24. ZASTĘP PIRANIE

Filip od samego rana ma zły humor. Zwykły etap nastolatka, czy rozpamiętywanie poprzedniej imprezy?




Jest pierwszy dzień lata i Dzień Dziecka, wobec czego cała rodzinka wybrała się na lody, jak każe tradycja, jeszcze przed wyjazdem Filipa na obóz.

Akito: Chyba to nie jest odpowiednia pora na rozmowę o bara-bara?

Filip: Tato...

Piotrek: O Maxisie! Może nie przy dzieciach takie rozmowy, co? 

Klara: Po prostu nie rób głupstw. 

Filip: ...




Nadszedł czas pożegnania.

Klara: Tylko uważaj na siebie.

Filip: Nic mi nie będzie, nie martwcie się.

Akito: I rób dużo zdjęć, to ważne przy prowadzeniu Dziedzictwa.

Filip: Do zobaczenia braciak, i mówię ci, zapisz się koniecznie na ten obóz teatralny z moda. Twój talent komediowy się tam rozwinie.




Witamy na Obozie Wakacyjnym "Pośrodku Niczego".

Kazik: Jesteśmy!

Filip: Nie wierzę, że Narratorka się tak postarała!

Zastępowy: Hej, wy dwoje, czemu jeszcze nie przebrani w mundury?




Zastępowy: Witam was oficjalnie na obozie pływackim zastępu Piranie. Będę waszym zastępowym przez następny tydzień. I obiecuję wam, że pod koniec tego obozu każdy z was osiągnie poziom 5 pływania, czy tego chce, czy nie chce. 

Filip: Skok o 2 poziomy w tydzień? 

Kazik: Chyba to nie będą do końca "wakacje".

Filip: Gulasz obozowy... mniam...




Pierwszego wieczoru zastęp się poznaje przy ognisku.

Klaudia: Świetnie, komary.

Janek: Hmm, może coś zagram?

Agnieszka: O Maxisie, Janek, nie graj, przecież masz zerowy poziom gry na gitarze...

Kazik: ...A wtedy EA poblokowało wszystkim konta. I tysiące złotych wydanych na dodatki zostało straconych bezpowrotnie, bo infolinia EA przestała odbierać telefony od oburzonych Simomaniaków.




Kazik: Co za dzień. Dobrej nocy.

Filip: Jak na razie zapowiada się dobrze. Dobranoc.

Coś jak 5 simowych minut później...

Zastępowy: Pobudka! Za 30 simowych minut spotykamy się na dole w miejscu zbiórki na poranny jogging!

Kazik: Jest 5 rano!!! Dopiero się położyłem!

Filip: No to zapowiadało się dobrze...



Jednak cały zastęp się zebrał i ruszyli. Filipowi podoba się towarzystwo ;)




A po śniadaniu zajęcia z pływania.

Filip: Dobrze, że chociaż mamy też jakiś czas wolny.

Kazik: Nie wiem, jak ty, ale ja chyba się zdrzemnę.

Wieczór też był wolny i ekipa urządziła sobie zawody z sok-ponga.




Następny dzień, następna wczesna pobudka i poranne bieganie. Filip został trochę w tyle, chyba nie jest w zbyt dobrej kondycji po wczorajszym sok-pongu. A podobno to był tylko sok...

Filip: Kazik, czemu biegniesz przez wodę, będziesz mieć przemoknięte buty i spodnie.

Kazik: Stary, na ten upał to bomba, ledwo świta, a już taki skwar.




Dzisiaj to na Filipa padło przygotowywanie śniadania.

Monika: Hmm, nieźle ci wyszła ta jajecznica.

Filip: Dzięki, sam jestem w szoku, że nie spowodowałem pożaru, przy zerowej umiejętności gotowania.




I kolejna lekcja pływania. Dzisiaj jest też nauka skoków do wody na główkę. 

Zastępowy: Było bardzo dobrze Filip. Teraz ty Agnieszka.

Monika: Może pokażesz mi w wolnej chwili, jak ulepszyć mój wyskok?




Wieczorem zastęp odpoczywa i bawi się, grając lub tańcząc przy ognisku. 




Chłopaki zrobili sobie mini sesję zdjęciową. Pomogła w tym pewna ilość soku...

Kazik: Dobra ziom, ja już idę spać, bo mój pasek energii jest tu wiecznie na żółto lub czerwono.

Filip: Ja chyba jeszcze chwilę zostanę. 




I kolejna sesja zdjęciowa, przy której również pomogły procenty z soku. Nagle deszcz popsuł zabawę.




A może jednak deszcz wcale nie popsuł zabawy...




Poranek okazał się również deszczowy, a nawet burzowy. Do tego Filip dostał smsa od Ani. SKĄD ona wiedziała, że on i Monika się w ogóle znają?? I nagle jakoś tak cały czar wczorajszego wieczoru prysł.




Burza uniemożliwiła codzienny trening, więc ekipa musiała sobie inaczej zorganizować ten dzień. Na szczęście obóz jest pełen możliwości na takie okazje.




Kazik też chciał spróbować szczęścia w miłości.

Kazik: Musisz być chyba bardzo zmęczona, bo cały dzień mi chodzisz po głowie.

Klaudia: Daruj sobie takie teksty, Kazik, wolę dziewczyny.




Kolejnego dnia pogoda z każdą chwilą robi się lepsza. Zastęp zaczyna więc dzień od biegania, a potem jak zawsze zajęcia z pływania. Kazik i Filip osiągnęli w końcu poziom 5!

Potem czas wolny, który Filip tym razem spędził na powiększaniu swojej kolekcji owadów.





Łapiąc owady, zauważył dziwne przejście, jakby wejście do jaskini. Czyżby odnalazł przejście do niesamowitego zakątku ze swojego snu??

Niestety, po drugiej stronie była zwykła łąka. Ale chociaż znalazł skarb! Później zobaczy, co skrywa odnaleziona kapsuła.





Zastępowy: Piranie! Zrobiliście to! Przetrwaliście do końca nasz pływacki obóz wakacyjny. Gratuluję wytrwałości. Większość z was osiągnęła poziom czwarty pływania, niektórzy nawet piąty. Kilka osób nabyło nowe lęki, ale nie przejmujcie się, łatwo się ich pozbyć wypijając eliksir "Strach precz". 

Pożegnalne zdjęcie zastępu harcerskiego Piranie :)





Monika: Wiesz, może czasem gdzieś wyskoczymy, jeśli byś chciał? Masz tu mój numer. 



<<<Poprzedni rozdział: 23. TY DRUHA WE MNIE MASZ

>>>Następny rozdział: 25: CIĘŻKA PRACA POPŁACA

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA