43. ŚWIĄTECZNA GORĄCZKA (#WYDARZENIE PRZYTULNA UROCZYSTOŚĆ)
W domu Drozdów zaczynają się przygotowania do Zimowej Fiesty, a Maja dostała zadanie nagrania specjalnego filmu, więc czemu nie upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu.
Maja: Witam wszystkich! Dzisiaj nagranie specjalne, moi drodzy, charytatywna transmisja z przygotowań do świąt, czyli jak to się robi u Drozdów! Jedziemy z tematem!
Jace: Świąteczne tradycje w moim domu? Chyba głównie oglądanie wspólnie telewizji., hehe. Moja rodzina nie była za całym tym świątecznym klimatem.
Bas: Ulubiona tradycja? Na pewno nie te swetry! Dlaczego kazałaś mi się w to ubrać? Najchętniej to grałbym w gry całe święta. A no i lubię ubierać choinkę.
Maja: W tym roku Zimowa Fiesta jest u nas w domu i uparłam się, żeby przygotować świąteczny posiłek! Tak, wiem, że nie umiem gotować, ale do zrobienia Japchae potrzebny jest minimalny poziom tej umiejętności. To danie koreańskie na specjalne okazje. Oh, wyszło wspaniale! I nie spaliłam kuchni!
Maja: Ulubioną tradycją wszystkich Drozdów jest ubieranie choinki. Zawsze na dzień przed.
Bas: Może mógłbym trochę podrasować te lampki? Pracuję teraz nad specjalnym projektem z elektryczności i...
Maja: Bez pirotechniki proszę, nie chcemy spalić domu...
...Jak mówiłam, kochamy ubieranie choinki.
Maja: Wspólne oglądanie gwiazd to nie jest tradycja Drozdów, ale przecież czasem można zrobić coś spontanicznie i romantycznie, prawda?
Jace: W sumie można powiedzieć, że u nas tradycją było jedzenie dań z różnych kultur. Mama zawsze zamawiała zagraniczny catering.
Maja: To w tym roku będziesz mieć namiastkę dzieciństwa, bo właśnie zrobiłam Brigadeiro, brazylijski deser.
Maja: Tak mamo, wszystko przygotuję, nic nie musisz przynosić. Naprawdę! Nie, Jace nie robi za mnie, sama zrobiłam już dwa dania. Tak, pamiętam, że najbardziej lubisz świąteczne piosenki i tańce. Mamy całą płytę do słuchania. To do zobaczenia jutro, pa!
Maja: Na pewno nie chcesz spróbować? Wyszły naprawdę dobre.
Bas: Nie, dzięki mamo, jutro spróbuję.
Maja: To nie, więcej dla mnie.
Jace: A teraz co to za specyfik?
Maja: Coquito, tradycyjny świąteczny napój z Puerto Rico, ćwiczę przed jutrem. Uwierzysz, że potrzebowałam aż drugi poziom miksologii?!
Jace: A najlepszy film świąteczny? Oczywiście Simowa Pułapka!
Maja: To nie jest film świąteczny!
Jace: Jak to? Przecież akcja dzieje się na świątecznej imprezie, w tle lecą świąteczne kawałki, a aktorzy opowiadają świąteczne kawały? Dla mnie to 100% świąteczny film.
Maja: Jace poszedł już spać, ale ja włączyłam mój celebrycki bonus Zarwana noc i mogę zrobić jeszcze ciasteczka...
... i posłuchać świątecznych piosenek w radio...
... i poszukać w simternecie, co jeszcze mogłabym przygotować na obiad, ooo, może kurczaka??
Już jest ranek i ktoś zapukał do drzwi.
Maja: Izzi? A wy jeszcze nie w San Myshuno?
Izzi: Nie, ale zaraz jedziemy do rodziców, chciałam tylko wpaść na moment i złożyć Wam życzenia! Wesołej Zimowej Fiesty! Zaśpiewajcie za mnie Fwingle Zibbs w tym roku!
Maja: Stół naszykowany. Jeszcze tylko hallaca do zrobienia. Hallaca to potrawa świąteczna z Wenezueli. Wierzycie, że mam już 3 poziom gotowania? Gdybym teraz brała udział w przesłuchaniu do MasterCooka, na pewno by mnie wzięli! Może kiedyś jakaś Grim's Kitchen?
Maja: Wszyscy zaproszeni przybyli. Oczywiście są moi rodzice. W tym roku przyjechała z Sulani też moja siostra, Bea, z mężem i bliźniakami, Bernardem i Felicją. Mały Bernie dopiero uczy się chodzić! Przyjechało też rodzeństwo mamy: ciocia Dorota, i wujkowie Adrian i Sebastian, z Windenburga.
Maja: Przyjechał nawet tata Jace'a z dalekiej Tartosy. Natomiast moja kuzyka Izzi i jej rodzina tym razem spędzają święta ze swoimi rodzicami w San Myshuno. Jak widzicie nasza rodzina zamieszkuje wiele zakątków Simuniwersum.
Maja: Jesteśmy bardzo zwyczajną Simową rodziną, a święta to dla nas wyjątkowy czas, gdy w końcu Narratorka pozwala nam się zebrać w tak dużym gronie. Nie zdarza się to zbyt często, więc bardzo cenimy sobie te chwile. Narratorka być może mniej.
Maja: Mamy nasze tradycje. Lubimy dobrze zjeść i przy okazji poplotkować. Dawać i dostawać prezenty. Grać na instrumentach, tańczyć i śpiewać kolędy.
Maja: Ale przede wszystkim lubimy po prostu spędzać razem czas.
Maja: Skończyłam nagrywanie! No teraz to jestem naprawdę zmęczona. 24h charytatywnej transmisji, nie sądziłam, że się uda.
Jace: Ale to już koniec, czy jeszcze masz coś zrobić?
Maja: Jeszcze muszę zmontować film dla agencji, z całych przygotowań i kolacji.
Jace: Przypomnij mi, czemu piłem kakao z już pełnym pęcherzem?
Maja: Bo Narratorka chciała odtworzyć całe wydarzenie świąteczne. Ale to chyba nie był dobry pomysł.
Bas: Policzmy, jest na trójka, a toalety mamy tylko dwie. Ktoś dziś zaliczy wpadkę.
Bas: Pan jeszcze tutaj?
Papcio Mróz: Ho ho ho! Tak wyszło! Skoro jeszcze tu jestem, to dam ci prezent. Czego byś najbardziej chciał?
Bas: Tego to chyba nawet Papcio Mróz nie załatwi.
Papcio Mróz: Pomyślmy... To może rada? Z moich danych wynika, że pewna panna bardzo lubi chodzić do kina, a wy w San Sequoi macie przecież kino. Może coś z tym zrobisz?
Bas: Nie ma żadnego świątecznego filmu? Bez sensu. To co powiecie na jedną rundkę wyścigów?
Maja: Zawsze! I znowu cię pokonam, haha!
Bas: Zobaczymy!
Maja dokończyła jeszcze montowanie i wysłała film. To były bardzo udane święta, chociaż trochę męczące!
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz