45. FERIE W KOMOREBI
W tym roku Drozdowie udali się na ferie zimowe i świętowanie Nowego Roku do Komorebi. Maja chciała odwiedzić jakiś świat o chłodniejszym klimacie, więc oto on. Niestety Chen została w Del Sol Valley, więc nie mogła ich oprowadzić.
Jace: To mi się podoba!
Bas: Czyli dokładnie co? Co my tu mamy robić tyle dni?
Jace: Na przykład to! Orientuj się!
Bas: Haha, nie trafiłeś!
...Za to ja już tak!
...Aaaa!
Jace: ...
Maja: Trzeba dobrze wykadrować... Gotowe! Dobra, to poszło na Simstagram, Sim Sky, SimTube, Trendi, Towarzyski Króliczek... ooo SimTok znów dostępny, ale tam już nie wrzucamy. O czymś zapomniałam? Chyba nie. Na "S" też już trzeba zlikwidować konto. Nie będziemy wspierać Melona Bezmózga.
Podczas gdy Maja i Jace odkrywali sporty zimowe, Bastian wolał nadrobić czytanie książek. Przywiózł ze sobą całą serię o Pogromcy Wampirów napisaną przez pra babcię Klarę, więc ma co robić.
Po tym ekscytującym dniu wspólnie zjedli ramen.
Bas: Słuchajcie, co byście zrobili, jeśli ktoś nie odpisałby wam na smsa, a minęła już ponad godzina? Wysłać kolejnego?
Maja: Ja bym poczekała, lepiej nie być zbyt nachalnym.
Jace: A z kim tak piszesz? Z Laurą?
Bas: Dobra, już nic wam nie powiem.
Bas: Po co mam z wami iść? Wolałbym poczytać książkę.
Maja: Nie marudź, zobaczysz część historii twojego pradziadka.
Bas: Ale ja już znam całą historię pradziadka! Przeczytałem wszystkie 6 książek prababci Klary o pogromcy i 2 bibliografie!
Maja: No to będziesz nam rzucał anegdotkami.
Jace: Ale widoki!
Maja: Czekajcie, zrobię fotkę dla obserwujących.
Jace: Wydawało mi się, że to gdzieś tutaj, przynajmniej mapa tak pokazuje, ale nigdzie nie widzę posągów małp. Chyba trochę zabłądziliśmy.
Bas: To lepiej się odnajdźmy, bo chyba idzie burza. Na horyzoncie są ciemne chmury.
Na szczęście za chwilę znaleźli słynne posągi 3 małp, a pogoda jednak się nie pogorszyła.
Maja: Dziadek Akito opowiadał mi legendę o pierwszym Pogromcy wampirów. Po masowych atakach na miasteczko, modlił się do trzech małpich bożków o pomoc. Został obdarzony niezwykłą siłą i mocą wyczuwania wampirów. To był chyba nasz przodek! A przynajmniej tak sądził dziadek.
Kilka całkiem udanych zdjęć z małpimi bożkami i chramem.
Maja: To nasze ślady?
Jace: Właśnie się zastanawiam... Może to Yeti?
Maja: Yeti?? To w ogóle możliwe?
Bas: Chyba za małe te ślady na Yeti.
Maja: Ale chodźmy już stąd lepiej.
Wracając, zahaczyli o lodowisko (co nie było zbyt dobrym pomysłem, przynajmniej wg Bastiana), oraz posąg Yamachana w dzielnicy Wakaba (na co Bastian bardzo czekał).
Nowy Rok świętowali z miejscowymi i turystami w lokalnym barze karaoke, gdzie Maja przypomniała sobie uniwersyteckie lata i występy w konkursach karaoke. A Bas, który jest uzależniony od telefonu, pisał życzenia noworoczne do przyjaciół i sprawdzał, czy Laura mu odpisała. Niestety nadal nie.
Wybiła północ, i Jace porwał Maję w ramiona. Ku zniesmaczeniu Bastiana.
Ale szybko mu przeszło, gdy zagadała do niego pewna nastoletnia turystka. Okazało się, że Mayumi (bo tak się nazywała) też spędza tu ferie zimowe ze swoją mamą i młodszym bratem.
Bastian odpalił fajerwerki, które kupił na ostatnim Zlocie Zapaleńców. To było świetne pożegnanie starego roku! Witaj Nowy Roku!
Następnego dnia Bas zdecydował się jednak trochę wygadać rodzicom.
Bas: Wiem, czemu Laura nic nie odpisuje! Marysia mi napisała, że Orion jej powiedziała, że Karmina jej zdradziła, że Laura jest obrażona, bo szkoła urządziła Bal Noworoczny, a ja jej nie zaprosiłem! Ja chyba zupełnie zapomniałem jej powiedzieć, że jedziemy do Komorebi!
Bas: Tylko, co ja mam teraz zrobić, żeby już nie była zła i żeby mnie dalej lubiła?
Maja: Postaw na jakiś wielki gest!
Jace: Zaproś ją na Bal Dnia Miłości!
Maja: Tak! Idealna okazja!
Został jeszcze ostatni dzień pobytu, więc rodzice namówili Bastiana na wspinaczkę i okazało się, że całkiem nieźle mu idzie! Nawet to polubił! A na górze okazało się, że nie tylko oni mieli dzisiaj pomysł, aby się powspinać.
Rozmowa z Mayumi była krótka, ale bardzo przyjemna i zapewniła Bastianowi dużą dawkę pewności siebie. Na tyle, żeby w końcu zdobył się na odwagę i napisał do Laury, wyjaśniając że nic nie wiedział o balu, bo wyjechał do Komorebi z rodzicami.
Jednocześnie postanowił sobie, że jak tylko wróci do szkoły, zaprosi Laurę na Bal Dnia Miłości. I chociaż tylko zbugowany czarny księżyc był świadkiem tego postanowienia, to wiemy, że Bastian go nie złamie.
Tymczasem w San Sequoi Laura pomściła na Bastiana.
Laura: Serio, muszę sobie chyba dać spokój. Nawet mnie nie zaprosił na bal! A ja myślałam, że coś zaiskrzyło! Nic nie zaiskrzyło! Olał mnie zupełnie! A ten głupi sms kilka dni temu? "Nie mogę się doczekać zobaczenia Yamachana" CO TO MIAŁO BYĆ?
Laura: Napisał! O Maxisie! Jest w Komorebi z rodzicami i nie wiedział nic o balu. Nooo tak! Chyba coś mówił w szkole, a ja zupełnie zapomniałam... To dlatego pisał o Yamachanie! Czyli jednak o mnie myśli.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz