4. SŁOŃCE, OCEAN I KAVA
Filip rozpoczął semestr na Sulanijskim Uniwersytecie Badawczym. Jego czas wypełniają teraz głównie przygotowywanie prezentacji, nauka, zajęcia, a do tego praca nurka. Ale mimo to, codziennie znajduje też czas na rozmowy z Anią oraz na chwile relaksu w oceanie.
W ramach akcji Ratowanie Sulani, Filip założył grupę, która w wolnych chwilach zajmuje się sprzątaniem plaż. Czasem też dorabia sobie pracami dorywczymi, ostatnio łapał rzadkie okazy żab przy wodospadzie w Mua Pel'em. Wszystko to pomaga mu w zebraniu pełnej kolekcji i ukończeniu aspiracji.
Filip: Przepraszam, czy pan jest prawdziwym ekologiem?
Ekolog: W rzeczy samej!
Filip: Czy podpowie pan, co mogę robić dodatkowo, żeby dostać pracę jako ekolog? Zacząłem teraz studia biologiczne, aby lepiej zgłębić temat.
Ekolog: Studia to bardzo dobry początek. Jak będziesz je kończyć, odezwij się do mnie, na pewno znajdziemy ci jakiś wakat.
Oprócz prac w ochronę środowiska, Filip włączył się też aktywnie w lokalne działalności. Zaczął od uchylania nieciekawych planów działania w jego okolicy.
Filip: Precz z kurtuazją? Kto w ogóle wpadł na ten pomysł, przecież Sulanijczycy to najuprzejmiejsi Simowie pod słońcem! Jeśli się ze mną zgadzasz, podpisz petycję. Jest tyle innych planów, które moglibyśmy zamiast tego wdrożyć, żeby żyło się tu lepiej!
Filip: Dobrze, że już weekend, wspaniale cię widzieć, stęskniłem się.
Ania: Ja też się stęskniłam. Słuchaj, nie mogę przestać o tym myśleć i muszę zapytać, może zamieszkasz ze mną w Britechester? Ciężko mi tak na odległość...
Filip: Kochanie, wiesz, że to teraz niemożliwe, mam tu pracę i studia... Bardzo chciałbym z tobą zamieszkać, ale chyba musimy jeszcze dać sobie z tym czas.
Filip: Przepraszam, wiem, że nie to chciałaś usłyszeć... Ale na pewno jakoś to rozwiążemy po studiach.
Ania: To jeszcze co najmniej 3 tygodnie simowe, zdajesz sobie z tego sprawę?
Oliana: Aloha przyjaciele! Ty pewnie jesteś Ania, miło mi poznać! A co wy tacy markotni?
Ania: Markotni? Nieee... wydaje ci się. I również miło mi cię poznać.
Oliana: Wiecie co, chodźcie ze mną, w Ohan'ali odbywają się zawody wędkarskie. Rozerwiecie się!
Filip: Poproszę przynętę.
Ania: To jest rozrywka, naprawdę? Ekscytujące...
Filip: A ja coś złapałem!
Ania: Ja chyba też... Kłoda drewna?! Simfastycznie...
Filip: Mam następną rybkę!
Ania: Filip, złowiłam kolejną kłodę drewna, tu nawet nie ma nagród! Idziemy stąd!
Reszta dnia była przyjemniejsza, chociaż chłodna pogoda nie sprzyjała opalaniu.
Filip: A może po studiach zamieszkalibyśmy tutaj razem? Moglibyśmy mieć tu prawdziwie rajskie życie, pomyśl proszę o tym.
Następnego dnia pogoda sprzyjała cudownemu lenistwu i plażowaniu.
Weekend się niestety skończył, Ania wróciła do Britechester, a Filip w ramach reperowania funduszy podjął się kilku dodatkowych prac dorywczych. Między innymi nauczył się przyrządzać słynną lokalną kavę.
A podczas sulanijskiego święta wyspy skosztował potrawki rybnej oraz miał okazję oglądać występ na żywo samego Thorne'a Baileya!
Kolejne dni mijają znów na nauce, pracy i uzupełnianiu kolekcji muszli. A ponieważ Narratorce brakuje wakacji, to biegając razem z Filipem, oddajmy wspólnie cześć Sulani, jako najpiękniejszemu światowi simowemu.
Tym razem na weekend zawitali inni goście.
Filip: Tato, jesteś siwy!
Akito: No cóż, to już te lata, ale nadal trzymam się nieźle.
Klara: Pięknie tu u ciebie. Wspaniale się urządziłeś. Ale muszę ci ugotować nowych dań, bo to już chyba długo leżało w lodówce.
Filip: Plan jest taki, wy śpicie u mnie w pokoju, a ja będę spać na kanapie.
Tego wieczoru odbywa się podwójna impreza, przyjęcie kavowe i urodziny Klary. Wszyscy się już zebrali.
Wszyscy: Sto lat, sto lat! Niech żyje, żyje nam...
Filip: Toast na cześć naszej ukochanej mamy, założycielki rodu Drozd!
Klara: Simfastycznie, od razu mnie połamało w kościach.
Oliana: Dobra ci wyszła ta kava! I widzę, że w końcu kupiłeś sulanijski strój.
Klara: Piotrek, czy ja dożyję dnia, żeby poznać twoją dziewczynę?
Piotrek: Yyyy...
Filip: Oj mamo, nie dręcz go już. Chodź, mamy dla ciebie prezent.
Na koniec zabawa przy ognisku.
Akito: Musimy chyba przyznać, że ta jego praca nurka i przeprowadzka na Sulani to nie był taki zły pomysł.
Klara: Fatycznie, jego dziedzictwo nieźle się zapowiada, ale nie powiem mu tego, dopóki nie skończy studiów.
Ania: Wiesz, zaczynam się przekonywać do pomysłu zamieszkania tutaj na stałe.
I kilka zdjęć :)
<<<Poprzedni rozdział: 3. ŚWIĘTO WIOSNY
>>>Następny rozdział: 5. KONIEC WAKACJI
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz