23. TERAPIA PAR

Olimpia dorasta. Nagle z ostrożnego niemowlaka kochającego tulić się do mamy stała się mały dzieckiem, które nie cierpi być brane na ręce!

Sofia: Co się dzieje, nie chcesz na rączki?

Ollie: Mama, puś! Loncki nie!



Sofia: No dobrze... Mamy coś dla ciebie z tatą. Proszę, to twoja nowa maskotka. Podoba ci się?

Ollie: Tuliś Miś! Mój! Tofam cie!



Sofia i Bas poszli na terapię, a Rob został sam z Ollie. 

Rob: Nie wiem, co się robi z takimi małymi dziećmi. Lubisz piosenki? Może włączę ci telewizję? Czy to wychowawcze? Hmmm... nie mam pojęcia! Mam dosłownie 1 poziom umiejętności rodzicielstwa! 

Ollie: Tuliś nie patsy. 

Rob: Aaaa, to już to poprawiamy.



Ollie znalazła nową zabawkę. Pani od sprzątania nie jest pewna, co powinna teraz zrobić. Rob chyba nie zdaje egzaminu jako opiekunka.



Bastian i Sofia wrócili z terapii.

Bas: To było... ciekawe.

Sofia: Chyba nie tego się spodziewałam.

Bas: Przecież prowadzisz takie spotkania, chyba wiedziałaś na co się piszemy.

Sofia: Ja prowadzę na razie tylko indywidualne spotkania, a nie terapie dla par. To już inny poziom wtajemniczenia. 



Sofia: To chyba powinniśmy zacząć od tego, co powiedziałeś podczas terapii. Że już między nami nie iskrzy i zachowujemy się jak roboty. 

Bas: No, bo trochę tak jest. Przecież widzę, że po twojej stronie też brakuje tej chemii, która nas początkowo łączyła...



Bas: Tylko co możemy z tym zrobić?

Sofia: Terapeuta zasugerował rozmowę o tym, co nas kręci, a co odpycha.

Bas: To przypomina granie w Bara-nara, tylko w jakiejś mniej przyjaznej wersji...

Sofia: Musimy spróbować. 



Bas: No dobra, to ja zacznę. Kręci mnie, gdy ktoś jest wykształcony, najlepiej w inżynierii, jak ja, ale też np. w sztuce, albo umiejętnościach społecznych. I bardzo mnie odpychają obiboki.

Sofia: No to ja posiadam dość wysokie umiejętności interpersonalne. No i zdecydowanie nie jestem obibokiem.



Bas: Ponadto lubię Simów ambitnych i ciężko pracujących, raczej domatorów, artystyczne dusze. Zupełnie mnie odpychają kłótliwi egocentrycy podejmujący decyzje pod wpływem chwili.

Sofia: No tak, to chyba jasne, czemu nam się ostatnio nie układa...



Sofia: Mnie kręcą Simy z dużym poczuciem humoru, uduchowieni, również wysoce uzdolnieni, ale akurat inżynieria to w ogóle nie moje klimaty... No i ogólnie te mentalne cechy i bycie domatorem, prawdę mówiąc, nudzi mnie to.

Bas: Rozumiem... Mógłbym popracować nad poczuciem humoru...



Sofia: A ja mogę pracować nad samokontrolą. No i nie wiem, może zapiszę się na jakiś kurs rysunku?

Bas: Jest to jakiś początek. Czy jest coś jeszcze? 

Sofia: Coś jeszcze?

Bas: No, co jeszcze ci się podoba. W wyglądzie, albo zachowaniu.



Bas: Na przykład, czy lubisz jak robię tak?

Sofia: O nie, nie, to jest dla mnie zdecydowanie za dużo czułości. Ale lubię dostawać prezenty...

Bas: Nie wiedziałem, że nie lubisz takich czułości! Czemu nic wcześniej nie mówiłaś? No dobrze, a cechy fizyczne? Mnie jedynie odstrasza jaskrawo różowy kolor włosów. 



Sofia: No więc... Jeśli mam być szczera... Wolę blondynów. Ale wiesz, to nie jest przecież decydujące w związku!

Bas: Jasne. Jasne... No myślę, że chyba wiele się wyjaśniło teraz, czemu brakuje między nami iskry, skoro nie jesteśmy dla siebie atrakcyjni...



Sofia: Nie mów tak. Przecież dużo nas łączy.

Bas: Łączy nas Ollie. I to chyba będzie tyle. 

Sofia: Ale przecież możemy nad tym pracować. Terapeuta powiedział...

Bas: Szczerze, to nie wiem, jak. Na razie potrzebuję pomyśleć nad tym wszystkim. Może następna sesja coś rozjaśni.



Ollie miała już dość bawienia się garnkami w kuchni, więc zła na brak uwagi doczłapała się do pokoju rodziców. 

Ollie: Ollie smutna. Tata baw.

Bas: Dobrze, pobawimy się trochę.



Miło patrzeć jak dziecko się bawi, uczy nowych rzeczy. Bastian jest bardzo dumnym tatą. Nawet jeśli emocje Ollie czasem biorą górę i pokazuje, że się trochę wrodziła w mamę ;)



Jako małe dziecko Ollie jest dużo bardziej rozkapryszona i lubi stawiać na swoim :D Mam wrażenie, że jako niemowlę była prawie zawsze w dobrym nastroju, a teraz już nie. Ale chociaż zasypianie jest nadal bezproblemowe.



No i mała Ollie uwielbia teraz pobudki! Sofia postanowiła zrobić małej jakieś słodkości, wybór padł na lizaka. Taki wielki lizak dla takiej małej dziewczynki! 

Niestety, na razie trochę za duży. Ollie musi poczekać, aż będzie trochę starsza, żeby jeść lizaki :(



Ollie: Po co smutny Tuliś Miś? Mamo, Tuliś Miś smutny. Po co?

Sofia: Tuliś Miś chyba się martwi, że jak będziesz starsza, to przestaniesz się nim bawić. 

Ollie: Ollie nie chce. Ollie mała. Ollie nie stalsa. Ollie bawi z Tuliś Miś.



Sofia: Spokojnie, jeszcze bardzo długo będziesz się bawić z Tuliś Misiem. I wiesz zawsze możesz się też bawić ze mną i tatą.

Ollie zdaje się usatysfakcjonowana zapewnieniem mamy, przynajmniej na razie. Poza tym, to mądra dziewczynka, dużo rozumie i lubi się uczyć nowych rzeczy (to też ma po tacie). 



No i na sam koniec dnia stała się rzecz długo wyczekiwana przez Bastiana. Wracając do domu po pracy, został porwany przez kosmitów. Szkoda, że nie ma to żadnej wymiernej konsekwencji.



Gdy Bastiana porywało UFO, Sofia ćwiczyła uważność, medytując, gdy nagle...

Sofia: Co to do plumboba było?!



Bastian został bezpiecznie zwrócony przez kosmitów, bez żadnych widocznych zmian na ciele czy duchu, oprócz podekscytowania tym bliskim spotkaniem z obcą cywilizacją. Spełniło się jego kolejne marzenie. Szkoda, że w miłości nie ma tyle szczęścia.


<<<Poprzedni rozdział: 22. ZMIANY

>>>Następny rozdział: 24. ZŁA DYNAMIKA

Komentarze