

Maja: Ależ to cudownie! Tak się cieszę!




W czwartek dziewczyny znów się wybrały na wieczór karaoke. Maja chce obronić tytuł. Może to będzie tradycja?

Maja: Idę po drinki. O, hej, też na wieczorku karaoke?

Jace: Tak! Uwielbiam takie klimaty.

Maja: A gdzie Chenoa?

Jace: Ona nie lubi karaoke.




No to zaśpiewali razem. Niestety, nie wygrali.

Maja: Do plumboba, zapomniałam, że nie ma konkurencji w parach, trzeba śpiewać solo.

Jace: Następnym razem!

Izi: To karaoke jednak mnie nie kręci, chodźmy potańczyć.





Enue: Nie ma DJa?

Izi: Oooo... To ja wam teraz pokażę, czego się nauczyłam na Efektach w produkcji medialnej!

Maja: Dajesz! Rozkręć tę imprezę!

Jace: CO DO PLUMBOBA?!





Jace: Chenoa? Co ty wyprawiasz?!

Chenoa: Jace? Myślałam, że jesteś na karaoke...?

Jace: To przecież pomieszczenie zaraz obok, zresztą nie to jest teraz ważne!




Koleś: Hej, nie spinaj się tak, przecież nic takiego się nie stało.

Jace: Nic takiego?! Całowałeś MOJĄ DZIEWCZYNĘ!

Chenoa: A ty? Ciągle spędzasz czas z tą głupią pindą z dziedzictwa, Mają! Nawet teraz!

Jace: Rany, Chenoa, Maja jest moją przyjaciółką! Przestań tak mówić!





Chenoa: Serio? Kto cię tego nauczył? Ojciec też miał takie przyjaciółki na boku? Czy twoja głupia matka lama...

Jace: NIE WAŻ SIĘ TAK MÓWIĆ O MOJEJ MAMIE! MAM DOŚĆ! IDŹ DO PLUMBOBA!




Maja widziała całą sytuację z boku i przypomniała sobie, jak ona się czuła po podobnej sytuacji z Arturem.

Maja: Czy mogę cię jakoś wesprzeć?

Jace: Dajcie mi wszyscy spokój!

I poszedł, zostawiając Maję w stanie szoku.



<<<Poprzedni rozdział: 4. PRZYPADKOWE SPOTKANIA

>>>Następny rozdział: 6. MORSKIE OPOWIEŚCI (1)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA