4. PRZYPADKOWE SPOTKANIA

W ciągu następnych dni Enue postanawia wziąć się za gotowanie, nie mogą przecież jeść codziennie odgrzewanej pizzy.

Maja: Ale pachnie!

Enue: To rodzinny przepis, tradycyjne sulanijskie tosty.




Maja poznaje okolicę, spacerując z Pianką. Umówiła się też z Tomim na weekend. Ktoś tu będzie mieć randkę! Trzeba później iść na zakupy.




Studenckie życie jakoś się toczy. Maja odkrywa, że piłka nożna może być fajna. Izi nie jest pewna, czy nauka to jej mocna strona, wykłady ją trochę przytłaczają. A Enue ćwiczy codziennie jogging, żeby nie stracić kondycji.




Niestety Maja dostała smutne wieści z domu. Jej babcia, Penny, odeszła. I chociaż Maja w sumie słabo ją znała, to jednak była to jej babcia.




Przez nieoczekiwane wieści Maja nie może się skupić na zajęciach.

Student: Hej, my chyba mamy razem Wprowadzenie do dziennikarstwa. Skąd ta smutna mina na tej pięknej twarzy?




Student: Zresztą nieważne, Piękna, znam sposób, który zaraz poprawi ci humor.

Maja: Serio? Sok-pong?

Student: Mówisz tak, bo nie znasz potęgi tej gry! Chociaż spróbuj. Patrz, rzucam z zasłoniętymi oczami!

Maja: I muszę teraz pić, tak? Świetnie...




Maja: Zaraz się odegram... Trafiłam!

Student: I to rozumiem, z uśmiechem ci do twarzy, Piękna.

Maja: Może faktycznie, nie jest taka zła ta gra.




Student: A nie mówiłem, sok-pong górą! Jestem Jace tak w ogóle.

Maja: Maja. Trochę dziwny jesteś, wiesz?

Jace: Haha, nie przeczę, czasem przypał ze mnie. Muszę lecieć na następne zajęcia, do zobaczenia na następnym Wprowadzaniu do dziennikarstwa!



Nadszedł dzień egzaminów. Izi trochę panikuje przed sesją, za to Maja wcale się nie martwi o swoje oceny. W drodze z uczelni wstąpiła na zakupy po strój na randkę, a potem nawet poznała kilkoro nowych Simów i wymieniła się z nimi modowymi nowinkami. 




Jednak egzaminy nie poszły zbyt dobrze... Tak samo jak
mecz rozegrany przez Maję...

Maja: Uwierzycie? Oblałam podstawy komunikacji! JA! Przecież mam nawet cechę Towarzyskiej Simki, komunikację mam w małym palcu!

Izi: Studia są do kitu, chyba je rzucę.

Maja: Ja chyba rzucę piłkę, i tak jestem w tym beznadziejna, a tylko zabiera mi to czas.




Enue: OK, dość użalania się, w weekend uczymy się razem.

Izi: No tak, ty jako jedyna nie jesteś na warunkowym, kujonie.

Maja: W weekend mam randkę z Tomim...

Izi: Przecież chyba nie cały weekend? Daj spokój, niedzielę rezerwuj na zakuwanie.




Następny poranek przyniósł kolejne nieszczęście. Pianka uciekła z domu. Maja poszła popytać sąsiadów, czy jej nie widzieli.

Kyle: O nie... To straszne. Niestety, nie widziałem takiego psa. Dam znać, jeśli zobaczę.




Chociaż Maja nie bardzo jest teraz w nastroju, to jednak poszła na randkę z Tomim.

Tomi: Ładna ta San Sequoia, bardzo kolorowa.

Maja: Prawda? Zupełnie inna niż w Sulani, potrzebowałam tej zmiany. A co u ciebie? 

Tomi: Jestem już studentem drugiego roku Sztuk Pięknych, specjalizacja Muzyka.

Maja: Musisz mnie kiedyś nauczyć grać na gitarze, jak proponowałeś.




Maja opowiedziała Tomiemu o ostatnich smutnych wydarzeniach.

Maja: Najpierw babcia, teraz Pianka. Do tego jeszcze ta sesja tak fatalnie poszła. Mam wrażenie, że jeszcze jedna zła wiadomość i się zupełnie rozsypię.

Tomi: Tak mi przykro, że nie zdążyłaś pożegnać się z babcią. Ale jestem przekonany, że Pianka się wkrótce odnajdzie.

Maja: Mam nadzieję...





Tomi: A egzaminy to wiesz, nie przejmuj się tym, zdasz następnym razem. Słuchaj, gram jutro wieczorem koncert z zespołem w San Seqouoi, w Manzanicie. Może chciałabyś przyjść i się trochę oderwać od codzienności?

Maja: Mamy jutro z dziewczynami dzień nauki, ale zobaczę, co da się zrobić.




Randka dobiegła końca i Maja została zaskoczona pocałunkiem na pożegnanie.

Enue: O rety, to był Tomi? To chyba randka była udana!

Maja: Hehe, tak, było bardzo miło. Ale jeszcze sama nie wiem, co myśleć, mam wrażenie, że wiele nas różni. Zobaczymy. 




Tego samego wieczoru ktoś nagle zapukał do drzwi.

Maja: Jace? Pianka?! O rety, znalazłaś się!!

Jace: No proszę, Piękna, znów się spotykamy. Trochę się ubrudziła. Nie miała żadnej obroży, ale na szczęście zobaczyłem ogłoszenie, które umieściłaś. 

Maja: O Maxisie, bałam się, że jej więcej nie zobaczę, jak ja ci się odwdzięczę? 




Jace: Wystarczy mi sam widok twojego uśmiechu, Piękna. Do zobaczenia następnym razem!




<<<Poprzedni rozdział: 3. STUDENCKIE ŻYCIE

>>>Następny rozdział: 5. DEJA VU


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA