26. CHAMPS LES SIMS

Rodzice przyjechali po Maję do domu Yuki i Piotrka.

Ania: Ależ wydoroślałaś! Czy to na pewno nadal moja mała dziewczynka?

Filip: Mama dostała awans na konesera kultury, więc jedziemy do Champs Les Sims na wakacje. Mama musi tam ocenić i opisać parę miejsc do pracy, a my przy okazji pozwiedzamy.




Izi: Te nasze imprezy piżamowe były simfastyczne. Trzymaj się kuzynko. Do plumbla!

Maja: Ty też! Do plumbla!




Ekran ładowania nie trwał długo i bez opóźnień teleportowali się w Champs Les Sims.

Ania: Ależ to miejsce jest chic! I jak blisko wieży Simfel i muzeum Plumbru!

Maja: Trochę nie rozumiem, mogliśmy przecież zostać w San Myshuno, ostatecznie stamtąd pochodzi kariera krytyka.

Filip: Ciii, nie psuj mamie zabawy, zapomniałaś, że ma cechę Miłośnika sztuki?




Na pierwszy ogień poszło muzeum D'OrSim.

Maja: To wygląda jak obraz, który może namalować każdy z trochę wyższym poziomem umiejętności...




Mała Becia zasnęła w nosidełku. Zresztą nie tylko ona.

Ania: To już ostatnie dzieło, obiecuję! I wracamy do hotelu.




Maja: Od razu lepiej!

Filip: Te nowe stroje plażowe są naprawdę twarzowe.




Kolacja w restauracji nie obyła się bez małej dramy, chociaż Narratorka nie do końca wychwyciła, o co poszło. 




Wracając, zrobili sobie jeszcze małą sesję pod wieżą Simfel.




Następnego dnia zaczęli zwiedzanie od Katedry Notre Sim. Filip chciał się wymknąć niepostrzeżenie do Moulin Rouge, ale Ania go przyłapała. Maja i Pianka za to podbijają Simstagram w Champs Les Sims. 




Maja: Mamo, możemy zrobić w końcu coś fajnego? Takiego dla mnie?

Ania: No cóż, w  Champs Les Sims faktycznie nie ma wiele do robienia dla dziewczynek w twoim wieku. Ale po obiedzie możemy się przejść do sklepu, myślę, że ci się tam spodoba.

(Becia też się chyba ucieszyła, bo w końcu jej coś zasmakowało, do tej pory żadnej potrawki jeszcze nie polubiła). 




Maja: Czy ja dobrze widzę? CC od Onyx i PowLuny?!!

Ania: Czułam, że ci się spodoba, możesz sobie wybrać, co chcesz.

Maja: SIMFASTYCZNIE!




Ostatni już dzień urlopu poświęcili na zwiedzenie Akademii Sztuk.

Maja: Czy to tutaj mamo studiowałaś historię sztuki?

Ania: Nie, tę prestiżową filię otworzyli całkiem niedawno, za moich czasów mogłam wybrać tylko uczelnię w Britechester. 




Ania: O łał, no tutaj to można dostać kilka nastrójników inspiracji na raz.

Maja: A mnie się podoba tutaj! Szkoda, że w grze nie ma baletu, myślę, że to byłyby zajęcia dla mnie.

Filip: Kto wie, może Narratorka znajdzie jakiegoś moda?




Na koniec zwiedzili jeszcze tylko muzeum Plumbru i porobili ostatnie zdjęcia w centrum.




Filip: Mam nadzieję, że nie będziemy przeszkadzać? Mamy podwójne urodziny córek, rozumie pani... Ale spokojnie, będziemy tylko w czwórkę, bo generalnie zaniedbujemy tradycje dziedzictwa i nie spraszamy całej rodziny na rodzinne uroczystości.

Sto lat, sto lat! Niech nam żyje mała Becia! Nasze żywe srebro, jak mówi nowo wylosowana cecha.




Maja również zdmuchuje świeczki. Ania nagle bardzo posmutniała, widząc jak obie jej córeczki pomału dorastają.

Maja wylosowała cechę infantylna, a oprócz tego ma cechy bonusowe: wysoka samoocena, wzorowa gościnność (za ukończenie aspiracji dziecka), oraz ponadprzeciętne niemowlę (za okres niemowlęctwa).




Maja: Co się dzieje mamo, tak nagle posmutniałaś.

Ania: Ah, bo wiesz, ty i Becia... CO TY MASZ W NOSIE??!!

Maja: Ah, to. To ostatni krzyk mody, tak pisali w Simce. Nie przejmuj się, taki kolczyk można zdejmować.

Ania: ...




A oto Maja stawiająca pierwsze kroki w życiu nastolatki i Becia stawiająca pierwsze kroki w ogóle.



<<<Poprzedni rozdział: 25. LEX LAURENT (2)

>>>Następny rozdział: 27. IMPREZA NA PLAŻY


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA