31. ŻAŁUJĘ, ŻE CIĘ ZNAŁAM

Czas piątkowych sprawdzianów - Maja próbuje dać z siebie wszystko, chociaż pytania nie są łatwe.




Jednak jak widać odrobina nauki połączona z kreatywnością, oraz odpowiednia motywacja, odniosły zamierzony skutek i Maja tym razem zaliczyła na najwyższą ocenę wszystkie sprawdziany.

Pani Garcia: Wiedziałam, że za tymi kolorowymi ubrankami skrywa się mądra dziewczyna. Nie zaprzepaść tego!




W domu Maja pochwaliła się ocenami i rodzice musieli dotrzymać obietnicy.

Ania: To my już dzisiaj teleportujemy się do dziadków na Święto Zbiorów.

Maja: I zostawiacie mi cały dom? Łał, mamo, dzięki!

Ania: Tylko niczego nie spalcie. I uważaj jak będziesz się teleportować jutro sama do dziadków.




Maja: Oj mamo, a co mi się może stać,
najwyżej ekran ładowania się zawiesi.

Ania: No i jeszcze jedno. Nie miałyśmy czasu porozmawiać o bara-bara...

Maja: O nie, mamo!

Ania: Po prostu pamiętaj, że nie musisz się z niczym spieszyć.

Maja: No przecież wiem, to nie Sims Średniowiecze...



Rodzice pojechali z Becią, czas zamówić jedzenie, przygotować napoje. No i przygotować siebie. Wszystko gotowe, czas na imprezę.




Goście pomału się zbierają.

Marco Leaonardo: Przyniosłem beczkę z sokiem, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko.

Ananya: Oł jee! Trzeba rozkręcić imprezę!




Przyszli już prawie wszyscy. Prawie, bo nadal nie ma Artura. I przez to sama Maja nie jest w najlepszym humorze. Przynajmniej inni dobrze się bawią. 

Maja: Chyba mnie nie wystawi, co nie?

Enue: No co ty, na pewno zaraz przyjdzie.



Kaliya: Przyjechał jego kuzynek, więc w sumie nie zdziwiłabym się gdyby cię wystawił.

Maja: A ty to byłaś zaproszona? Kaliya, jeśli coś wiesz, to po prostu powiedz. Bo inaczej twoja zazdrość robi się już nudna.




W końcu przyszli oboje, Artur i Malcolm.

Artur: Chodź do mnie, maleńka.

Maja: Yh... Artur, piłeś już coś?

Artur: Może troszeczkę.

Maja: Czuć od ciebie modem na alkohol.

Artur: No i?!




Malcolm: Uhu, powiało chłodem. Sztywniara! Chodź, mam coś specjalnego. 

Artur: Jesteś pewien? To chyba nie jest w pełni bezpieczne.

Malcolm: Gdyby to było złe, to Narratorka by inaczej świat stworzyła.




Enue: Ktoś tu się chyba mocno ujarał... żenada.

Mai też się to nie podoba.




Malcolm zaczął naprawdę świrować i sabotuje przedmioty. Ujawniła się jego cecha złego Sima.

Za to Artur zaczął sobie nagle pozwalać na przelotne flirty.




Maja: Ej, co ty niby sobie wyobrażasz?

Artur: Konkretnie to ciebie w bieliźnie.

Maja: Musimy porozmawiać! Co w ciebie wstąpiło?

Artur: Nie wiem, ale podoba mi się, że tu mnie zaciągnęłaś.




Maja: CO TY ROBISZ DO WSZYSTKICH PLUMBOBÓW! Jak tak to ma wyglądać, to lepiej się stąd wynoś. I zapomnij, że kiedykolwiek byłam twoją dziewczyną! 




Artur: Dobra, wychodzimy.

Malcolm: Miło było poznać.

Maja: Wręcz przeciwnie. 




Kaliya: Przykro mi, Maja. Słyszałam pogłoski o Arturze. Podobno on i Malcolm nieźle narozrabiali w poprzedniej szkole. Często balowali i sabotowali przedmioty po pijaku. Landgraabowie wyciszyli sprawę i wysłali ich do różnych szkół. Dowiedziałam się przypadkiem.

Maja: Czemu nic nie powiedziałaś?

Kaliya: A uwierzyłabyś?

Maja: Teraz to już nie ma znaczenia. 




Impreza się skończyła. W sumie to był wielki sukces. Tylko nie dla Mai.



<<<Poprzedni rozdział: 30. SZKOLNA PARA

>>>Następny rozdział: 32. RODZINNY CZAS

Komentarze