24. LEX LAURENT (1)

Wracamy do Sulani, gdzie Filip i Ania cieszą się faktem, że chwilowo mają znów jedno dziecko. Filip zażegnał ostatecznie swój kryzys i znów jest w swoim żywiole, pracując na łonie natury. Dodatkowo cieszy go fakt, że dzięki jego działaniom, ślad ekologiczny otoczenia stał się zielony. Zastanawia go tylko nowy budynek, który pojawił się na horyzoncie. Filip jest przekonany, że jeszcze wczoraj go tam nie było. 




Ania znów odzyskuje sylwetkę sprzed ciąży. A Pianka okazała się najlepszą z opiekunek dla Beatki. Plus codzienność nie jest taka ciężka, gdy można nosić dziecko na plecach!




Po całym dniu pracy w terenie Filip wybrał się z kolegami do Piaskowego Baru w Ohan'ali. 

Filip: Idę po drinka, bo od baniek zaschło mi w gardle. Zaraz wracam.




Hector Laurent: ...i otworzymy tu lokale ślubne. Pomyśl tylko, jak ludzie rzucą się do portfeli, żeby mieć ślub w tak bajecznym miejscu! "Sulani - tu się zakochasz na zawsze". Później przyjdzie czas na hotele i inne nieruchomości. Mówię ci, to żyła złota!




Dla przypomnienia: Laurentowie wynajęli Drozdom willę, gdy ci spędzali podróż poślubną na Tartosie. Hector zachęcał ich też bardzo do kupna wina ich produkcji. Jednak dzięki magicznej studni, Ania dowiedziała się o machlojkach Laurentów i rozcieńczaniu wina. Rozstali się w niezbyt dobrej atmosferze. 




Filip: Musimy coś zrobić. Jeśli nic nie zrobimy, oni przejmą wyspy i zrobią tu jakiś turystyczno-komercjalny cyrk. I Sulani już nigdy nie odzyska dawnego wyglądu!

Loario: Zwołajmy jutro zebranie. 




Filip: Dobrze, że wszyscy przyszliście. Musimy porozmawiać o czymś ważnym. 




Filip: Dlatego widzicie, musimy coś z tym zrobić, zaczym będzie za późno. Laurentowie nie mogą tutaj otworzyć swoich nieczystych biznesów.

Ukupanito: Filip ma rację, wczoraj pracowałem jako barman i wszystko słyszałem. Mówili coś o wniosku o pozwolenie na kupno nieruchomości. Decyzja ma zapaść w przyszłym tygodniu.




Filip: Więc nie zostało wiele czasu! Jakieś pomysły?

Alika: To może... sami kupimy te ziemie?

Oliana: Ty tak serio?

Ukupanito: I skąd weźmiemy pieniądze?

Lilliana: Ja mam chyba pomysł. Trzeba spojrzeć na problem od strony prawnej. Jakie są przeciwskazania do kupna nieruchomości na wyspach?




Filip: Loario, ty chyba najlepiej znasz prawo w naszej fundacji.

Loario: No tak! Czemu wcześniej nie pomyślałem! Wszelkie działania uznane za szkodliwe dla środowiska i dziedzictwa kulturowego, są zakazane, jeśli ziemia ma status terenów chronionych!

Filip: Czyli musimy przywrócić Sulani status rezerwatu przyrody! 

Leila: Czyli naprawić ekosystem!

Loario: Mamy to!




Filip: No to do roboty! Jeśli mamy na to tylko tydzień, to trzeba się uwijać!




Filip próbuje też działać inaczej, pisząc artykuły na temat ekologii oraz szerząc wiedzą wśród mieszkańców i turystów. Im więcej osób przekonanych do ich sprawy, tym lepiej!




Filip cały czas prężnie działa wraz z innymi ekologami i ma nadzieję, że ich dotychczasowe działania nie pójdą na marne. Tyle już udało się zyskać!




Filip: Wybacz kochanie, że prawie nie ma mnie w domu, ale ta sprawa z Laurentami jest naprawdę ważna. Cały czas jestem na różnych eliksirach, żeby móc jak najwięcej z siebie dać. Nie wiem, kiedy ostatnio naprawdę spałem!




Filip zebrał słuchaczy i wolontariuszy w Instytucie Badawczym Sulani.

Filip: I na zakończenie pragnę podziękować za tak liczne zgromadzenie dzisiaj! Jesteście wspaniali, a to co robicie przysłuży się wielkiej sprawie! Już dzisiaj te zmiany są widoczne. Wierzę, że wspólnie damy radę powtrzymać Laurentów przed zamianą Sulani w koszmarny turystyczny śmietnik!




Hector Laurent: Co to ma znaczyć? Cóż to za wredna agitacja wymierzona w mój biznes?!! 

Filip: Przedstawiam tylko fakty. Przecież chce pan uruchomić tu biznes weselny na dużą skalę.

Hector: Powinniście się cieszyć, to zwiększy ruch turystyczny!

Filip: Cieszyć?! A zniszczony ekosystem?!





Hector: Ekologia srologia.

Filip: Sulani nie może sobie pozwolić na masową turystykę.

Hilary: I ma nas to obchodzić, bo...?

Filip: Na szczęście wasze poglądy na sprawę nie mają znaczenia. Sprawę uregulujemy prawnie. Będziecie mogli się wtedy co najwyżej sprzeczać z prawnikami.

Hector/Hilary: ...




Filip: Mówię ci, już jesteśmy tak blisko, czuję to. Czasem mam wrażenie, że jeszcze jedna przebadana próbka i wyskoczy komunikat o zieleńszym Sulani.

Ania: Trzymam kciuki skarbie! Ty i twoja grupa macie silne morale. Wiem, że dacie radę! 

Filip: Poprosimy dwa razy Sunset Valley! 

Ania: To pod nadchodzące zwycięstwo! 




<<<Poprzedni rozdział: 23. WAKACJE W MIEŚCIE

>>>Następny rozdział: 25. LEX LAURENT (2)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA