35. WYGRANA TO NIE WSZYSTKO
Bas kontynuuje zadania od Mrocznego. Jest już coraz bliżej wyhodowania kwiatu śmierci, jednego ze składników Ambrozji. W między czasie pracuje też nad swoją aspiracją.
Dziadek Filip pomaga, jak obiecał, i w wolnej chwili przyjechał, żeby zaszczepić odpowiednio rośliny. Teraz trzeba czekać, aż granat i orchidea urosną, aby móc je razem zaszczepić i uzyskać upragniony kwiat śmierci.
Niestety Laura nadal się nie odzywa do Bastiana. W szkole nie jest to aż tak dotkliwe, jak podczas spotkań klubu naukowego. Od kiedy Arno miał urodziny i stał się nastolatkiem, Laura i Bas są jedynymi członkami klubu, więc cisza podczas spotkań jest bardzo męcząca.
Podczas tych zajęć Bas ma jednak specjalne zadanie. Od jakiegoś czasu pewien dzieciak w szkole zabiera mu jedzenie. Czas więc na prywatną zemstę. Tym razem, gdy łobuz zabierze mu jedzenie, pozna także właściwości środka przeczyszczającego. Szkoda tylko, że Bas nie może się pochwalić tym planem Laurze.
Pan Mucha: Gotowy na jutrzejsze Targi?
Bas: Tak, proszę pana. Rakieta świetnie działa. Jeszcze trochę ją udoskonaliłem.
Pan Mucha: Będę trzymać kciuki!
Maja: No proszę, ta wanna z hydromasażem to nie był taki głupi pomysł.
Jace: Tak, zdecydowanie podgrzewa atmosferę.
Później wspólnie odegrali własny trailer do nowego dodatku i wskoczyli na nowy poziom dynamiki związku, satysfakcji i romansowania. Ta dwójka jest dla siebie stworzona.
Oto nadszedł wielki dzień. Targi Naukowe. Bas prezentuje swoją rakietę podczas edycji juniorskiej.
*A Narratorka już wie, że musi udoskonalić to wydarzenie, aby było bardziej realistyczne ;)
Jury: Czy możesz wyjaśnić, jak to działa?
Bas: Oczywiście. Ciśnienie z wody wyrzuca rakietę w górę, jednocześnie wypychany jest spadochron, który w powietrzu otwiera się w pełni i bezpiecznie opuszcza rakietę na ziemię.
Jury: Widać, że to przemyślałeś. Dobra robota.
Niestety Laura zdaje się mieć problemy ze swoim projektem.
Bas: Hej, i jak ci idzie? Przedstawiłaś już swój projekt? Mnie poszło świetnie, oczywiście.
Laura: No tak, oczywiście. Wybacz Bas, nie mam teraz czasu. Nie jestem uprzywilejowanym grywalnym Simem, więc nie mogłam przygotować swojego projektu w domu.
Bas: Ok... To ja już nie przeszkadzam.
Laura: Właśnie, nie przeszkadzaj.
Bas: No, w każdym razie, powodzenia, niech wygra lepszy.
Laura: Tak, niech wygra lepszy.
Jak się okazało, to Bas był lepszy i zdobył pierwszą nagrodę. Oraz ukończył kolejną aspirację (już trzecią).
Bas: Nie mogę się już doczekać kolejnych Targów!
Jace: Spokojnie, mistrzu, dopiero wygrałeś swoje pierwsze.
Bas: Ale tato, mam tyle pomysłów!
Maja: Na pewno nie masz tego po mnie.
Bas: Tylko poczekajcie, co pokażę na kolejnym konkursie!
Maja: Jestem z ciebie dumna synku. Piękna nagroda. Ale powiedz, czy wszystko w porządku między tobą, a twoimi przyjaciółmi? Dawno ich tu nie było. A Laura wyglądała dziś na rozdrażnioną.
Bas: Laura się chyba na mnie gniewa...
I Bastian opowiedział wszystko mamie. O Mrocznym, o zadaniach, o wywoływaniu duchów, i o wycieczce do Krainy Magii. I oczywiście o kłótni z Laurą też.
Bas: Nie wiem, co mam teraz zrobić. Ona się do mnie wcale nie odzywa. A jak już się odzywa, to się ze mną kłóci.
Maja: A nie pomyślałeś, że mógłbyś ją na początek przeprosić?
Bas: W sumie... nie, nie pomyślałem. Trochę mi teraz głupio. Ale czy to wystarczy?
Maja: Nie wiem, ale warto spróbować. I może jakiś prezent na przeprosiny też byłby dobrym pomysłem.
Bas: Prezent? Ale co mógłbym jej dać?
Maja: Na pewno coś wymyślisz, przecież znacie się już tak długo. Pomyśl, na czym może jej zależeć?
Bas: Chyba już mam pomysł.
Maja: Dobranoc, synku. Śpij dobrze.
Ostatni tydzień szkoły mijał dość szybko. Wszyscy już myśleli o wakacjach.
Tymczasem Bas wdrażał plan pogodzenia się z Laurą. A konkretnie musiał zdobyć dla niej prezent. Bardzo się starał. Poświęcił się nawet, wskakując do kubła na śmieci, ale bez skutku. Sprzedawca na targu też nie miał tego, czego potrzebował.
Jednak dla chcącego nic trudnego i w końcu znalazł to, czego szukał. A Basia zgodziła się wymienić.
Ostatni dzień szkoły.
Bas: Hej, masz chwilę?
Laura: Nie wiem, czego chcesz?
Bas: Właściwie to, chciałem cię przeprosić.
Laura: Ah tak?
Laura: A czemu miałabym cię wysłuchać?
Bas: Bo zawsze się przyjaźniliśmy. Jako jedyna z paczki rozumiesz to, że lubię się uczyć, bo ty też lubisz się uczyć. Jesteś najmądrzejszą Simką jaką znam. Wszyscy mnie wspieraliście. A ja zachowałem się jak lama. Przepraszam.
Laura: Fakt, to było bardzo lamiaste.
Bas: No i mam coś dla ciebie.
Laura: Ojej! To jest... zaginiona kuleczka księżniczki Kordelii! Gdzie ją znalazłeś? Tylko tej mi brakowało do pełnej kolekcji!
Laura: Idziemy dzisiaj po szkole na ten nowy film w kinie. Idziesz z nami?
Bas: Peter Barker? Jasne! Uwielbiam wszystkie książki i filmy!
Do końca dnia Bas był już jakiś rozkojarzony. Nawet nauczyciele to zauważyli. Ale to ostatni dzień szkoły, więc nie miało to już żadnego znaczenia. Przynajmniej jeśli chodzi o oceny.
A po lekcjach ostatnia partia kulek. Paweł znów był niezadowolony. A Laura chyba ukończyła swoją aspirację.
No i oczywiście kino całą paczką. Domowe wariactwa Petera Barkera. Wszystkim się podobało.
<<<Poprzedni rozdział: 34. PROJEKT SIMSTYL (2)
>>>Następny rozdział: 36. RODZINNE WARTOŚCI
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz