40. POJEDNANIE
Jace: Ładna noc. Niebo idealne do obserwacji.
Bas: Tak, dobrze dziś widać Sixam.
Jace: Pamiętam, jak codziennie się tu bawiłeś. Czasem sam, czasem z przyjaciółmi. Ale codziennie odwiedzałeś swoją bazę.
Bas: Taa... kiedyś to było. Tato, ja przepraszam. Ostatnio nie byłem sobą, no i dopadł mnie ten etap podłości. Wiem, że przesadziłem, ale zupełnie tego nie kontrolowałem. Trochę dużo się ostatnio działo.
Jace: W szkole? Masz jakieś problemy?
Bas: Nie... nie mam. To znaczy mam. Eh, sam już nie wiem. Liceum jest inne niż myślałem. Wszyscy moi przyjaciele zachowują się inaczej. Mają nowych znajomych i mam wrażenie, że o mnie zapomnieli.
Jace: Wcześniej zawsze spędzaliście czas razem.
Bas: No właśnie! Brakuje mi tego.
Jace: Bycie nastolatkiem nie jest łatwe. Każde z was dorasta, poznaje siebie. Czasem drogi się rozchodzą.
Bas: Ale ja tego nie chcę. Chciałbym, żeby było jak dawniej.
Bas: Wszyscy nagle umawiają się w pary. Nie można już nic zrobić razem, grupowo, bo każdy ma chłopaka lub dziewczynę.
Jace: No tak, to komplikuje sprawę. Ale wiesz, mimo wszystko, nadal jesteście przyjaciółmi. I jestem pewien, że na balu wszyscy będziecie i tak spędzać czas razem.
Bas: Laura powiedziała to samo.
Jace: Ah Laura. A Laura też z kimś idzie?
Bas: Taaa... z Atlasem Michealsonem. Jest najlepszy w szkole.
Jace: Niemożliwe! Myślałem, że to ty jesteś najlepszy z w szkole!
Bas: Jeszcze nie, ale się staram.
Jace: A jutro wielki dzień, targi, dobrze pamiętam? Pokaż im ten swój projekt, a na pewno zyskasz tytuł najlepszego ucznia.
Bas: Dzięki tato.
Jace: Aaaa... Wybacz, ale twój staruszek jest już bardzo zmęczony. Lata robią swoje.
Jace: A i jeszcze jedno. Rozmawiałem z mamą i pomimo twojego ostatniego wybuchu, możesz iść na ten bal jesienny. Jeśli oczywiście chcesz. To w końcu twój pierwszy bal, nie chcemy, żebyś coś stracił. Ale do końca weekendu masz szlaban na gry komputerowe.
Bas: Nie powiem, chyba wolałbym szlaban na bal.
Jace: Tak właśnie myślałem. Czyli z karą trafiliśmy idealnie.
Bas: Chyba tak.
Jace: Baw się jutro dobrze. Na Targach i na balu też. Myślę, że będzie lepiej niż myślisz.
Bas: Dzięki, tato, jeszcze raz.
Następnego dnia, w dzień Strachudeł, Bas zaprezentował swój najnowszy projekt elektroniczny. Zrobił wrażenie na jurorach, jednak tylko wystarczająco na drugie miejsce. Pierwszą nagrodę zdobył oczywiście nikt inny, tylko Atlas. Ale, choć było ciężko, Bas tym razem poskromił złość, w końcu był kulturalnym Simem.
Atlas: Gratuluję drugiego miejsca! Laura mówiła, że jesteś bardzo mądry i masz ciekawe pomysły. I miała rację. Chciałbyś dołączyć do naszego kółka naukowego?
Bas: Eee... Dzięki, pomyślę.
Bas nie wiedział, co było bardziej nieoczekiwane, miłe zachowanie Atlasa, czy fakt, że Laura mówiła Atlasowi o nim takie miłe rzeczy.
Bal jesienny nie był najgorszy. Jedzenie było w porządku. No i muzyka w sumie też. I przyszli wszyscy jego znajomi. Chociaż niektórzy jeszcze nie przekroczyli progu audytorium. Było prawie jak kiedyś.
Orion: Świetna impreza! Te dekoracje wyszły genialnie!
Marysia: Dzięki! Mówiłam, że motyw Dance Macabre to strzał w dziesiątkę.
Pearl: No, wyszło spoko.
Basia: Rom, tym strojem przebiłeś wszystko.
Bas: A nie chciałeś się ze mną przebrać za Jedi!
Rom: Ej, moim zdaniem to świetne przebranie. Tanie i efektywne! Spełnia swoje zadanie.
Basia: To na pewno!
Tytuł Królowej i Błazna Balu wygrały Laura i Karmina.
Rom: Miejsce dla Królowej!
Bas: Trochę zzieleniałaś, to od ciężaru korony? Czy od czegoś innego?
Laura: O co ci znów chodzi?
Bas: O nic, żartuję! Fajne przebranie, L. Faba pewnie by ci pozazdrościła.
Laura: Rozpoznałeś! Twój Jedi też jest niezły.
Laura: Słyszałam, że zdobyłeś drugie miejsce na Targach. Gratulacje! Wiedziałam, że dasz sobie świetnie radę.
Bas: Dzięki, a czemu ty nie wzięłaś udziału?
Laura: Ah wiesz, nauki ścisłe to jednak nie moja bajka, okazało się, że jestem raczej miłośnikiem sztuki.
Rom: Ej, co wy na to, żebyśmy zrobili sobie zdjęcia pamiątkowe?
Laura: To świetny pomysł.
Bas: Też tak uważam.
Rom: No! To ekstra, chodźmy póki budka fotograficzna jest pusta.
Zdjęcia to faktycznie był świetny pomysł, chociaż nie wszyscy byli zadowoleni z rezultatu. Rom zasłonił twarz, tak jakby już i tak nie miał prześcieradła na głowie. A Laura się śmiesznie skrzywiła. Przyjemnie było tak znów spędzać czas razem i Bas nie żałował, że jednak się tu pojawił.
Na parkiecie cała paczka pokazała, że można się dobrze bawić, nawet jeśli animacja tańca grupowego się zatnie. I wszystko byłoby naprawdę cudownie, impreza może nawet dostałaby złoty medal, gdyby Bas właśnie sobie nie uświadomił, że jest totalnie zauroczony Laurą, która przecież miała chłopaka.
<<<Poprzedni rozdział: 39. JAK DO TEGO DOSZŁO NIE WIEM
>>>Następny rozdział: 41. PROJEKT SIMSTYL: MODOWE OCHŁODZENIE
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz