2. WITAMY W RAJU

Witamy w Sulani, raju na ziemi.




Filip, jako miłośnik natury, kocha pracę na świeżym powietrzu. A po pracy czas poznać okolicę. 

Filip: Poproszę jakiś lokalny specjał.

Sprzedawczyni: U mnie to tylko lokalne specjały, proszę, wieprzowina kalua, będzie pan zachwycony.




Nieznajoma: O nie, kolejny turysta...

Filip: Nie jestem turystą, wprowadziłem się wczoraj do Perfekcyjnej Przystani. Jestem Filip Drozd.

Nieznajoma: Perfekcyjna Przystań? To jesteśmy sąsiadami! Oliana Ngata, welina mai iā Sulani! Witamy w Sulani!

Filip: Polecasz coś specjalnego do picia tutaj?

Oliana: Spróbuj coquito, tylko uważaj, jest mocne. 




Filip: Czy ten drink jest rzeczywiście taki mocny, czy koło mnie naprawdę siedzą niedźwiedzie? Zresztą, wszystko jedno.




Następnego dnia Oliana wpadła w odwiedziny.

Oliana: Aloha e kuʻu hoa, witaj przyjacielu! Dzisiaj w Ohan'ali odbywa się sulanijskie święto muzyki i kwiatów. Musisz koniecznie to przeżyć.

Filip: Brzmi super! Chodźmy!




Filip: Dlaczego nie informujecie oficjalnie o sulanijskich festiwalach? Każdy by chętnie wziął udział.

Oliana: W tym problem, Sulani jest zalane przez turystów, zaśmiecone i zaniedbane. 

Sulanijka: Staramy się uchronić resztki naszej kultury i przyrody.

Filip: Eee... nie zauważyłem, żeby było tak źle, chyba trochę przesadzacie.

Sulanijka: Oliana, co to za naaupo, czemu go tu zaprosiłaś?




Filip postanowił, że zignoruje niezrozumiały komentarz i będzie po prostu dobrze się bawić. Okazało się, że taniec z ogniem nie jest taki trudny!

Oliana: Ej, nieźle ci idzie! Jakbyś jeszcze tylko nie był takim naaupo, to wzięłabym cię za Sulanijczyka!

Filip: Przestaniecie w końcu wyzywać mnie od małpy?

Oliana: Naaupo znaczy ignorant, ale byłeś blisko. 




Przed snem dobrze jeszcze trochę popływać w oceanie, a potem zjeść tortellini od mamy. Kochana mama, zrobiła mu wyprawkę na chyba cały simowy miesiąc!




Następny dzień to dalsze odkrywanie wyspy. Filip przeszukał plażę i znalazł kilka muszelek, niestety to nie były jedyne znaleziska. Oliana chyba jednak miała rację. 




Filip: Bardzo dziękuję za zaproszenie.

Leila : Przyjaciele Oliany są moimi przyjaciółmi. Przygotowałyśmy już palenisko, jeszcze trochę i skosztujesz prawdziwej warzywnej wyspiarskiej uczty.




Filip: O Maxisie, jakie to dobre.

Tane: To ty jesteś tym białym naaupo, o którym mówiła Oliana?

Leila: Tane! 

Tane: No co, tak mówiła!

Filip: No i trochę miała rację. Już wiem, o co wam chodzi ze śmieciami. Faktycznie kiepsko to wygląda. I nic się nie da zrobić?

Oliana: Wszyscy walczymy o to miejsce, ale sami nic nie zdziałamy, jeśli nie zmieni się prawo i podejście. 

Leila: Dobrze, że chociaż ekolodzy się nie poddają. 




Filip dostał podwyżkę i odkrył, że jest perfekcjonistą. A ten dzień jeszcze się nie skończył, bo w Ohan'ali trwa Sulanijska uczta i Filip ma wreszcie okazję do skosztowania prawdziwej sulanijskiej kavy.

Nieznajoma: Aloha! Ja cię chyba kojarzę z pracy! I jak ci się podoba na wyspie?

Filip: Jest przepiękna, a wasze festiwale są super, wspaniale być częścią waszej społeczności.



Kazik: Hop hop, jest tu ktoś? 

Filip: Rany, stary! Co tu robisz?

Kazik: A pomyślałem, co tam ekran ładowania, odwiedzę przyjaciela! Ale wylamiasty dom ziom. 

Filip: Chodź, pokażę ci okolicę.




Chłopaki relaksowali się przez większość dnia i wspominali szkolne czasy, aż do popołudnia, kiedy to Filip musiał iść do pracy (nie rozumiem, czemu jako Nurek pracuje tylko wieczorami).




Następnego dnia kolejny gość, Ania przyjechała na Dzień Miłości.

Filip: Stęskniłem się.

Ania: I tylko buziak w policzek?

Filip: Teraz lepiej?




Dwójka zakochanych również korzystała z uroków wyspy przez większość dnia.




Kelnerka: Aloha! Co Państwu podać?

Ania: Ja poproszę koktajl krewetek.

Filip: A dla mnie homar. To jak, dostałaś już odpowiedź z uniwersytetu?

Ania: Tak! Dostałam się na prestiżowe studia, uwierzysz? Historia sztuki na Uniwersytecie Britechester. 

Filip: To tak, jak chciałaś, gratuluję!



Filip: A ja mam jeszcze jedną atrakcję na dzisiaj. Chociaż inaczej to sobie zaplanowałem, miał być romantyczny spacer po plaży i tak dalej, ale ulewa popsuła mi szyki... Wiesz, że jestem tobą zauroczony od podstawówki? Potem na trochę nasze drogi się rozeszły, ale cieszę się, że się na nowo odnaleźliśmy. Kocham cię Aniu i pragnę, aby nasze drogi już zawsze prowadziły razem. Mam nadzieję, że ty pragniesz tego samego. 

Ania: Ojejku, tak, TAK! Też cię kocham!




Po romantycznym wieczorze i romantycznej nocy, zakochani wybrali się nad ranem do Mua Pel'am. Jednak poza pięknymi widokami, zastali też wiele innych rzeczy.

Filip: Patrz, Oliana miała rację, cała plaża tak wygląda. Trzeba to posprzątać. 




Ania: Woda też jest zanieczyszczona.

Filip: Tutaj też wygląda nieciekawie. To chyba jakieś toksyczne odpady.

Ania: Yhh... Szkoda takiego pięknego miejsca. 




Niemniej para spędziła uroczy weekend i zyskali wiele nowych zdjęć na ścianę :D




Ania musiała wyjechać, za to Filip zrobił w ten weekend jeszcze jedną ważną rzecz. Złożył podanie na studia. Już wie, co chce robić w życiu. 



<<<Poprzedni rozdział: 1. NIEOCZEKIWANY ZWROT AKCJI

>>>Następny rozdział: 3. ŚWIĘTO WIOSNY


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA