16. AD ASTRA (1)

Tym razem zawitamy z powrotem do Windenburga, aby sprawdzić, jak sobie radzą pani Dziekan i były Pogromca wampirów. 

Klara pilnie dba o swoje umiejętności charyzmy i dyskusji. Raz na jakiś czas publikuje też prace naukowe. I bardzo często jest wdzięczna za swoją wspaniałą rodzinę.




Tymczasem Akito w końcu rozwinął w pełni skrzydła jako stolarz i coraz pewniej też korzysta z fabrykatora. Śmieci przegląda już tylko własne, aby poszukać czasem brakujących elementów.




Jednak coraz częściej też odczuwa też obcą mu do tej pory obawę. 

Akito: Nie rozumiem tego. Codziennie narażałem życie, wychodziłem i nie wiedziałem, czy wrócę. I nigdy nie lękałem się śmierci. Aż do teraz. 

Klara: Miałeś pierścień, wiedziałeś, że cię ochroni.

Akito: No tak, masz rację. Ale teraz jest inaczej.




Klara: No cóż, oboje jesteśmy już bliżej końca, niż dalej. Ja też coraz częściej o tym myślę. 

Akito: I jak sobie z tym radzisz? Z tymi myślami o końcu?

Klara: Myślę o tym, co zapoczątkowaliśmy, o naszych wspaniałych synach i ich rodzinach. O naszych wnuczkach. Że stworzyliśmy coś pięknego i to będzie trwać. To pomaga.

Akito: Dobrze, że cię mam. Kocham cię.




Raz na jakiś czas dziadkowie odwiedzają swoją wnuczkę Izi. 

Klara: O tak, ten styl zdecydowanie pasuje do osobowości Piotrka i Yuki. Rozumiem, czemu chcieli zamieszkać w Dzielnicy Sztuki.




Akito: Juuupiiii!!!

Piotrek: Chodźcie, pokażę wam resztę mieszkania. 

Akito: Kuchnię i salon już widzieliśmy. 

Piotrek: Mamy tu zdecydowanie więcej przestrzeni. Na przykład to jest nasza sypialnia... 




Piotrek:... a tutaj jest pokój twórczy.

Akito: A wena jest lepsza przed czy po wypaleniu fajeczki?

Piotrek: Oj tato, widzę, że humor ci dopisuje, haha.

Akito: No to odpal to cudeńko, niech twój staruszek przypomni sobie młodzieńcze lata.




Czasem też odwiedzają drugą wnuczkę, Maję. Nie ma to jak wspólne zabawy na plaży.




Klara nadal prowadzi zajęcia z psychologii. Ale jako Dziekan o wiele częściej spędza czas w swoim gabinecie, oceniając plany budżetowe, pisząc granty, czy listy polecające. Czasem musi też zaplanować spotkanie wydziału. Z reguły jest to dość żmudne zajęcie, ale tym razem Klara przyszykowała coś ekstra...




Akito nadal uprawia poranny jogging (chociaż teraz już się tak nie forsuje jak kiedyś). Ale dzisiaj na swojej codziennej ścieżce odkrył nowy budynek...

Akito: Mógłbym przysiąc, że wczoraj tu jeszcze stał jakiś stary magazyn... Na sprzedaż? Ciekawe.




Akito: Jak ci skarbie minął dzień?

Klara: Przedstawiłam mój pomysł na spotkanie wydziału Rektorowi i był zachwycony! Od razu przyznał mi premię i powiedział, że tylko tak dalej, a czeka mnie awans!

Akito: To cudownie! Ja... ja też mam niespodziankę. Wziąłem mały kredyt i kupiłem sklep... Wiesz, żeby sprzedawać moje meble.

Klara: CO? To wspaniała wiadomość!!!




Następnego dnia pojechali razem obejrzeć budynek.

Akito: Na razie jest jeszcze dość pusto, muszę wszystko porozkładać.

Klara: Jest fantastyczny! Tak się cieszę, że się zdecydowałeś na ten krok.

Akito: Myślałem o tym, od kiedy ten facet dawno temu, jeszcze w Henford zasugerował, że byłby to dobry pomysł. Ale ciągle nie był dobry czas. Myślę, że Narratorka specjalnie postawiła ten budynek na mojej drodze.




"Nieznajomy: Dzień dobry, te meble to na sprzedaż? Robi też pan na zamówienie?

Akito: Jak najbardziej! Wszystko, co tutaj pan widzi mogę sprzedać od ręki, a mam jeszcze więcej w wyposażeniu domu i na zamówienie też dam radę.

Nieznajomy: Świetnie! A nie myślał pan o otworzeniu własnego sklepu? Ma pan do tego rękę!"


 

Akito od razu wziął się do roboty i już wkrótce wszystkie meble zostały wystawione na ekspozycję. DREWNOTEKA mogła zostać otwarta. Pozostało zatrudnić kogoś do pomocy. Nowy pracownik, Ignacy Gracz, od razu zaczął się do pracy.




Pierwsze dni nie były wcale łatwe.

Akito: (do siebie) Wampir? No cóż... chyba nie mogę na razie przebierać w klienteli...

...pani Agato, skoro już kupiła pani stół, to od razu zachęcam do zakupu krzeseł do kompletu!

...No i jak idzie?

Ignacy: Podoba mi się tutaj. I mam pomysł na lekką zmianę wystawy. 




Nadszedł dzień spotkania wydziału. Klara zorganizowała przyjęcie charytatywne! Teraz pozostało zebrać datki na szczytny cel, wyposażenie uniwersyteckie.




Rodzina wspiera Klarę, jak umie w zbieraniu datków.

Piotrek: Ta uczelnia to kawałek historii, a dobre historie warto wspierać!

Filip: ...mama należała do tutejszej Gildii Dyskutantów, takie kluby powinny istnieć z pokolenia na pokolenie.

Loario: Słyszałem, że pisze też pani książki.

Uczestniczka przyjęcia: Oh tak, uwielbiam pani poradniki nt. psychologii dziecka! A moje dzieci uwielbiają pani bajki!



Wkrótce zbiórka dobiega końca.

Klara: Oh Zoe, nie uwierzysz, udało nam się, zebraliśmy całą potrzebną kwotę!

Zoe: Brawo kochana!

Gość: Toast za naszą wspaniałą Dziekan! 

Zostało też zrobione pamiątkowe zdjęcie, które od tej pory będzie wisieć w honorowym miejscu Klubu studenckiego Britechester.




Po takiej akcji Klara z miejsca została awansowana na Rektora Britechester. A to nie koniec sukcesów.

Prowadząca w TV: do niedawna jeszcze Dziekan Wydziału Psychologii, Klara Drozd, zdołała zebrać dla swojej uczelni 100 tysięcy simoleonów na zorganizowanym przyjęciu charytatywnym. 

Drugi prowadzący: Cała kwota zostanie przeznaczona na wyposażenie uczelni, nowe komputery i inne potrzebne sprzęty...




Jako Rektor Klara ma teraz bardzo dużo nowych obowiązków administracyjnych. Jednak nigdy nie zaprzepaści okazji, aby odwiedzić obecnych członków Gildii Dyskutantów i i podzielić się z nimi swoim doświadczeniem.



Zoe: I jak tam pani Rektor?

Klara: Nadal nie mogę uwierzyć, że tak daleko zaszłam.

Zoe: A pamiętasz, jak tu razem studiowałyśmy? Kiedy to było!

Klara: I to dzięki tobie dołączyłam do Gildii Dyskutantów. Tyle dobrych rzeczy się od tego zaczęło... 




Tak się zaczęło i trwa aż do dzisiaj!



<<<Poprzedni rozdział: 15. U PIOTRKA I YUKI

>>>Następny rozdział: 17. AD ASTRA (2)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25. NOWE POCZĄTKI

27. DRUGA SZANSA

11. OSTATNIA WOLA