24. ZŁA DYNAMIKA

Dalsza terapia niewiele pomaga.

Bas: Jak mogłaś tak powiedzieć?! Co ci się znów nie podoba w moich włosach! Czy to naprawdę jest dla ciebie aż tak ważne??!!

Sofia: Nie wiem, czemu tak powiedziałam. No, po prawdzie to mógłbyś coś zrobić z tymi włosami...



Bas: Dzisiejsze spotkanie było totalną porażką. Ile jeszcze takich spotkań będziemy mieć?

Sofia: Ja też zaczynam wątpić, czy to w ogóle nam pomaga. Tylko tam na siebie krzyczymy. Może to jest jakiś oszust?



Bas: Chodzę tam tylko dlatego, bo chcę pozostać wierny swoim zasadom. A głębokie więzi buduje się na komunikacji. 

Sofia: A myślisz, że ja po co to robię? Bo mi się nudzi? 



Olimpia: Mama, tata, plose nie ksyceć. To nieładnie.

Bas: Tak, maleńka, masz rację. Oh, jaka ty już jesteś mądra. Moja kochana córeczka. Chodź no tutaj do mnie!



Sofia zamyśliła się, przygotowując obiad. Nie wiem, czy nad ich związkiem, czy nad widocznymi skórkami od paznokci.

Bas: A wtedy wsiadłem do X-Winga i w środku czekała już na mnie...

Ollie: Kacka! 

Bas: Haha, tak wielka Kosmiczna Kaczka. Czas na jedzenie, maluchu. Ej, znów się bawisz jedzeniem?



Sofii brakuje romantyzmu. Miłosnych uniesień. Tęskni za czułością. Ale Bastian nie ma nastroju do flirtów. Czemu im nie wychodzi? Czemu ciągle się kłócą? Czy jest z tej sytuacji jakieś wyjście? I to takie które nie skrzywdzi Ollie? 



Dobrze, że chociaż ich córeczka jest szczęśliwa. I nadal wpatrzona w nią z zaufaniem i zachwytem.

Ollie: Kocham cię, mamo.

Sofia: Też cię kocham, kruszynko. 



Milion simoleonów za myśli pani od sprzątania ;)



Bas i Sofia poszli na kolejną sesję z terapeutą, a Ollie zajmuje się sobą pod czujnym okiem Roba i Oreo. W końcu opanowała sztukę nocnikową. A poza tym próbuje różnych zabaw.



Jak to małe dziecko, zmienia zabawę co 10 minut. Aż w końcu jest pora spania. 

Rob: No dobrze, co my tu mamy. Dinozaury. 

Ollie: Dinozaby!

Rob: Niech będzie. To takie trochę większe żaby. 



Tymczasem pogoda w Ciudad Enamoradzie odzwierciedla dzisiaj panujące nastroje.

Bas: Tylko coraz bardziej się kłócimy na tej terapii! Gdyby to było możliwe, to zamiast poprawić dynamikę związku, tylko byśmy ją dzisiaj pogorszyli. 

Sofia: Często trzeba czasu, żeby terapie dały pozytywne rezultaty. 



Bas: Nie, to zupełnie nic nie daje. To jest jakiś zwykły oszust. Nie wierzę w żadne zapewnienia o jego kwalifikacjach. 

Sofia: To co? Po prostu przestaniemy chodzić? I co dalej? 

Bas: Nie wiem, ale ta terapia jest bez sensu. Krzyczeć na siebie możemy za darmo w domu.



Sofia: No i robimy to cały czas! Myślisz, że mnie odpowiada ta dynamika związku? Że mi się to podoba, co robimy? Wolałabym robić inne rzeczy, a nie tkwić w tym impasie! 

Bas: Że to niby moja wina? To sugerujesz?

Sofia: Nie, ale po prostu już nie wiem, co robić!!!



Bas:...Ja też nie. 

Sofia: To co teraz? Co dalej skoro nie terapia?

Bas: Być może powinniśmy...



Bas: Ewidentnie unieszczęśliwiamy się nawzajem. Być może najwyższy czas po prostu... przestać.

Sofia: Co? Chcesz się poddać?

Bas: W tej sytuacji to chyba będzie najmądrzejsze rozwiązanie. I najlepsze dla wszystkich. 



Bas: Nie jesteśmy szczęśliwi, Sofia. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Nie możemy tego dłużej ciągnąć. Będziemy ranić się tylko jeszcze bardziej, i w tym wszystkim możemy też zranić Ollie. 



Sofia: Chyba masz rację. Po prostu, to nie miało tak być. Nie będzie mi łatwo się z tym pogodzić.

Bas: Wiem. Przykro mi. Naprawdę. 

Sofia: Czyli to naprawdę koniec?

Bas: Na to wychodzi.



Sofia: To ja, chyba idę spać.

Bas: Ja będę spać na kanapie na dole. 

Sofia: W porządku. Dobranoc.

Bas: Dobranoc.



Sam nie mógł uwierzyć w to, co właśnie się stało. W to, że odważył się to powiedzieć na głos. Myślał o tym już od dawna. Ale dotąd nie był gotowy na ten krok. Jednak toksyczność ich związku coraz mocniej na nich wpływała. Utknęli w punkcie, z którego nie było już innego wyjścia.



A jednak, mimo że wiedział, że to była słuszna decyzja, czuł żal, że tak to się skończyło. Z żalem przyszło odrętwienie. Bastian jeszcze długo siedział, po prostu wsłuchując się w ulewę za oknem. Jakby nawet niebo wiedziało, że dzisiaj coś pękło. 



W swoim pokoju mała Olimpia śniła o poszukiwaniu skarbów, zupełnie nieświadoma, że jej świat właśnie zaczął się zmieniać.


<<<Poprzedni rozdział: 23. TERAPIA PAR

>>>Następny rozdział: 25. NOWE POCZĄTKI


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA