9. NOWA PRACA

W domu Drozdów Maja co rusz osiąga nowe kamienie milowe. Ania jeszcze nie wróciła do pracy, więc może się w pełni poświęcić rozwojowi córki. 

Ania: Chodź kruszyno, przebierzemy się i poćwiczymy stawanie. 




Niektóre odblokowywane etapy są jednak mniej przyjemne niż inne...




A oto i rezultat dzisiejszych ćwiczeń, Maja w końcu samodzielnie staje na nóżkach!




Następnego dnia pora deszczowa na dobre zawitała w Sulani, psując wszystkim humor.

Ania: Kruszynko, no spróbuj trochę musiku. Ojej, no dobrze, mama da mleczka.

Filip: Jak ciągle będziesz ją przystawiać, to ona nigdy się nie nauczy jeść normalnych rzeczy.

Ania: Czy się mylę, czy to ja mam wyższy poziom rodzicielstwa? Więc chyba lepiej wiem, co jest lepsze dla naszej córki. Jak się naje, to wtedy spróbujemy z innym jedzeniem.




Ania: O proszę, najedzona, to teraz spróbujemy musik.

Filip: Jak jest najedzona, to już nic ci nie zje.

Ania: Zobaczymy...

...udowodnijmy tatusiowi, że się myli. I siup! O proszę, cudownie! Kto by pomyślał, że zasmakuje ci puree z batatów!




Filip: To może być istotne... nie, znów ślepy zaułek.

Ania: Myślałam, że dzisiaj zaczynasz pracę w Instytucie.

Filip: Miałem zrobić oprysk w terenie, ale pogoda pokrzyżowała plany, więc siedzę nad tymi badaniami. I są wyjątkowo nudne.




Ania: Wiesz, tak myślę, że powinnam już poszukać pracy. Muszę robić coś więcej, niż tylko siedzieć w domu i zajmować się Mają.

Filip: No nie wiem... zostało jej jeszcze kilka etapów do osiągnięcia. A co jak nie zdąży osiągnąć wszystkich przed urodzinami?

Ania: Aha! Czyli ty możesz spełniać marzenia o ekologii, ale ja już swoich to nie?!




Filip: Mówię tylko, że może jeszcze byś się wstrzymała trochę...

Ania: Przestań. Skończyliśmy studia 4 dni temu. W Simowym świecie to jak rok! Czyli czas najwyższy, żebym zaczęła szukać pracy.

Filip: W sumie, jeśli oboje byśmy brali pracę z domu raz na jakiś czas, to moglibyśmy to wszystko jakoś pogodzić.

Ania: Widzisz? Teraz mówisz całkiem do rzeczy!




Filip: Jeśli byłabyś zainteresowania, w muzeum, w którym pracowałem, poszukują historyka sztuki, mógłbym wypytać, co i jak.

Ania: Tylko nie próbuj mi nic załatwiać! Jeśli mam zdobyć tę pracę, to zdobędę ją zupełnie sama!

Filip: Ok, ok, tak tylko mówię. Na pewno zdobędziesz tę pracę bez problemu, bo jesteś najlepsza.




Filip wziął się za samodzielną naprawę hydrauliki, aby zdobyć trochę doświadczenia w majsterkowaniu. Okazało się, że praca ekologa wymaga, aby wiedział to i owo w tej dziedzinie. Oby tylko nie chodziło o naprawianie zepsutych spłuczek w toaletach Instytutu...




Następnego dnia, gdy Filip wrócił z pracy, Ania poszła na rozmowę rekrutacyjną.

Ania: Dzień dobry panie Paewai, nazywam się Anna Richards.

Pan Paewai: Ah tak! Pani na rozmowę. Witam w naszym Centrum Kulturowym Sulani.




Pan Paewai: Jak Pani widzi jesteśmy w posiadaniu całkiem niezłych zbiorów. Mamy zarówno kolekcję skarbów sulanijskich, jak i obiektów dziedzictwa kulturowego i naturalnego, oraz dzieła lokalnych twórców.

Ania: Czy dobrze poznaję obraz autorstwa Sparklili?

Pan Paewai: Widzę, że zna się pani na rzeczy, proszę kontynuować, co jeszcze wie pani o tym obrazie?




Ania: Oczywiście nie brakuje krytyków, którzy się spierają, czy na obrazie naprawdę widzimy w tle wulkan Mua Pel'am, skoro widnieje tu roślinność nie występująca na wyspach sulanijskich. I na zakończenie, Sparklili udostępniła te obrazy w Galerii w czercu 2019 pod kolekcją "Island Ladies Photographs" [Zdjęcia Pań z Wysp].

Pan Paewai: No proszę, jestem pod wrażeniem pani wiedzy! Ma pani tę pracę!

Ania: Naprawdę?! To wspaniale! Dziękuję!

Pan Paewai: Zaczyna pani już jutro, proszę przygotować na początek kilka krótkich opisów innych obrazów Sparklili.

Ania: Oczywiście!




Ania: Zatrudnili mnie! Będę analizować i opisywać najnowsze nabytki, oceniać ich wartość i w ten sposób promować wyspę oraz jej kulturę.

Filip: Wspaniale! Bardzo się cieszę, że się udało.

Ania: A jak tobie minął dzień?

Filip: Praca ekologa niekoniecznie wygląda tak, jak to sobie wyobrażałem. Na razie mam bardzo dużo pracy administracyjnej... Wolałbym nieco więcej czasu spędzać na świeżym powietrzu.




Ania: Chyba od czegoś trzeba zacząć, zobaczysz, jak się trochę sprawdzisz, to za jakiś czas dadzą ci inne zadania. Praca krytyka też nie była moim marzeniem, ale hej! zawsze to jakaś praca ze sztuką!

Filip: Eh, masz rację, chyba po prostu jestem trochę niecierpliwy.




Następnego dnia rano Filipowi (a raczej Narratorce) wpadł do głowy genialny pomysł.

Filip: Cześć mamo! Słuchaj, co ty na to, żebyśmy przyjechali do was na Zimową Fiestę? Maja zobaczyłaby śnieg i prawdziwą choinkę, a nie taką sztuczną z Simkei.

Klara: Cudowny pomysł! Jasne, przyjeżdżajcie!

...Kochanie, musimy szybko wziąć się za dekorowanie domu i gotowanie, dzieci przyjeżdżają na święta i będą tu już za kilka godzin!





Ania: Patrz Maja, to białe i zimne to śnieg! Podoba ci się? Dziękujemy, że nas ugościliście, Maja będzie miała trochę frajdy.




Akito: Kto jest wnuczusią dziadka? No kto? Ojej... Ania, Ania, chyba musisz ją wziąć, chyba wpadła dwójeczka.

Ania: Haha, chodź kruszyno, widzisz, dziadek przestraszył się twojej kupki. Chodź, przewiniemy się, a potem trochę pośpisz.




Klara: Idziecie ubierać choinkę?

Akito: Za chwilkę, tłumaczę Filipowi podstawy majsterkowania.

Klara: Powiedzieli, że zaraz przyjdą.

Ania: O, faktycznie przyszli, a myślałam, że przyjdą na gotowe.




Filip: Ale szybko ten czas leci. A pamiętacie, jak ostatnim razem Piotrek przypadkiem podpalił choinkę?

Ania: Maja coś ma bardzo długą już tę drzemkę, chyba podróż ją wykończyła.

Filip: Ciekawe, że w nocy nigdy tak nie przesypia.




Filip: Tak pomyślałem, skoro Maja jeszcze śpi, to może dobrze to wykorzystamy?




<<<Poprzedni rozdział: 8. RODZINA W KOMPLECIE

>>>Następny rozdział: 10. ŚWIĘTA, ŚWIĘTA, I PO ŚWIETACH


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA