39. JAK DO TEGO DOSZŁO NIE WIEM

Pierwszy dzień szkoły! Bas jest bardzo podekscytowany. W liceum w końcu będą się uczyć fajnych rzeczy. No i znów się spotka z przyjaciółmi. Co mogłoby pójść nie tak? Ale co to? Pryszcze?! O nie! Jakim cudem wcześniej tego nie zauważył? Trzeba to natychmiast zakryć.




Witamy w Liceum San Sequoi im. Gilberta Gilbertsa. 

Laura: Cześć Bas. Czemu nie jesteś w koszulce klubu szachowego?

Bas: Coo?! Wszyscy jesteście w klubie szachowym? Czemu mi nikt nie powiedział? Też bym się zapisał.

Rom: Nieee... to po prostu taki dzień. Nie dostałeś informacji? No cóż, może aktywne Simy jej nie dostają. 




Bas: Z kim rozmawia Laura? Wydaje się, dość... przejęta.

Rom: Oh, to jest Atlas Michaelson. Jest w przedostatniej klasie. I jest przewodniczącym szkoły. No i chyba wpadł w oko Laurze. 

Bas: Aha, no tak... Powinniśmy chyba już iść na lekcje. 




Bas zajął szafkę i poszedł na zajęcia, mijając po drodze Laurę. Jakoś inaczej wyobrażał sobie ten pierwszy dzień, a tu się okazało, że nawet nie będą wszyscy w tej samej klasie. Dobrze, że chociaż same lekcje były takie, jakie powinny. Słuchając nauczyciela, Bas w końcu poczuł się na miejscu.  




Jeszcze tego dnia był zorganizowany w szkole Dzień Karier. Bas zajrzał tam z ciekawością, ale większość zawodów nie zrobiła na nim wrażenia.

Bas: A więc trend-setter... Eee to chyba bardziej dla mojej mamy.

Kryminalista: A może zawód wymagający inteligencji i sprytu?

Bas: Jasne, tylko wolałbym coś legalnego. 




Jednak w końcu coś go zainteresowało. 

Gość: Współczesne problemy wymagają współczesnych rozwiązań. Rozpocznij karierę inżyniera i rozwiązuj problemy z pomocą komputera i gadżetów!

Bas: To brzmi rewelacyjnie! A jakie umiejętności się przydają najbardziej?

Gość: Majsterkowanie, robotyka i programowanie to top umiejętności.




Nie był to może idealny dzień dla Bastiana, ale znów spotkał się z przyjaciółmi, w końcu był w liceum i uczył się ciekawych rzeczy, i nawet poznał jeden interesujący go zawód. Jednak coś go dręczyło i nie umiał tego nazwać. Coś było ewidentnie nie tak. 




Następnego dnia w szkole.

Basia: W co się przebieracie na bal jesieni? Temat to Dance Macabre.

Romek: Eee... ja chyba nie idę. To nie moje klimaty.

Bas: Bal jesieni? Tak szybko? Przecież dopiero zaczęliśmy szkołę.

Basia: A kiedy byś chciał bal jesieni? W zimie? 




Bas: Myślałem o tym balu i co wy na to, żebyśmy poszli wszyscy razem i przebrali się tematycznie, np. za Jedi? Albo Grimternsów?

Paweł: Wybacz ziom, ja już jestem umówiony z Karminą, a ona chce się przebrać za piratów.

Basia: A ja idę z Arno Johnsonem. 

Laura: Ja też już się umówiłam.




Bas: Jakim cudem wszyscy już z kimś idziecie? To dopiero drugi dzień szkoły!

Paweł: Wiesz, my spędziliśmy lato w San Sequoi. Było kilka okazji do poznania się.

Basia: Trzeba nadążać, Bas. To szkoła, przetrwają najsilniejsi, znaczy, najbardziej popularni. Ja już jestem zaproszona na 5 imprez. 




Bas: To co? 2 tygodnie mnie nie ma i już macie nowych przyjaciół?

Laura: Ale o co ci chodzi? Przecież na balu i tak się wszyscy spotkamy na miejscu.

Basia: Wyluzuj, Bas. Brzmisz, jak jakiś Boomer. Chodźmy na lekcje, bo już po dzwonku.




Bas: Teraz to nie wiem, czy w ogóle chcę iść na ten bal.

Rom: Wiesz, mówiłem, że to nie moje klimaty, ale jeśli chcesz to możemy iść razem, wiesz, jako kumple. 

Bas: Byłoby plumstycznie! Moglibyśmy przebrać się za Luka Skywalkera i Hana Solo! 

Rom: No dobra, nie rozpędzaj się!





Jednak humor Bastianowi się nie poprawił.

Jace: I jak było w szkole, Mistrzu? Wszystko dobrze?

Bas: Prawdę mówiąc to jest plumbujowo. 

Maja: Hej! Nie używamy takiego słownictwa w tym domu!!

Bas: Serio?! Już nawet emocji swoich nie mogę wyrazić? 




Bas: To po co w ogóle pytacie??!! Poza tym, to tylko słowo, jak każde inne! Plumbujowo!! O proszę. PLUM-BU-JO-WO! 

Maja: Piłeś coś? Albo paliłeś? Chcesz dostać szlaban?

Bas: Cudownie! Tak, daj mi szlaban, to nie będę musiał iść na ten głupi bal jesienny! 




Bas: Idę do siebie przemyśleć mój obecny etap podłości... i to jak mnie wszyscy wkurzają! 

Maja: Jeszcze nie skończyliśmy młody człowieku! I jaki bal tak w ogóle? Czemu ja nic nie wiem?

Jace: Daj mu ochłonąć. Niech faktycznie przemyśli co nie co.




Maja: Jace, z nim coś się dzieje, nigdy się tak nie zachowywał. 

Jace: Dorasta, poznaje siebie. 

Maja: Ale on testuje nasze granice! Chyba nie powinniśmy na to pozwalać.

Jace: Powinniśmy dać mu przestrzeń. Ewidentnie coś się wydarzyło, ale teraz i tak nic nam nie powie.





Jace: Porozmawiamy z nim, jak ochłonie. Na spokojnie. Może wtedy zrozumiemy, co się stało. 

Maja: Sama nie wiem...

Jace: Hej, byłem nastoletnim chłopcem. Uwierz mi, to nie jest łatwe. 




Jak oni nic nie rozumieją! Po co zadają te idiotyczne pytania, skoro chcą go tylko pouczać? Nie ma już 10 lat, a tak go traktują. Wszystko jest bez sensu. Bal jest bez sensu, głupie zaproszenia na bal są bez sensu. Liceum jest bez sensu. 





Następnego dnia rano trądzik Bastiana zaatakował ze zdwojoną siłą.

Bas: No nie wierzę! Nawet nie udaje mi się tego przykryć! Ten dzień nie mógł się gorzej zacząć.




Do tego Paweł nie poprawił sytuacji...

Paweł: Patrzcie na nich, jakie zakochane gołąbeczki. Zobaczycie, Laura jako pierwsza z nas dotrze do pierwszej bazy. 

Bas: Ej, mówisz o naszej koleżance.

Paweł: No co, mówię, jak będzie. No chyba, że ja i Karmina na balu, no wiecie. 




Paweł: Rety, stary! Ale cię wysypało! Dopiero teraz zauważyłem! I to przed samym balem. Nic dziwnego, że nie chcesz gadać o całowaniu! Z taką twarzą też bym nie chciał!

Bas: Dzięki! Mogłeś się chociaż powstrzymać od komentarza...

Basia: OMG, człowiek skupić się przy was nie może. Idę do biblioteki.  




Przynajmniej sprawdzian poszedł Bastianowi dobrze. Ciekawe, czy Laura faktycznie będzie się całować z tym całym Atlasem. A może już się całowali. Nie, nie będzie o tym myślał. Co go to w ogóle obchodzi. Laura ma chłopaka. Wszyscy kogoś mają. Wielkie mi rzeczy. A on powinien się skupić na nauce i przygotowaniach do Targów Naukowych. Tak! Tak właśnie zrobi.




<<<Poprzedni rozdział: 38. WAKACYJNE PRZYGODY

>>>Następny rozdział: 40. POJEDNANIE



Komentarze