30. SZKOLNA PARA

Niedzielny poranek u Drozdów zaczyna się na słodko, Filip właśnie robi babeczki, bo nie potrzebuje już do tego maszyny do babeczek. Ania pisze felieton z ostatniej wystawy muzealnej, którą oglądała. A Becia nie jest pewna, czy to przypadkiem nie podstęp z tymi słodkimi babeczkami na śniadanie. 




Maja też w końcu wstała. 

Maja: O babeczki! Super!

Ania: Czy ty masz na plecach tatuaż?

Maja: No co ty, mamo, to zmywalny, po wczorajszym balu.

Ania: A właśnie, i jak było?

Maja: Simsownie!




Maja postanawia dzisiaj poinwestować w siebie. Najpierw trochę nauki (żeby następne sprawdziany tak źle nie poszły...). W między czasie miła wiadomość od Artura. Potem trochę ćwiczeń. 




No i poszukiwanie nowych stylizacji w KupCiuszek.

Właścicielka second-handu: Nie, nie, nie. To zupełnie do ciebie nie pasuje. Potrzebujesz czegoś, co odzwierciedli twoją osobowość! Masz, spróbuj to kochana, przyszło wczoraj. Jak coś zawsze służę pomocą! 

Maja: O leży świetnie!

Właścicielka: I pamiętaj, to ty tworzysz styl, a nie odwrotnie!




Filip wybrał się dziś w teren sprawdzić aktualną populację żab w Mual Pelem. I z radością odkrył, że pojawił się nowy gatunek. W drodze do domu podrzucił jeden egzemplarz do Instytutu. Z przyjemnością też zerknął w stronę innych zebranych przez siebie kolekcji.




Na szczęście zdążył wrócić do domu na Ceremonię Gwiezdnych Ryków.

Maja: Tato, możesz usiąść.

Filip: No wiem, ale to ta ekscytacja. Zresztą, na pewno nie wygram nagrody Plumbla. Przecież nie jestem jakimś wielkim odkrywcą czy wynalazcą.

Maja: Nie no, jasne, jedynie co, to naprawiłeś ekosystem całego świata i wydałeś na ten temat kilka książek. Masz rację, zupełne nic. 




Prowadząca: Tegoroczna nagroda Plumbla wędruje do Filipa Drozda! Co więcej, zdobywa on też Gwiezdnego Ryka za najlepszy dokument na temat ekosystemu Sulani!




Przez następne dni Maja promuje swoje nowe stylizacje w sieci. Udało jej się już zebrać niezłe grono obserwatorów. Publicznie wyśmiała też Mateusza za kompletny brak stylu. Oczywiście przerwy głównie spędza, obściskując się z Arturem, który został oficjalnie jej chłopakiem. Niestety sprzyja to myśleniu o niebieskich migdałach na lekcjach...




Na treningach Maja daje z siebie wszystko, a nawet więcej. Cała drużyna ćwiczy intensywnie przed czwartkowym meczem.




I następny dzień w szkole i obściskiwanie na korytarzu. Ale samą miłością Maja nie żyje i jada też czasem na stołówce.

Enue: Yyyyh, nie mam siły z tą moją siostrą. Nie wiem, o co jej chodzi.

Maja: Na pewno o mnie, nadal się na mnie boczy, że nie zbojkotowałam z nią balu.




Nie ma to jak randka w herbaciarni i okazja do lepszego poznania siebie nawzajem.

Maja: Czemu właściwie rodzice wysłali cię do Sulani?

Artur: Nie mogę ci powiedzieć, bo musiałbym cię zabić.

Maja: Hahaha, ale serio, czemu?

Artur: Nie chcę o tym rozmawiać ok?




Artur: Po prostu, nie jest to coś, czym chciałbym się chwalić. 

Maja: O moja Narratorko! Nie oglądaj się, ale ktoś za tobą właśnie nosi jedną z wypromowanych przeze mnie stylizacji!

Artur: No co ty? To simownie! Musimy to uczcić w czwartek po meczu. Będziesz mi kibicować, prawda?




Do sprawdzianów coraz bliżej, Maja w sumie stara się uważać na lekcjach, ale kiepsko jej to idzie, co nie uszło uwadze nowej nauczycielki...

Pani Garcia: Nie obchodzi mnie, czy jesteś z dziedzictwa, czy nie. Jeśli chcesz zdać, to musisz się postarać, jak wszyscy. Radzę skupić się bardziej na matematyce, a mniej na tym, co na siebie założyć.




Ale Maja długo się nie przejmowała słowami pani Garcia, bo dostała notyfikacje, że wszystkie jej stylizacje na Trendi sprzedały się jak świeże bułeczki! Nareszcie za zarobione pieniądze może sobie kupić najnowszy zestaw od Joliebean!




Maja: To co tam słychać? W pracy wszystko dobrze?

Ania: Czego potrzebujesz córko?

Maja: Bo wiesz mamo, tak pomyślałam, czy mogę urządzić w piątek po szkole imprezę? 

Ania: Jeśli przyniesiesz piątkę ze sprawdzianów, to tak.

Maja: Yyy... Piątkę? Ja? Załatwione!




Jeszcze tylko wieczorny trening z Pianką przed spaniem.

Maja: Grzeczna dziewczynka.

Pianka: Hau hau! [Powinnaś się raczej uczyć, niż ze mną bawić, ale ci wybaczam.]




Następnego dnia od rana wszyscy w szkole już żyją wieczornym meczem. Rozeszła się też wieść o imprezie u Mai. Kaliya chyba nie zamierza przyjść. 

Artur: Ty to potrafisz człowieka uskrzydlić. Trzymaj kciuki podczas meczu!



A po meczu drużyny świętują.

Blondyn: Czy mam przyjemność z piękną Mają?

Maja: My się znamy?

Blondyn: Malcolm Landgraab. Kuzyn Artura.

Maja: Nie wiedziałam, że Artur ma kuzyna.

Artur: Co ty tu robisz?!




Malcolm: Myślałem, że się ucieszysz, kuzynie. Mam nadzieję, że nie masz mi już za złe ostatniej akcji. Tyle czasu minęło, słowo harcerza, że się zmieniłem!

Artur: Przecież nie jesteś harcerzem. Hehe, no dobra, niech ci będzie!

Maja: To może ty też, Malcolm, wpadniesz jutro do mnie na imprezę?




Maja: No dobra, pokaż ten swój słynny manewr. Do boju Bojowniki!

Maja jest wyraźnie zauroczona Arturem. I chociaż Artur też zdecydowanie żywi do niej jakieś  uczucia, to jednak martwi mnie ten skrajny brak zgodności charakterów. 



<<<Poprzedni rozdział: 29. BAL JESIENNY

>>>Następny rozdział: 31. ŻAŁUJĘ, ŻE CIĘ ZNAŁAM


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA