42. PO BALU

Dni po balu jesiennym mijały dość szybko. Nie wiadomo kiedy był już Dzień Wspominek i Maja z gorliwością opowiadała Bastianowi historie o babci Klarze i dziadku Akito.



W końcu Maja i Jace zrobili też sesję zdjęciową Kolekcji Piżama Party od Trillyke. Jace jest coraz bliżej ukończenia swojej aspiracji. 



Bas po ostatnich Targach Naukowych dostał propozycję płatnych praktyk w Laboratorium. Oczywiście ją przyjął, tym bardziej, że stypendium było całkiem niezłe jak na uczniaka liceum.



Nie wszystko jednak szło po jego myśli. Na przykład widok jego obiektu uczuć w ramionach innego nie było w jego planach. Dlatego też dość na rękę okazał się introwertyczny etap nastoletni. Dzięki temu Bas miał dość dobrą wymówkę, aby w spokoju i z dala od wszystkich skupić się na wypełnianiu własnych aspiracji. 



Niestety, nieważne jak bardzo by się nie starał, na 100% nigdy mu się nie uda uniknąć widoku pewnych Simów. Czasem trzeba wziąć książki (lub raczej jabłko) z szafki. Czasem trzeba wyjść z klasy. Czasem trzeba obejrzeć zdjęcia Romka. 



Zresztą od czasu balu wszyscy się zrobili jeszcze bardziej "towarzyscy", a może po prostu tak się Bastianowi zdaje, przez tę introwertyczną cechę? Nie, zdecydowanie mu się nie zdaje. Ale to wszystko wina Narratorki, bo inaczej to w liceum by się zupełnie nic ciekawego nie działo. 



Oreo biegała poza domem przez całą noc i podłapała jakieś choróbsko. Bas musi z nią iść do weterynarza. Ale najpierw kąpiel. U weterynarza Oreo ewidetnie obleciał strach. No cóż, trzeba było nie szlajać się po dziwnych miejscówkach.



Pani doktor wydaje się miła, ale ma dziwne sprzęty, które jeszcze bardziej przerażają Oreo. Na szczęście to nic poważnego, i wzbogaceni o kołnierz, a zubożali o 150 simoleonów, Bas i Oreo mogą pożegnać się z weterynarzem. 



Święto Zbiorów w tym roku w San Sequoi. Już wszyscy zaproszeni się zebrali. 

Maja: Tato, jeszcze nie jemy, jeszcze wszyscy nie usiedli.

Filip: To równie dobrze mogę umrzeć z głodu. 




Yuki: Co ty tam masz, dziecko?! Kto ci pozwolił już przekłuć ucho?!

Maria: Oj babciu, w moim wieku sama miałaś już niebieskie włosy.

Filip: Ten aparat nie działa. Nie mogę wszystkich uchwycić.

Maja: Bo zdjęcia nie działają najlepiej z telefonu.

Anna: Podobno byłeś głodny, siadaj już, a nie robisz zdjęcia. 



Dorośli zasiedli w salonie i żywo rozmawiali. Jace pogrywał na pianinie (jego nowe hobby chyba). Krasnale też się pojawiły, ewidentnie po to, żeby pooglądać telewizję. 



Dzieciaki wspięły się na domek na drzewie. 

Marysia: Po prostu powiedz jej, że ci się podoba.

Bas: Ale Laura wcale mi się nie podoba.

Marysia: Jasne...

Basia: Bas, wszyscy to widzą. 

Bas: No to, co mam zrobić, przecież chodzi z Atlasem.

Euzebia: Może zerwą.

Bas: Aaalbo powinienem o niej zapomnieć! I wy też o całym tym temacie!



Maja zaparzyła herbatkę i wszyscy dalej sobie radośnie dyskutowali. Cóż za sympatyczne Święto Zbiorów.

Tymczasem Jace postanowił obdarować nagiego krasnala zabawką, bo okazało się, że uwielbia tę tradycję! Jak widać, wiele do szczęścia mu nie potrzeba, po błogosławieństwie krasnala, całe święto to sukces :P



Dla Mai i Bastiana to święto też było niezwykle udane, chociaż oni nie spróbowali już obdarować krasnala. 

Pewnie dlatego krasnale same przyszły w nocy, żeby się obdarować pozostałą herbatką... Nie znajduję na to innego wytłumaczenia. Maja też nie. 




Wspólne zdjęcie ze Święta Zbiorów.



Niedzielny meczyk syna z mamą. I mama wygrała! 



W szkole znów zmiany. Niektóre dość neutralne dla Bastiana, ale inne zupełnie nie nieutralne ;)



Z tego wszystkiego Bas odważył się pogadać z Laurą. I sobie tak rozmawiali i było jak za dawnych lat. I nagle stało się to. Romantyczna satysfakcja?! Narratorka nie do końca wie, jak, widocznie jakaś autonomiczna interakcja to zapoczątkowała. 



Sprawdziłabym, co się z tego dalej rozwinie z tego nagłego rozkwitu uczuć, ale Bas musiał lecieć na nowe zajęcia kółka komputerowego (zapisał się dodatkowo), a następnego dnia odbywał się Zlot Zapaleńców, rodzice pozwolili mu iść i opuścić wyjątkowo szkołę.

Kilka nowych fotek i pamiątek z festiwalu na pewno nie zaszkodzi.



Oby dwa konkursy zaliczone! Megatest graczy na 70%, a Hakaton na 77%! To na pewno zasługa dołączenia do kółka komputerowego. I tym samym zdobył złoty medal!



A na deser lot symulacyjny rakietą kosmiczną. Chociaż momentami Bas miał wrażenie, że bierze udział w zupełnie prawdziwym locie... Ale przecież to niemożliwe! Bo kto by pozwolił na wylot w kosmos pośrodku samego miasta! 



W domu Bas od razu przetestował grafikę na nowym, wygranym komputerze ;)



<<<Poprzedni rozdział: 41. PROJEKT SIMSTYL: MODOWE OCHŁODZENIE






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA