53. JACE

Maja: Aaaaaaa! Zostaw mnie! Ratunku! Niech mi ktoś pomoże!

Olive: Spokojnie! Nic ci nie zrobi! Jest nowy, sam nie wie, co się z nim dzieje. Ale to za chwilę przejdzie.

Maja: COOO??? SKĄD MOŻESZ TO WIEDZIEĆ?!



Olive: Możliwe, że to dopiero jego pierwsza przemiana. Albo jedna z pierwszych. Ta furia jest silna, ale krótkotrwała, zaraz mu przejdzie. Wydaje mi się, że już się uspokaja. I chyba cię rozpoznał. Chyba dlatego próbował cię złapać.



Maja: Ale dlaczego miałby mnie rozpoznać?! Ja przecież nie znam żadnego potwora!

Olive: To nie jest potwór! To tylko młody wilkołak! Bardzo zagubiony, zdezorientowany i nieświadomy tego, że może komuś zrobić krzywdę. Na pewno będzie potrzebował wiele pomocy. 



4 dni wcześniej

Zlecenie od Estelli Landgraab - fotografowanie podczas Balu u Gothów - miało się jednak zacząć dzień później, drobny błąd w komunikacji między nim a Estellą, który jednak kosztował go nieobecność podczas ważnego wydarzenia w życiu Mai - dziś była gala Gwiezdnych Ryków, na której Jace właśnie nie był. 



Dobrze, że oby dwa wydarzenia były w tym samym mieście. Tylko, że Del Sol Valley było bardzo duży miastem, dużo większym niż San Sequoia. Zaczym Jace dotarł do Starlight Boulevard, było już późno, ceremonia pewnie się już skończyła. Albo właśnie kończy. Jace liczył, że może zdąży chociaż na sam koniec. 



Niestety, taksówkarz wysadził go dwie przecznice od Studio PBP, przy restauracji Chez Llama. Podobno nie mógł bliżej, bo podczas takiego wydarzenia cała okolica była zapchana limuzynami gwiazd i paparazzi. Już widać stąd Studio PBP, 10 minut i powinien być na miejscu. Głupi taksówkarz.



Maja nie odebrała jego telefonu, może właśnie odbierała nagrodę, może jeszcze zdąży, spóźniony jak diabli, ale jednak. Zostało już naprawdę tylko przejść przez park. 



Wilkołak: Wrrrrr...

Jace: Co do...?!

Wilkołak: Zabić! Zniszczyć! Wrrrr!



Wilkołak: AUUUUUU!!!



Jace: Co... co to było? Do plumboba... Chyba się tu położę na moment.



Jakiś czas później.

Jace: Gdzie ja jestem, co się ze mną dzieje? Nic nie pamiętam. I strasznie boli mnie głowa. 



Jeszcze później.

Jace: Co tu się dzieje? Czuję się jakby minęły... dni???? Czy to w ogóle możliwe? O Maxisie, ale jestem głodny. Zaraz... czy to nie jest przypadkiem studio Projektu SimStyl? Chyba słyszę muzykę, może Maja będzie tutaj...

I'm free to be the greatest here tonight, the greatest...



Jace: Czy to... pełnia? AUUUUU!!!! Oj, nie czuję się dobrze...



Jace: Aaaaaaa!!! AUUUUU!!!!



Jace: Wrrr... Maja! 



Chwila obecna.

Olive: Nie wiem, kim on dla ciebie jest, ale na 100% słyszę, że powtarza twoje imię.

Maja: Ale skąd ty to wszystko wiesz?!



Olive: To dość długa historia. A dokładnie historia mojej rodziny. Jestem dopiero drugim pokoleniem niedotkniętym klątwą wilkołaczą. 

Maja: Ale kto to może być?

Olive: Za chwilę się dowiemy...



Wilkołak: Maja...



Maja: O Maxisie! JACE! 

Jace: Maja...



Jace: Co się ze mną działo? Maja, ja nic nie pamiętam! 

Maja: Najważniejsze, że nic ci nie jest.

Jace: Ale jak się tutaj znalazłem? Ostatnie, co pamiętam, to że jakiś stwór mnie napadł, a potem chyba krążyłem po mieście jakiś czas. I... O Maxisie, ja chyba też kogoś napadłem! Maja, ja chyba zrobiłem komuś krzywdę!



Maja: Zamieniłeś się w wilkołaka i naprawdę nas wszystkich wystraszyłeś, ale już jest dobrze. Już znów jesteś po prostu Jacem. I nie sądzę, żebyś komuś zrobił krzywdę, na pewno nikomu tutaj. Już teraz wszystko będzie dobrze.



Olive: Właściwie to... nie będzie. To jest klątwa. Jest na nią lekarstwo, ale teraz już na to za późno. Lekarstwo można przyjąć tylko przed przemianą w pierwszą pełnię księżyca. A dzisiaj mamy pełnię i Jace już się przemienił. Obawiam się, że zostanie już wilkołakiem. Na zawsze. 



Maja: Ale jak to na zawsze? Już zawsze będzie potworem???

Olive: Wilkołakiem. I może nauczyć się z tym żyć, hamować wilcze popędy i kontrolować przemiany. To będzie wymagało sporo pracy, ale jest możliwe. Moja rodzina radziła sobie z tym przez pokolenia. 



Olive: Jedźcie do Moonwood Mill i znajdźcie Kristophera Volkova. Powiedzcie, że przysyła was rodzina Harrison. On Wam pomoże. Nauczy Jace'a wszystkiego, co wilk powinien umieć. Dobrze kontrolowany wilczy gen może być również darem, nie tylko klątwą. Powodzenia.



Maja: Hej, damy sobie radę. Najważniejsze, że jesteśmy razem. 



Moonwood Mill.

Jace: To tutaj? Reeety... ale dziura.

Maja: Nie marudź, chodź. Musimy znaleźć Volkova. 



Kristopher Volkov: Ktoś mnie szukał?


<<<Poprzedni rozdział: 52. PROJEKT SIMSTYL: WESELNE DZWONY





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA