12. WILCZE PERYPETIE

Bas wrócił do Foxbury. Spotkanie z Laurą trochę nim wstrząsnęło. Wcale nie chciał o tym myśleć, ale łapał się na tym, że wspominał jej głos, jej uśmiech. To uczucie, które myślał, że zakopał dawno temu, nagle wróciło na powierzchnię. To głupie, przecież to było tak dawno, zwykłe młodzieńcze zauroczenie.



Sofia: O czym myślisz? 

Bas: O niczym szczególnym. Dobrze, że ten pogrzeb już za mną.

Sofia: Było bardzo źle?

Bas: Nie najgorzej. Ale już nie rozmawiajmy o tym. 



Gdy poczuł jej smak na ustach, pomyślał, że jest kompletnym idiotą. Sofia była tutaj, przy nim, rzeczywista i wspaniała. Nie jakieś wyidealizowane wspomnienie. Nie może tego popsuć. Musi wziąć się w garść i przestać myśleć o tym głupim spotkaniu. 



Bas: O mój Maxisie! 

Sofia: Co się stało?

Bas: Dostałem pracę jako technik inżynierii w centrum technologicznym SimTech W Ciudad Enamorada! Marzyłem o tej pracy!

Sofia: Ciudad Enamorada? To zaraz obok Chestnut Ridge! Będziemy mieć do siebie jeszcze bliżej. To cudowna wiadomość. Gratulacje! 



Bas dotarł do Ciudad Enamorada jeszcze tego samego dnia.



Atlas: Witaj współlokatorze! Wiedziałem, że cię zatrudnią, byliby idiotami, gdyby tego nie zrobili.

Atlas pracuje w tym samym centrum, jednak zajmuje się zupełnie czymś innym. Jest technikiem w dziale kosmicznym.

Panowie szybko się zadomowili ;) Rozpoczyna się nowy rozdział w życiu Bastiana. 



Zaraz za ścianą wprowadził się Ron, który zamieszkał już z Cristianem :) Cristian pracuje w szpitalu. A Ronowi został ostatni semestr i musi pomyśleć nad kliniką weterynaryjną... [Jeszcze nie wiem, jak to zorganizuję...]

A na razie podziwiają widoki, te z dachu mieszkania, i te inne też.



Następnego dnia Bas rozpoczął pracę. 

Panya: Witamy w SimTech Industries. Tutaj mieści się nasza serwerownia. 

...Na tym piętrze są nasze laboratoria, radzę tu nie wchodzić samemu, czasem coś wybucha. Dział kosmiczny jest zupełnie zamknięty dla gości.

...A tutaj jest nasze królestwo. 



Bas: Wszystko wygląda świetnie.

Panya: No to witamy w zespole. 

 


Nadeszła Zimowa Fiesta. Maja już nie może się doczekać święta i czasu spędzonego z rodziną. I wreszcie odpocznie od pracy! Praca stylistki to zawsze było jej wielkie marzenie, ale jednak spadek na 5 poziom kariery, gdy było się już Bożyszczem Internetu, to trochę policzek. I Maja przechodzi wypalenie.



Maja: Ogarnij się! Zaraz przyjdzie Sebastian z dziewczyną!

Jace: Nic nie mogę na to poradzić, wszystko mnie wpumbla. 

Maja: Nie możesz użyć tego swojego tricku? Z wyciem?

Jace: Już raz użyłem, nie mogę tego robić za często.

Maja: Musisz jakoś to przetrzymać, kochanie. Przecież nie możesz wpaść nam w szał podczas kolacji.



Na rodzinne spotkanie przyjechała nawet Bea z rodziną. Bliźniaki, Felicja i Bernard to już nastolatki! Jest też oczywiście Bas z Sofią.

Maja: Cieszę się, że znalazłaś dla nas czas. Czy wszystko ci smakuje?

Sofia: Właściwie to, jestem wegetarianką.

Maja: Co? Bas, czemu nam nie powiedziałeś??



Bas: Tutaj jesteś!

Sofia: Szukałam łazienki i trafiłam tutaj. Widzę, że z ciebie to był niezły geek! 

Bas: No, trochę tak.

Sofia: Tyle wspomnień! Musisz mi kiedyś wszystko opowiedzieć o twoim dzieciństwie.

Bas: Kiedyś opowiem, a teraz wracajmy już do stołu. 



Pomimo, że nie wszystkie dowcipy Jace'a przypadły Sofii do gustu, a z dań mogła jeść tylko ciastka, bo wszystko inne było mięsne (pod Jace'a) to ogólnie dramatu nie było. I przede wszystkim, poza jednym niekontrolowanym skowytem, nie doszło do żadnego incydentu! Jace pozostał Jacem, a Sofię wszyscy w miarę polubili, chociaż fajerwerków nie było.



Maja po wypoczynku w święta wróciła do pracy z jasnością umysłu i od razu załapała się na awans. Wrócił też jej pracoholizm...



Maja jako jedyna potrafi poskromić bestię.

Maja: Kochanie, nic się nie martw, jak przetrwaliśmy Zimową Fiestę, to twoją przemianę też przetrwamy. Idź, zamknij się w domku na drzewie. Wszystko będzie dobrze.



I tak, podczas gdy Maja spędza Sylwestra na czuwaniu i oglądaniu sylwestrowej telewizji, Jace próbuje pokonać wewnętrzną bestię, pochłaniając już 4 kanapkę z bekonem. Niestety, ostrzeżenie od sfory o łamaniu reguł nie jest pomocne w tej sytuacji. Jace próbuje więc drzemki.



W końcu jednak szał zwyciężył. Jace wyładował swoją furię na wszystkim, co tylko miał pod ręką. Aż w końcu udało mu się uspokoić i wrócić do ludzkiej postaci. Tym razem nikogo nie skrzywdził, więc odblokował umiejętność mistrzowskiej przemiany! Szkoda tylko, że ból głowy został większy niż po kacu sylwestrowym...



Jace musiał teraz stanąć twarzą w twarz z przywódcą sfory i przeprosić za złamanie reguł stada. Niestety, Kristopher był niewzruszony i obniżył mu rangę w stadzie. A już prawie był deltą! Teraz musiał od nowa pracować na wyższą rangę.



Jace czuje się coraz lepiej w skórze wilka, ale nadal się zastanawiam, czy sfora jest dla niego. Te wszystkie reguły trochę do niego nie pasują. Może powinien zostać samotnym wilkiem? 



Jace dostał kilka zadań od Kristophera, między innymi zgłębianie tuneli. Tym razem znalazł zaklęty pokój, rozwikłał jego zagadkę i zdobył nowy fragment garnka księżycowego czarodzieja.



Ćwiczenia walki z Kristopherem dodały Jace'owi sporo doświadczenia wilkołaka i jest on już teraz weteranem. Może teraz też mentorować innym wilkołakom.

Kristopher: Ale uważaj, wkrótce ujawni się twój ostatni temperament, a zbliża się też pełnia. Wracaj do domu. Jednak musisz być teraz szczególnie ostrożny.



Maja: A gdzie ty niby byłeś przez ten cały czas?!

Jace: Miałem do załatwienia kilka spraw ze sforą, ale już jestem z powrotem.



Ujawnił się ostatni temperament Jace'a i okazało się to najgorszym możliwym scenariuszem. Poziom jego furii wzrasta, gdy odczuwa ekscytację i rozbawienie. Przypałowy Sim! Wpadający w rozbawienie, cokolwiek by nie zrobił! Jace stał się chodzącą, niszczycielską furią...



Próba uspokojenia się wędkowaniem była kolejną porażką i bardzo złą decyzją, bo Jace zapomniał, że jest przecież pełnia.



Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jace odkrył nową moc - Wolę oporu, dzięki której może odzyskać kontrolę po wpadnięciu w szał. Dodatkowo, noc spędzona poza domem podczas pełni zapewniła mu ukończenie aspiracji oraz, jako pierwszemu Simowi z mojej gry - ukończenie Podróży Duszy!



Maja nie jest świadoma przez co przechodzi Jace, ale nie ma co się dziwić. Nie będąc wilkołakiem, nigdy w pełni nie zrozumie tego ciężaru. Plus jej infantylna osobowość nie pozwala się zamartwiać takimi tematami. A teraz ma inne rzeczy na głowie, założyła własną markę - Rising Style.



Aby uczcić swoje małe sukcesy oraz rocznicę ślubu, pojechali na Dzień Miłości do Ciudad Enamorada. Również z zamiarem, aby na moment odwiedzić Basa, chociaż nie był to priorytet ;) Zatrzymali się w hotelu Casita del Amor, nie spodziewali się tylko, że w Ciudad Enamorada jest taki smog! 



Po przyjeździe musieli się szybko przenieść do hotelu, bo jakiś paparazzi już ich przyuważył. Nie żeby im to przeszkadzało. Czas w hotelu wykorzystali bardzo produktywnie. 



Potem skorzystali z dóbr hotelowych. Chociaż masażysta stóp się nie pojawił, to Jace dał sobie radę z tym zadaniem jak profesjonalista! Również w barze wykorzystał nieobecność barmana i zabawił się w miksologa, spełniając zachcianki Mai.



Następnego dnia udało im się spotkać z Bastianem. 

Maja: Piękne miejsce. Tylko czemu tu jest tak zimno?? San Sequoia nie ma takich mroźnych zim! No i ten smog.

Bas: Nie wiemy, skąd się wziął. To chyba musiał być jakiś wypadek przy pracy w laboratoriach SimTechu. W każdym razie staramy się naprawić sytuację. 



Jace zniecierpliwił się zachowaniem paparazzi i postanowił ją przepędzić na "swój" sposób. Nie pomogło :/

Paparazzi: Nic panu nie jest? To chyba nie jest normalne tak warczeć.

Maja postanowiła załagodzić sytuację i każdy obecny dostał jej autograf. To w końcu Dzień Dobroci. Fanka była wniebowzięta. 



Maja: My już się będziemy zbierać. I serio, zróbcie coś z tym smogiem, bo ojciec się udusi tutaj, jeśli jeszcze raz cię odwiedzimy. A co to, Bea dzwoni? Ona nigdy do mnie nie dzwoni... Tak? Wolniej, czekaj. Jeszcze raz i powoli. 


<<<Poprzedni rozdział: 11. OSTATNIA WOLA





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA